ZUS żąda od kobiet prowadzących działalność gospodarczą zwrotu zasiłków wypłaconych nawet kilkanaście lat temu, powołując się na przepisy z 2021 r., mimo że zasiłki były pobierane wcześniej, ignorując zasadę retroaktywności prawa. W jednej ze spraw urząd żąda 315 tys. zł, na co składa się 200 tys. zł brutto świadczeń i 115 tys. zł odsetek – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”,
W ostatnich miesiącach w różnych częściach kraju do kancelarii prawnych zaczęły zgłaszać się kobiety prowadzące działalność gospodarczą, które otrzymały decyzje z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nakazujące zwrot zasiłków wypłaconych nawet kilkanaście lat temu. Wiele z nich podkreśla, że w okresie pobierania świadczeń ZUS nie kwestionował ani ich tytułu do ubezpieczeń, ani legalności wypłat, a decyzje cofające podleganie ubezpieczeniom społecznym wydawane są wyłącznie za czas korzystania z zasiłku.
Według relacji publikowanych przez „Dziennik Gazetę Prawną”, roszczenia obejmują świadczenia macierzyńskie i chorobowe wypłacane kobietom, które przed narodzinami dziecka podwyższyły składki na ubezpieczenia społeczne. Do kancelarii trafiają przedsiębiorczynie prowadzące firmy od wielu lat, płacące składki i wykazujące realny obrót. ZUS, który wcześniej respektował przepis o trzyletnim okresie żądania zwrotu i pięcioletnim terminie na wydanie decyzji, obecnie powołuje się na nowelizację ustawy systemowej z 2021 r. i sugeruje, że zwrot świadczeń „się nie przedawnia”.
Warto przeczytać: Cudzoziemcy otrzymują 13. i 14. emeryturę po jednym dniu pracy w Polsce – przypomina Ruch Narodowy
W takiej sytuacji znalazły się trzy przedsiębiorczynie (księgowa, kosmetolożka i psycholożka), które rozpoczęły działalność gospodarczą w latach 2014–2015. Do lat 2018–2019 ZUS wypłacał im wysokie świadczenia. Na przełomie 2019 i 2020 r. zakład wydał decyzje o wyłączeniu ich z ubezpieczeń społecznych, zarzucając przedsiębiorczym matkom, że założyły firmy tylko po to, by wyłudzić świadczenia.
W wydawanych po latach decyzjach zakład cofa podleganie ubezpieczeniom wyłącznie za czas pobierania świadczeń, a następnie żąda zwrotu rzekomo nienależnie wypłaconych kwot wraz z wysokimi odsetkami. Dr Katarzyna Kalata z Kancelarii Kalata podkreśla, że „w ustawie systemowej nigdy nie było przepisu zezwalającego ZUS na dochodzenie zwrotu świadczeń w nieskończoność”, dodając, że wcześniejsze orzecznictwo opierało się na konstytucyjnej zasadzie zaufania obywatela do państwa. „Nowelizacja nie stworzyła «wieczystej odpowiedzialności» ubezpieczonych kobiet” — zauważyła dr Kalata, wskazując, że problem wynika z „chaotycznej praktyki organu, który próbuje retroaktywnie zmieniać sytuację prawną obywatela”.
Kancelarie opisują przypadki trzech przedsiębiorczyń prowadzących działalność od lat 2014–2015, którym ZUS po latach wypłacania świadczeń nakazał zwrot kwot obejmujących cały okres pobierania zasiłków, także w czasie, gdy działalność nie była kwestionowana. W jednej ze spraw urząd żąda 315 tys. zł, na co składa się 200 tys. zł brutto świadczeń i 115 tys. zł odsetek. „Dzieci tych kobiet, urodzone dekadę temu, chodzą już do szkoły podstawowej” — podkreśliła Katarzyna Nabożna-Motała, adwokat reprezentująca przedsiębiorcze matki, zwracając uwagę, że ZUS interpretuje przepisy w sposób obciążający ubezpieczone, choć regulacja dotycząca odpowiedzialności za zwrot świadczeń dotyczy płatników składek, a nie osób pobierających zasiłek.
Kresy.pl/Dziennik Gazeta Prawna
































