Uczestnicy poniedziałkowej demonstracji na Placu Puszkina w Moskwie mogą zostać oskarżeni o nawoływanie do zamieszek i nieposłuszeństwa wobec władz Rosji. Grozi za to kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jak poinformował rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin – eksperci przeanalizują wypowiedzi opozycyjnych polityków i przygotują opinię prawną w tej sprawie.
Podczas poniedziałkowej demonstracji antyputinowskiej w Moskwie zatrzymano około 250 osób. Przed stołecznymi sądami rozpoczęły się procesy administracyjne za naruszenie porządku publicznego. Rosyjskie prawo przewiduje w takich przypadkach karę grzywny lub aresztu do 15 dni.
Tymczasem część opozycyjnych liderów może zostać oskarżona o bardzo poważne naruszenie prawa czyli – wzywanie do zamieszek i aktywnego nieposłuszeństwa wobec władz. W tym przypadku kara jest bardzo surowa bo aż do 3 lat więzienia. Współorganizator poniedziałkowego wiecu „o uczciwe wybory” Siergiej Udalcow twierdzi, że sugestie funkcjonariuszy Komitetu Śledczego są bezpodstawne bowiem opozycja zawsze deklarowała pokojowy charakter swoich demonstracji.
Polskie Radio zarejestrowało wypowiedź prowadzącego demonstrację na Placy Puszkina Władimira Ryżkowa, z której wyraźnie wynika, że – opozycja nie zamierza łamać prawa. „Będziemy kontynuować naszą pokojową, bez użycia przemocy walkę opartą na zasadach wolności i sprawiedliwości” – zapewniał opozycyjny polityk. Wielokrotnie ze sceny padały wezwania do zachowania spokoju i nie poddawania się prowokacjom.




























