Słowacki koncern energetyczny Slovnaft zaprzecza doniesieniom o pożarze w bratysławskiej rafinerii, które pojawiły się w przestrzeni medialnej.
W środę wieczorem w mediach społecznościowych i na kilku niedużych serwisach zaczęła krążyć informacja o rzekomym pożarze w rafinerii Slovnaft w Bratysławie. Podana wiadomość została jednak zdementowana przez spółkę — wynika z oficjalnego oświadczenia przekazanego mediom.
„W rafinerii Slovnaft nie doszło do żadnego nadzwyczajnego zdarzenia. Wszystkie czynności idą zgodnie z planem. Jeśli mieszkańcy w okolicy zauważyli płomienie wydobywające się z pochodni gazowych, to jest to tylko standardowy objaw, towarzyszący zatrzymaniu jednostki produkcyjnej, które odbyło się dzisiaj pod wieczór zgodnie z planem” — poinformowała Tatiana Novotná z działu komunikacji Slovnaft, cytowana przez serwisy słowackie.
Dezinformacja rozpowszechniła się w środę pod wieczór na kanałach zajmujących się relacjonowaniem konfliktu na Ukrainie oraz na niektórych słowackich profilach. Wśród pojawiających się spekulacji – bez potwierdzenia — pojawiły się sugestie o możliwym udziale Ukrainy. Słovnáft stanowczo zaprzeczył tym insynuacjom.
Informacja o pożarze została również powielona na stronach internetowych rosyjskiego dziennika Kommersant, który powołał się na raczej niszowy portal cznews.info. Ten ostatni nie podał jednak danych wydawcy ani redaktora naczelnego. Później opublikował krótką aktualizację z przeprosinami i stwierdzeniem, że informacje nie zostały potwierdzone przez oficjalne źródła. Dodajmy, że w tej postaci doniesienia na ten temat pojawiły się w niektórych innych mediach rosyjskich, jak na przykład Izwiestija.
W komunikatach podkreślono, że w ostatnich dniach w regionie miały miejsce również realne zdarzenia pożarowe w innych rafineriach. Przyczynę pożaru w rafinerii Lukoil w rumuńskim Plojești wyjaśniono — zgromadzony gaz eksplodował. Natomiast śledztwo w sprawie pożaru w rafinerii MOL węgierskim Százhalombatta nadal trwa.
Spółka Slovnaft oraz słowackie służby nawołują do weryfikowania źródeł informacji i niepowielania niepotwierdzonych doniesień. Śledztwo nad wyjaśnieniem okoliczności obserwowanego spalania w rejonie instalacji prowadzą odpowiednie służby, a rafineria kontynuuje normalne operacje zgodnie z harmonogramem.
W poniedziałek doszło do pożarów w węgierskiej i rumuńskiej rafinerii ropy naftowej. W obu przypadkach prowadzone jest śledztwo. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania naocznych świadków.
W Rumunii eksplozja w zakładzie Petrotel-Łukoil w Ploeszti nastąpiła po południu podczas prac konserwacyjnych prowadzonych na platformie. Wybuch nastąpił w przemysłowej sieci kanalizacyjnej, a w efekcie wyrzuconego włazu studni ranny został pracownik firmy budowlanej. Węgierskie źródła relacjonowały, że pożar w rafinerii MOL w Százhalombatta wybuchł wieczorem tego samego dnia. Rafineria jest jednym z kluczowych węzłów przetwarzania ropy w regionie i korzysta między innymi z surowca dostarczanego rurociągiem „Przyjaźń” z Rosji.
Jak pisaliśmy, po pożarze rafinerii MOL w Százhalombatta w mediach na Węgrzech zaczęły pojawiać się sugestie, że za tym incydentem mogą stać Ukraińcy, co powoduje dodatkowe napięcia między obydwoma państwami. Pożar w największej węgierskiej rafinerii MOL wybuchł w poniedziałek wieczorem, zaś akcję gaśniczą prowadzono do wtorku.
Według części węgierskich ekspertów i mediów pożar w rafinerii MOL w Százhalombatta a Węgrzech nie był wynikiem sabotażu czy aktu terrorystycznego, wskazując na możliwy błąd ludzki. Władze podkreślają, że krajowe dostawy paliw są zabezpieczone.
Kresy.pl /sme.sk / financnenoviny.com
































