W zakładach Azot w Siewierodoniecku ukrywają się setki cywilów. Powtórka z Mariupola?

W Siewierodoniecku wciąż trwają walki pomiędzy ukraińską a rosyjską armią. W schronach bombowych z czasów sowieckich w miejscowej fabryce Azot ma ukrywać się około 800 cywilów.

Około 800 osób ukrywa się w kilku schronach przeciwbombowych pod fabryką chemiczną Azot w Siewierodoniecku, która była celem rosyjskich ataków rakietowych – powiedział w czwartek telewizji CNN Serhij Hajdaj, szef ukraińskiej administracji wojskowej obwodu ługańskiego.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1741.62 PLN    (7.91%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Są tam miejscowi, których poproszono o opuszczenie miasta” – powiedział Hajdaj. „Ale odmówili. Tam też są dzieci, ale jest ich niewiele” – dodawał ukraiński urzędnik.

Hajdaj zapewniał, że fabryka Azot nie ma istotnego militarnego znaczenia i dlatego „Azot to zdecydowanie nie Azowstal”. Nawiązał w ten sposób do ponad dwumiesięcznego oblężenia zakładów Azowstal w Mariupolu, gdzie również w ukrywała się ludność cywilna.

Jednak, jak podaje ukraiński portal Strana.ua, powołując się na „różne źródła”, terytorium Azotu w Siewierodoniecku obecnie znajduje się pod kontrolą ukraińskiej armii.

W osobnym komunikacie w czwartek lokalne władze ukraińskie przekazały, że Rosjanie ponownie ostrzelali fabrykę Azot i „uderzyli w jeden z budynków administracyjnych i magazyn, w którym przechowywano metanol”. Według oświadczenia Ukraińcy nadal utrzymują kontrolę nad strefą przemysłową w Siewierodoniecku.

Serhij Hajdaj powiedział wcześniej, że „większość” Siewierodoniecka, jednego z ostatnich miast w obwodzie ługańskim kontrolowanych przez Ukraińców, znalazła się w rękach Rosjan.

Szef ukraińskiej administracji wojskowej obwodu ługańskiego powiedział też CNN, że rosyjski nalot lotniczy uderzył we wtorek w zbiornik z kwasem azotowym w fabryce Azot. Zdjęcia tego dnia ukazywały gęstą, pomarańczową chmurę dymu unoszącą się z okolicy. Według Hajdaja ludziom ukrywającym się w schronach pod fabryką nie groziło niebezpieczeństwo. „Gdy (chmura) wznosi się i porusza jednocześnie, nie ma śmiertelnego niebezpieczeństwa” – mówił dodając, że według właścicieli fabryki w zakładzie pozostały tylko niewielkie ilości chemikaliów.

Kresy.pl / CNN / strana.today

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz