Po decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie Aleksander Butiagin może zostać wydany stronie ukraińskiej, która zarzuca mu nielegalne wykopaliska i częściowe zniszczenie zabytku na okupowanym Krymie. Obrona zapowiedziała zaskarżenie postanowienia, wskazując na obawy o życie, zdrowie oraz poszanowanie praw rosyjskiego archeologa w ukraińskim więzieniu.
W środę w Warszawie Sąd Okręgowy uznał za prawnie dopuszczalne wydanie stronie ukraińskiej rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina, co otworzyło dalszy etap procedury ekstradycyjnej.
„Sąd stwierdził prawną dopuszczalność wydania pana Aleksandra stronie ukraińskiej” — powiedział obrońca Rosjanina mecenas Adam Domański. Pełnomocnik zaznaczył, że argumentacja obrony na tym etapie nie przekonała sądu.
Jeszcze tego samego dnia obrona zapowiedziała złożenie zażalenia. „Czekamy na doręczenie panu Aleksandrowi pisemnych motywów tego postanowienia przetłumaczonych na język rosyjski, również zapoznamy się z pisemnym uzasadnieniem tego postanowienia” — dodał mec. Domański. Wyjaśnił też, że przed ewentualnym wydaniem konieczne jest utrzymanie środowego postanowienia przez sąd apelacyjny, a dopiero później materiały trafią do ministra sprawiedliwości, który podejmie ostateczną decyzję.
Przed sądem Butiagin złożył uzupełniające wyjaśnienia, a obrona ponownie przedstawiła argumenty przeciwko ekstradycji. „Argumenty te skupiały się przede wszystkim na obawach o życie i zdrowie oraz poszanowaniu praw i wolności na wypadek wydania stronie ukraińskiej oraz szereg innych argumentów stricte prawnych zostało podniesionych na posiedzeniu” — powiedział mec. Domański. Pełnomocnik wskazał, że te obawy wynikają z okoliczności sprawy, obywatelstwa Butiagina, charakteru zarzutów oraz faktu, że miałby zostać wydany stronie ukraińskiej.
Zatrzymanie archeologa przez CBA
4 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała rosyjskiego naukowca Aleksandra Butiagina, wysoko postawionego przedstawiciela działu archeologii starożytnej Muzeum Ermitaż oraz kustoszem kolekcji znalezisk z nadbosforskich miasteczek i kurhanów Półwyspu Kerczeńskiego. Swoją pracę na Krymie prowadził latach 2014–2019. Naukowiec w czasie zatrzymania przez służby podróżował tranzytem z Holandii na Bałkany.
To właśnie część jego aktywności naukowej stała się podstawą ścigania przez Ukrainę. Kijów zarzuca mu prowadzenie nielegalnych wykopalisk na Krymie dekadę temu, na terenie obiektu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu. Według ukraińskich śledczych wskutek tych działań „doszło do częściowego zniszczenia obiektu dziedzictwa kulturowego” — przekazała Prokuratura Autonomicznej Republiki Krymu oraz miasta Sewastopol. Podczas prac archeologicznych kierowana przez niego grupa odkryła trzydzieści złotych monet skonfiskowanych na rzecz Federacji Rosyjskiej. Dwadzieścia sześć z nich było opatrzonych imieniem Aleksandra Wielkiego, a cztery pochodziły z okresu panowania Filipa III Arridaeusa.
Rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba poinformował, że według wyliczeń szkody wyrządzone nielegalnymi wykopaliskami wyniosły 201.607.411,16 hrywien, co odpowiada ponad 17 mln zł. Za zarzucane przestępstwa archeologowi grozi do 10 lat więzienia.
Na początku stycznia do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o ekstradycję rosyjskiego archeologa Butiagina na Ukrainę.
Sprzeciw Rosji
W grudniu, w czasie zatrzymania Kreml uznał zatrzymanie rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina na terytorium Polski za „prawoznawczy arbitralizm” i zapowiada działania dyplomatyczne na rzecz jego uwolnienia. Strona rosyjska twierdzi, że Warszawa nie jest „bezpiecznym miejscem” dla obywateli Federacji Rosyjskiej.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że strona rosyjska rozpocznie działania za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych. „Będziemy domagać się poprzez kanały dyplomatyczne prawa do ochrony interesów naszego obywatela. Nasi dyplomaci będą oczywiście pracować w tej sprawie. Najważniejsze jest teraz osiągnięcie uwolnienia tego rosyjskiego obywatela” — powiedział.
Jednocześnie Pieskow skomentował sytuację polityczną w Polsce jako niesprzyjającą pobytowi Rosjan. „Biorąc pod uwagę tę furię, która teraz panuje w stosunku do naszego kraju w Warszawie, nie jest to odpowiednie miejsce na podróże i wizyty dla naszych obywateli, biorąc pod uwagę całkowite bezprawie, jakie tam ma miejsce, sądząc po tych wydarzeniach” — stwierdził.
Kresy.pl/Polskie Radio































