Dowódca sił USA w Europie wyraził obawę, że zbliżające się rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad 2017 mogą działać na zasadzie konia trojańskiego.

Generał Hodges w wywiadzie udzielonym agencji Reuters stwierdził, że rosyjska armia może użyć ćwiczeń by dostarczyć duże ilości sprzętu i uzbrojenia na Białoruś. Miałoby ono pozostać tam po ćwiczeniach. Dodał, że obserwatorzy z zachodu będą zwracać baczną uwagę na to, co ze sprzętem robią Rosjanie. Dowódca sił USA stwierdził, że siły Federacji najpierw oświadczają, że będą prowadzić ćwiczenia a potem nagle przesuwają całość wojsk i sprzętu w inne miejsce. Dlatego też zgrupowanie wojsk może być koniem trojańskim.

Amerykanin dodał jednak, że na tą chwilę nie ma dowodów o planowaniu przez Moskwę podobnej akcji. Przedstawiciele niektórych państw NATO wyrazili obawy, że w białorusko-rosyjskich ćwiczeniach może wziąć udział nawet 100 tys. żołnierzy. Rosjanie podają natomiast, iż zgodnie z planami w manewrach weźmie udział 7 200 żołnierzy z Białorusi i 3000 z Federacji.

W czasie rosyjskich ćwiczeń Zapad 2017  NATO nie będzie prowadziło żadnych dużych manewrów. Według dowództwa mogłoby to zostać odebrane, jako działanie prowokacyjne. Wojska sojuszu północnoatlantyckiego będą ćwiczyć zgodnie z zaplanowanym harmonogramem. Odbędą się one na terenie Polski, Ukrainy i Szwecji.

ZOBACZ TAKŻE: Estoński wywiad ostrzega NATO ws. manewrów Zapad 2017: Rosjanie mogą zostać na Białorusi

Reuters/TASS/Kresy.pl

forma płatności