Z udziałem 8,5 tys. żołnierzy rozpoczęły się dziś rosyjskie manewry wojskowe “Kaukaz-2009″. Gruzińskie MSZ uważa, że to „niebezpieczna prowokacja” ze strony Moskwy.
W rozpoczynających się dziś na Północnym Kaukazie manewrach uczestniczą też rosyjscy żołnierze stacjonujący w Abchazji i Osetii Południowej, które przy poparciu Rosji oderwały się od Gruzji.
Wiceszef gruzińskiej dyplomacji Aleksandr Nałbandow poinformował, że jego kraj będzie pilnie śledził ruchy rosyjskich wojsk, ponieważ ćwiczenia mają się odbywać również na terenach separatystycznych republik: Abchazji i Osetii Południowej.
Nałbandow twierdzi, że dowodzący manewrami „Kaukaz-2009” szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, generał Nikołaj Makarow zamierza podczas manewrów wykorzystać doświadczenia z ubiegłorocznej wojny z Gruzją. Według strony gruzińskiej, najbardziej niebezpieczna jest ta część ćwiczeń, która będzie prowadzona w bezpośredniej bliskości od granic Gruzji i z wykorzystaniem rosyjskich wojsk okupujących część terytoriów gruzińskich oraz Osetię Południową i Abchazję.
Niezależni komentatorzy i eksperci, zarówno z Tbilisi, jak i z Moskwy twierdzą, że manewry „Kaukaz-2009” mogą doprowadzić do kolejnego konfliktu zbrojnego między Rosją a Gruzją. Na terenach, na których odbywają się ćwiczenia, nie ma już międzynarodowych obserwatorów OBWE i ONZ. Zdaniem wojskowych ekspertów, wszystko jest więc możliwe.
IAR/rp.pl/Kresy.pl






























