Europejscy dyplomaci wyrażają niepokój wobec stanowiska Donalda Trumpa po incydencie z rosyjskimi dronami nad Polską. Brak jednoznacznego wezwania Moskwy do odpowiedzialności oraz ograniczone zaangażowanie USA spotkały się z krytyką w stolicach państw NATO.

Według doniesień agencji Reuters, reakcja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa na incydent związany z wtargnięciem rosyjskich dronów nad terytorium Polski wywołała zaniepokojenie w wielu europejskich stolicach. Jak podkreślili anonimowi dyplomaci cytowani przez agencję, obawy wynikają z faktu, że amerykański przywódca nie wezwał publicznie Moskwy do poniesienia odpowiedzialności za naruszenie przestrzeni powietrznej państwa członkowskiego NATO. Zwrócono również uwagę na brak zaangażowania USA w przeciwdziałanie tego typu incydentom.

Reuters zaznaczył, że wśród sojuszników paktu północnoatlantyckiego rośnie niepewność dotycząca gotowości Stanów Zjednoczonych do obrony ich terytoriów w przypadku rzeczywistego ataku ze strony Rosji.

Publikacja określiła publiczne komentarze Trumpa jako kolejny przykład realizacji strategii „America First”, której założeniem jest wzywanie europejskich sojuszników do większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo oraz ponoszenia wyższych kosztów wsparcia dla Ukrainy broniącej się przed rosyjską agresją.

Na pytania dotyczące oficjalnego stanowiska wobec reakcji prezydenta Biały Dom nie udzielił bezpośredniej odpowiedzi. Jednak anonimowy przedstawiciel administracji przekazał, że Trump „chce, aby ta wojna, spowodowana niekompetencją Joe Bidena, zakończyła się jak najszybciej” oraz że zarówno Rosja, jak i Ukraina powinny powstrzymać dalsze działania zbrojne. Według tego źródła Europa musi również „wziąć na siebie część odpowiedzialności poprzez wywieranie presji ekonomicznej na państwa finansujące wojnę”.

Premier Donald Tusk w piątek odniósł się do wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który dzień wcześniej ocenił, że wtargnięcie rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną Polski mogło być skutkiem pomyłki. Szef polskiego rządu wyraźnie zaznaczył, że w ocenie Warszawy nie ma mowy o błędzie, a wydarzenie miało charakter świadomej prowokacji.

Komentarz Trumpa padł w czwartek przed odlotem helikopterem Marine One do Nowego Jorku, gdzie prezydent USA udał się na mecz baseballowy. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził: „Wtargnięcie rosyjskich dronów na terytorium Polski mogło być pomyłką”. Dodał przy tym: „Nie jestem zadowolony z całej tej sytuacji, ale mam nadzieję, że wkrótce się ona zakończy”.

Na te słowa szybko odpowiedział premier Tusk. W swoim piątkowym wpisie na platformie X napisał: „Również chcielibyśmy, żeby atak dronów na Polskę był pomyłką. Ale nią nie był. I my to wiemy”. W ten sposób wyraźnie podkreślił, że zdaniem polskich władz nie można traktować incydentu jako efektu przypadku.

Do sprawy odniósł się również wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Również na platformie X skomentował krótko słowa Trumpa: „Nie, to nie była pomyłka”.

Kresy.pl/Reuters

Tagi: ,
forma płatności