Policja zleciła przewiezienie dwóch aktywistów Ostatniego Pokolenia do szpitala psychiatrycznego po tym, jak w ramach protestu przykleili się do jedni, blokując Most Siekierkowskiego w Warszawie.
Ostatnie Pokolenie opublikowało oświadczenie, w którym poinformowało, że po proteście zorganizowanym 7 maja na Moście Siekierkowskim w Warszawie dwóch uczestników manifestacji – Stanisław Kur i Andrzej Jurowski – przykleiło się do jezdni. Po interwencji policji wezwano pogotowie, które przewiozło ich do szpitala psychiatrycznego przy ul. Szaserów.
Według relacji aktywistów transport odbył się mimo braku zgody ze strony mężczyzn. Postawiono im zarzut próby samobójczej, a policja zrezygnowała z formalnego zatrzymania po odklejeniu aktywistów.
– „Zarzucono mi usiłowanie popełnienia samobójstwa. Razem z kolegą Andrzejem zostaliśmy przewiezieni do szpitala psychiatrycznego na ul. Szaserów. Lekarka, która nas przyjmowała, nie mogła uwierzyć, że policja podjęła się takich działań” – relacjonował Stanisław Kur, jeden z aktywistów.
Po konsultacjach z lekarzami aktywiści zostali wypuszczeni. Jednak według ich relacji, sytuacja może się powtórzyć.
— „Podejmowaliśmy się pokojowego protestu, w pełni świadomie, także zostaliśmy wypuszczeni. Jednak gdy wychodziliśmy ze szpitala, usłyszeliśmy od policji, że będą podejmować kolejne próby zatrzymywania nas w szpitalach psychiatrycznych. I będą szukać lekarzy, którzy będą akceptowali ich wnioski o zatrzymaniu na próbę samobójczą” – dodał Kur.
Organizacja oceniła te działania jako „rodem z ZSRR” – „Stosowanie groźby przymusowego leczenia psychiatrycznego, aby zniechęcić czy ukarać pokojowo protestujących jest skandaliczne. Jak zdesperowani muszą być rządzący, jeśli zamiast wyjść naprzeciw protestującym obywatelkom i obywatelom, używają zagrywek przypominających praktyki najgorszych reżimów, (…) rodem z ZSRR?” – mówili pytani członkowie ruchu.
19 maja przedstawiciele Ostatniego Pokolenia mieli spotkać się w tej sprawie z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, żądając wyjaśnień.
Aktywiści Ostatniego Pokolenia od dłuższego czasu organizują blokady na warszawskich ulicach. W niektórych przypadkach kierowcy biorą sprawy w swoje ręce, usuwając aktywistów z jezdni przed przyjazdem służb. Do takiego zdarzenia doszło 16 maja. Media społecznościowe obiegło nagranie, pokazujące, jak jedna z ich blokad jest rozmontowywana przez zniecierpliwionych kierowców, stojących w korku.
W grudniu warszawski sąd skazał dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia na 20 godzin prac społecznych. Kobiety zakłóciły koncert w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Wyrok nie jest prawomocny.
W marcu br. dwoje działaczy Ostatniego Pokolenia zostało ukaranych grzywną w wysokości 250 zł za blokowanie jednej z warszawskich ulic. Sędzia, uzasadniając wyrok, stwierdził, że “rozumie i pochwala ich motywacje”, ale ze względu na prawo nie mógł powstrzymać się od zarządzenia kary.
Przeczytaj: Aktywiści klimatyczni oblali obraz Claude’a Moneta ziemniaczanym puree [+VIDEO]
Kresy.pl/tokfm.pl




























