Po serii ukraińskich ataków dronowych na rafinerię i terminal w Tuapse na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego doszło do skażenia środowiska. Lokalne władze zapewniają, że usunęły wyciek ropy, jednak ekolodzy ostrzegają przed dalszym wyrzucaniem produktów ropopochodnych na plaże.
W rosyjskim Tuapse nad Morzem Czarnym, po serii ukraińskich ataków dronowych na rafinerię i terminal morski, doszło do katastrofy ekologicznej obejmującej skażenie powietrza, gleby i wybrzeża. O sprawie pisały „The New York Times” oraz rosyjskie źródła powołujące się na Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych.
Czytaj też: Ukraińskie drony uderzyły w Riazań. Pożar w dużej rosyjskiej rafineri
„Widziałem krople ropy i sadzy na moich ubraniach” — powiedział Jewgienij Witiszko, 52-letni rosyjski działacz ekologiczny mieszkający w Tuapse. „Zapach był silny. Tak jakby człowiek stał obok rury wydechowej” — dodał.
Według lokalnych władz po atakach w powietrzu odnotowano niebezpiecznie wysokie stężenia toksyn, a do cieków wodnych przedostały się tony ropy. Rosyjscy urzędnicy nie podali publicznie pełnej skali wycieku, informując jedynie o usunięciu około miliona stóp sześciennych skażonych kamieni i ziemi.
Cztery ataki w pół miesiąca
W kwietniu i maju Tuapse było celem czterech ataków bezzałogowych statków powietrznych. Do uderzeń doszło 16, 20 i 28 kwietnia oraz 1 maja. Ataki były częścią szerszej kampanii ukraińskich uderzeń w rosyjską infrastrukturę energetyczną.
Ukraina wykorzystuje własne drony dalekiego zasięgu i pociski manewrujące do atakowania instalacji naftowych na terytorium Rosji. Celem tych działań jest ograniczenie rosyjskich dochodów z ropy, które zasilają wysiłek wojenny Moskwy.
Rosyjskie wojsko ma trudności z ochroną rozproszonej infrastruktury paliwowej, ponieważ nie dysponuje wystarczającą liczbą systemów obrony powietrznej. Rosyjskie firmy energetyczne zaczęły inwestować w zagłuszanie sygnału, metalowe siatki i inne zabezpieczenia obiektów.
Władze mówią o likwidacji wycieku
20 maja rosyjskie Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowało o zakończeniu prac przy usuwaniu skutków wycieku ropy w pobliżu rafinerii Tuapse. Resort przekazał, że plaże mają zostać oczyszczone do 1 czerwca.
„Zakończono prace nad usunięciem wycieku ropy w pobliżu rafinerii Tuapse i wzniesiono ochronny nasyp ziemny” — powiedział dyrektor regionalnego Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych Aleksiej Kłuszyn.
Specjaliści zainstalowali barierę ochronną w rejonie terminalu morskiego Tuapse, wzmocnioną falochronem z betonowych bloków. Na rzece Tuapse ustawiono kaskadowe zapory naftowe, które mają pozostać tam przez cały sezon plażowy.
Ekolodzy ostrzegają przed kolejnymi wyrzutami ropy
Rosyjscy ekolodzy ostrzegają, że zakończenie głównych prac nie oznacza końca problemu. Produkty ropopochodne nie tworzą obecnie jednej dużej plamy na morzu, lecz są rozproszone w długich i wąskich pasmach, które przemieszczają się pod wpływem wiatru, fal i prądów.
Według ekologów ropa może być wyrzucana na brzeg kilka razy dziennie w różnych miejscach wybrzeża. W ciągu najbliższego miesiąca pojedyncze fragmenty filmu olejowego mogą pojawiać się na odcinku od Soczi do Gelendżyku.
„Urzędnicy nie chcą zobaczyć prawdziwej skali wycieku ropy” — zarzucił Witiszko.
Działacz ekologiczny twierdzi, że skażonych mogło zostać ponad 40 mil linii brzegowej. Według niego usuwanie skutków katastrofy może potrwać lata.
Tuapse chce rozpocząć sezon plażowy
Władze Tuapse początkowo zwlekały z reakcją na zagrożenie. Publicznie przyznały, że poziom zanieczyszczenia powietrza jest niebezpieczny, dopiero po dwóch dniach, a ewakuację kilku domów w pobliżu rafinerii zarządzono po trzech dniach.
Siergiej Bojko, szef administracji miejskiej Tuapse, zapowiedział, że sezon plażowy rozpocznie się zgodnie z planem 1 czerwca. Prace porządkowe koncentrowały się głównie na plażach, co wiązano z próbą utrzymania wpływów z turystyki.
W mieście, liczącym około 60 tys. mieszkańców, rafineria pozostaje jednym z ważnych źródeł zatrudnienia. Po serii uderzeń część mieszkańców zaczęła jednak mówić o skutkach wojny, która wcześniej wydawała się dla nich odległa.
Mieszkańcy mówią o smrodzie ropy i ciężkim powietrzu
Julia, 27-letnia kosmetyczka z podmoskiewskich przedmieść, przyjechała do Tuapse w kwietniu, aby pomagać przy sprzątaniu ropy. Relacjonowała, że dym po ataku było widać z odległości pięciu mil.
„Gdy tylko dotarłam do miasta, zrozumiałam, że mamy do czynienia z potworną katastrofą” — powiedziała Julia. „Kiedy wysiadłam z samochodu, smród ropy był tak straszny, że zrobiło mi się niedobrze, poczułam mdłości” — dodała.
Swietłana, 40-letnia mieszkanka Tuapse pracująca w budownictwie, opowiadała, że po ataku na rafinerię początkowo została w domu. Później wyszła na spacer, gdy zakład nadal płonął.
„To tylko dwa kilometry do centrum, ale nie dałam rady” — powiedziała Swietłana. „Powietrze było ciężkie i odrażające. Zrobiło mi się niedobrze” — dodała.
Wojna coraz bliżej rosyjskich miast
Ukraińskie uderzenia w rosyjską infrastrukturę energetyczną zmieniły sposób, w jaki część Rosjan postrzega wojnę. Według sondażu FOM odsetek Rosjan uznających ukraińskie ataki na terytorium Rosji za najważniejszą wiadomość wzrósł do 18 proc. z 2 proc. na początku lutego.
Aleksandra Prokopenko, była urzędniczka rosyjskiego banku centralnego i stypendystka Carnegie Russia Eurasia Center w Berlinie, oceniła, że powtarzające się ataki podważają podstawową funkcję rosyjskiego państwa.
„Jaki jest sens inwestowania w unowocześnianie infrastruktury, skoro państwo nie zapewnia ochrony, a wszystko może zostać ponownie rozbite na kawałki przez drony?” — powiedziała Prokopenko.































