Spółka zależna od Rosatomu, odpowiedzialna za budowę pierwszej elektrowni atomowej w Turcji, wypowiedziała umowę z dotychczasowym wykonawcą i zaangażowała do budowy spółkę należącą do firm z Rosji. Działania Rosjan krytykuje m.in. turecka opozycja. W mediach pojawiły się opinie, że w ten sposób Rosjanie przejmują kontrolę nad elektrownią.

W sobotę turecka firma Akkuyu Nükleer, spółka zależna rosyjskiego koncernu Rosatom, która buduje cztery reaktory pierwszej w Turcji elektrowni atomowej Akkuyu, na południu kraju, poinformowała o wypowiedzeniu umowy z turecko-rosyjką firmą IC Ictas, wykonawcą prac. Przyczyny nie podano. Jednocześnie, Akkuyu Nükleer oświadczył, że podpisał nową umowę na wykonanie prac inżynieryjnych i budowlanych z TSM Enerji, należącą do trzech rosyjskich firm.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4341.49 PLN    (19.73%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W poniedziałek IC Ictas oświadczył, że uznaje działania spółki zależnej od Rosatomu za niezgodne z prawem i że zamierza pójść z tym do sądu. Firma oskarżyła też rosyjski koncern o to, że próbuje „zredukować obecność tureckich firm” w projekcie budowy elektrowni atomowej Akkuyu. Ostrzegła też, że sprawa może doprowadzić do opóźnienia budowy. IC Ictas krytykuje też konkurentów z TSM, zaznaczając, że jest to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, która nie jest w stanie ukończyć prac. Sugeruje też, że nie ma gwarancji, iż wykonane przez TSM pracę będą spełniać odpowiednie standardy.

W oświadczeniu dla agencji Bloomberg, IC Ictas poinformował, że pozwie Rosatom przed trybunał arbitrażowy w Londynie. Zamierza też podjąć odpowiednie działania prawe w Turcji.

Według Rosatomu, zmiana wykonawcy nie spowoduje opóźnień w realizacji tej wielkiej inwestycji. Rosyjska firma tłumaczy swoje działania tym, że nadchodzące prace wymagają „specjalistycznych umiejętności w zakresie budowy elektrowni jądrowych, aby zapewnić wysokiej jakości prace, które dotrzymają terminów budowy i instalacji”.

Działania Akkuyu Nükleer krytykują też przedstawiciele tureckiej opozycji. Szefowa opozycyjnej, liberalnej Dobrej Partii, Meral Aksener uważa, że Rosatom próbuje ograniczyć rozwój Turcji w zakresie energii nuklearnej. Wezwała tureckie ministerstwo energii do podjęcia działań, a w razie konieczności, nawet do nacjonalizacji budowanej elektrowni.

W tureckich mediach pojawiły się też opinie, że w ten sposób Rosjanie przejmują kontrolę nad elektrownią. Miała to być dobrze zaplanowana operacja, obejmująca m.in. zapewnienie spółce budującej linię kredytową w wysokości ponad 6 mld dol.

Zgodnie z planami tureckiego rządu, pierwszy reaktor elektrowni atomowej Akkuyu ma zostać uruchomiony w połowie 2023 roku, w 100. rocznicę powstania Republiki Turcji. Pozostałe trzy reaktory mają zostać ukończone przed końcem 2026 roku, przy czym każdego roku jeden miałby być oddawany do użytku. Łączna moc ma wynosić 4 800 MW. Elektrownia, której czas pracy przewiduje się na co najmniej 60 lat, ma zaspokajać 10 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Władze liczą też na to, że dzięki niej Turcja zmniejszy swoją zależność od importowanych źródeł energii.

Tureckie media zaznaczają, że wcześniej prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan sugerował, że jego kraj mógłby współpracować z Rosją przy budowie kolejnych dwóch elektrowni atomowych.

W ubiegłym tygodniu Rosatom miał wysłać Akkuyu Nükleer około 5 mld dolarów. Jak podała agencja Bloomberg, powołując się na źródła w tureckim rządzie, w najbliższych tygodniach planowane są dwa podobne transfery dolarowe. W swoim komentarzu Rosatom oświadczył, że chodzi o „znacząco niższe” kwoty.

Elektrownia atomowa Akkuyu jest pierwszym na świecie projektem tego rodzaju, realizowanym według modelu „buduj-posiadaj-eksploatuj” (ang. build-own-operate). W ramach długoterminowego kontraktu, Rosatom zgodził się na zaprojektowanie elektrowni, jej budowę, konserwację, eksploatację oraz likwidację. Rosyjski koncern jest w posiadaniu 99,2 proc. udziałów w projekcie, którego wartość szacuje się na 20 mld dolarów.

Jednocześnie, zgodnie z przyjętym modelem, rząd Turcji nie współfinansuje projektu. Ponadto, przez pierwsze 25 lat użytkowania elektrownia miałaby należeć do Rosjan. Według mediów, prezydent Erdogan przyznał Rosatomowi znaczne zwolnienia podatkowe, jak również prawo do budowy pierwszego rosyjskiego portu morskiego na Morzu Śródziemnym. Inwestycji sprzeciwiają się organizacje proekologiczne, twierdząc, że jest budowana w regionie podatnym na trzęsienia ziemi.

Czytaj także: Turcy przejmują aktywa amerykańskiego potentata AGD w Rosji

Bloomberg / dailysabah.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz