Ruch Narodowy przypomina, że obcokrajowcy, którzy przepracowali choć jeden dzień w Polsce, mają prawo do 13. i 14. emerytury do końca życia – nawet jeśli nie mieszkają w kraju. Partia ostrzega, że system może prowadzić do nadużyć i obciążenia polskiego budżetu.
Cudzoziemiec, który przepracował choć jeden dzień w Polsce, ma prawo do 13. i 14. emerytury do końca życia na nasz koszt – przypomina Ruch Narodowy. „Obcokrajowiec, który wypracował choć 1 grosz emerytury w polskim ZUS, ma prawo do 13. i 14. emerytury. Nie musi nawet mieszkać w Polsce” – podkreśla wiceprezes RN Paweł Usiądek.
„Przepisy są jasne. Wystarczy choćby jeden dzień legalnej pracy przy spełnieniu innych kryteriów, odprowadzenia składki emerytalnej i nabywasz prawo do polskiej emerytury – plus automatyczne prawo do 13. i 14. emerytury” – przypomniał Usiądek w ubiegłotygodniowym nagraniu na Facebooku.
Jak dodał, „ZUS wypłaca te świadczenia również za granicę, bez względu na obywatelstwo i miejsce zamieszkania”.
Przypomniał, że to prawo obowiązuje od lat, a wynika z przepisów Unii Europejskiej oraz umów bilateralnych.
Usiądek zwrócił uwagę, że takim świadczeniem są objęte „tysiące osób z Ukrainy”.
Zobacz: ZUS wypłaca świadczenia cudzoziemcom po miesiącu pracy
„Tak skonstruowany system jest zaproszeniem do nadużyć i trwałego drenażu finansów publicznych. Jeśli państwo nie uporządkuje zasad przyznawania świadczeń, polski podatnik będzie finansował emerytury dla całego świata – nawet gdy związek tych osób z polskim rynkiem pracy ograniczy się do jednego dnia” – podkreśla Ruch Narodowy.
Wiceprezes RN @PUsiadek: Cudzoziemiec, który przepracował choć jeden dzień w Polsce, ma prawo do 13. i 14. emerytury do końca życia na nasz koszt!
Mechanizm, w którym obywatel dowolnego państwa wpada do systemu na jeden dzień i zyskuje prawo do groszowej emerytury, a po… pic.twitter.com/8vW9juApfY
— Ruch Narodowy (@RuchNarodowy) December 7, 2025
Czytaj: DGP: Polska „senioralnym eldorado” dla emerytów z Ukrainy
Należy podkreślić, że portal Kresy.pl od lat zwraca uwagę na ten problem i jako jeden z pierwszych, o ile nie pierwszy, serwis w Polsce opisał sprawę dopłacania do emerytur Ukraińcom. Dodajmy, że wówczas zarzucano nam pisanie nieprawdy i powielanie „fejk-newsów”.
W październiku 2017 roku w odpowiedzi na zadane przez nas pytania, ZUS potwierdził, że polski podatnik sfinansuje emerytury Ukraińców przyjeżdżających do Polski, zarówno za lata przepracowane w Polsce, jak i za lata przepracowane na Ukrainie. Przy czym strona ukraińska nie przekazuje żadnych aktywów na pokrycie tych zobowiązań. Umożliwia to tzw. „dopłata do minimum”, czyli do minimalnej emerytury, wynoszącej wówczas 1000 zł. Okazało się, że Ukrainiec w odpowiednim wieku, zamieszkujący w Polsce na stałe, z odpowiednim stażem pracy i minimalnym okresem legalnej pracy w Polsce (z odprowadzaniem składek), może liczyć na dopłatę w wysokości kilkuset złotych miesięcznie. Z inicjatywy Kukiz’15 sprawa była dyskutowana w Sejmie.
Ministerstwo pracy w odpowiedzi na interpelację Stanisława Tyszki (K’15) potwierdziło wówczas, że traktuje Ukraińców w sposób uprzywilejowany, wypłacając im dopłaty do minimalnych emerytur. Broniło też swoich działań i zapowiadało, że nie zamierza zmieniać ani umowy dwustronnej z Ukrainą, ani przepisów wewnętrznych. W specjalnym komentarzu dla Kresy.pl stanowisko ministerstwa skrytykował wówczas były wiceminister finansów, dr Cezary Mech.
Przeczytaj więcej: Polskie ministerstwo broni dopłat do emerytur dla Ukraińców
Kresy.pl































