Redaktor naczelny prorządowej „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz w czwartkowym wywiadzie dla Radia WNET przekonywał, że między powrotem Donalda Tuska i napaścią Rosji na Ukrainę istnieje zbieżność.

Redaktor naczelny prorządowej „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz udzielił w czwartek wywiadu dla Radia WNET. Przekonywał, że między powrotem Donalda Tuska i napaścią Rosji na Ukrainę istnieje zbieżność. „Powrót Donalda Tuska i przygotowywania ataku Rosji na Ukrainę miały zbyt dużą zbieżność czasową, żeby to był zupełny przypadek” – czytamy we wpisie w mediach społecznościowych radia.

Redaktor Krzysztof Skowroński pytał Sakiewicza czy jego zdaniem istnieje zbieżność między zmianą władzy w Polsce, a wojną rosyjsko-ukraińską. „Od 2015 roku, kiedy zaczęła rządzić Zjednoczona Prawica, zaczął się rząd dobrej zmiany, Polska była na ławie oskarżonych. Rok 2014 to rok, w którym właściwie zaczęło się przygotowanie do pełnoskalowej wojny przez Putina. Czy jedno z drugim można połączyć?” – pytał.

„Od zeszłego roku ostrzegałem, że powrót Donalda Tuska i próba przewrócenia rządu w Polsce, operacja „śluza”, czyli próba przerywania polskiej granicy i próba wywołania zamieszania oraz przygotowania ataku na Ukrainę, miały dużą zbieżność czasową. Zbyt dużą zbieżność potrzeb rosyjskich, żeby był to zupełny przypadek. Ewidentnie Rosjanie uruchomili jakieś mechanizmy, które miały zdestabilizować sytuację w Polsce. Doprowadzić do destabilizacji życia, ale także gniew Polaków wobec uchodźców. Chodziło o to, żeby była fatalna reakcja na tych, którzy będą uciekać z Ukrainy. Bo jakby pojawiły się tutaj tłumy ludzi z Białorusi, ale takich, którzy sprawialiby problemy, podkładali bomby, bo przecież to byli ludzie powiązani z ISIS, to wtedy ta reakcja na uchodźców z Ukrainy mogłaby być zła. I moglibyśmy ich nie wpuścić, tak zakładano wtedy. To było skorelowane wszystko” – odpowiadał Sakiewicz.

„Wyobraźmy sobie, że rządzi proniemiecki Tusk, kiedy zaczyna się wojna w Ukrainie. Czy Tusk zachowałby się inaczej, niż rząd w Berlinie? Czy kiedykolwiek zachował się inaczej, niż chciał rząd w Berlinie? A pamiętamy zachowania Niemiec z pierwszych dni wojny. Oni nie tylko nie dostarczyli żadnego sprzętu, nie chcieli sankcji, ale zakazali brytyjskim samolotom przewożenia pomocy dla Ukrainy nad swoim niebem. Przecież wtedy nie było wiadomo dokładnie, po której są stronie barykady”- dodał

Zobacz też: Sakiewicz kłamie nt. prof. Osadczego i sugeruje, że to „uśpiony” rosyjski agent

Kresy.pl/WNET

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz