Na Białorusi trwają represje wobec młodzieżowych działaczy opozycji. Do aresztu można trafić za rozdawanie ulotek z żądaniem uwolnienia więźniów politycznych, za zbieranie podpisów w obronie języka białoruskiego a nawet za demonstrowanie swoich proeuropejskich poglądów.
Według portalu Karta-97 w Baranowiczach działacze opozycyjnej młodzieżówki zostali zatrzymani i po 24-godzinnym areszcie ukarani wysokimi grzywnami za zbieranie podpisów w ramach kampanii „O język białoruski”. Chodziło o petycję dotyczącą przywrócenia językowi białoruskiemu należnej rangi i pozbawienie języka rosyjskiego statusu państwowego.
W Mińsku do aresztu trafił jeden z liderów ruchu obywatelskiego „Europejska Białoruś”, który rozdawał na ulicy ulotki wzywające władze do uwolnienia więźniów politycznych. W ostatnich tygodniach zatrzymywani byli również inni działacze tej samej organizacji za zbieranie podpisów pod wnioskiem o integrację Białorusi z Unią Europejską.
Według białoruskiego prawa na każdą akcję prowadzoną w miejscu publicznym trzeba mieć zgodę lokalnych władz. Większość akcji organizowanych przez opozycję nigdy takiej zgody nie uzyskuje.
IAR/Kresy.pl





























