Historycy sztuki i urzędnicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zidentyfikowali dziesiątki dzieł sztuki, które znalazły się w Niemczech w wyniku wojny. Jednak dotychczas nie zostały ustalone reguły zwrotu lub wymiany zabytków. O zwrocie polskich dzieł sztuki zdecyduje niemiecki trybunał arbitrażowy, w skład którego nie wejdą jednak przedstawiciele Polski.

Dziennik „Rzeczpospolita” podaje, że Polska nie uzgodniła dotychczas z Niemcami reguły zwrotu lub wymiany zabytków, mimo prowadzenia badań proweniencyjnych. Wśród zabytków zlokalizowanych przez historyków sztuki i urzędników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego znajdują się m.in. rękopisy hymnu „Gaude Mater Polonia” oraz dokumenty pochodzące z Biblioteki Ordynacji Zamojskiej i ze spuścizny Władysława Mickiewicza. Wszystkie te zbiory znajdują się obecnie w Staatsbibliothek zu Berlin.

Tematem tym ma zajmować się m.in. prof. Krzysztof Ruchniewicz, szef Instytutu Pileckiego, którego zadaniem jest m.in. dokumentowanie losów zrabowanych przez Niemców i Sowietów polskich dóbr kultury. Ponadto Ruchniewicz jest jednocześnie pełnomocnikiem MSZ do współpracy z Niemcami.

Jednak niedawno „Rzeczpospolita” ujawniła, że Instytut Pileckiego miał odwołać konferencję poświęconą zrabowanym dziełom sztuki w Berlinie. Decyzję tę podjęto krótko po objęciu stanowiska szefa instytutu przez Ruchniewicza. Urzędnik miał argumentować, że „czas polskiej prezydencji w UE nie jest dobry na organizowanie konferencji o tematyce, która może być niewygodna dla Niemców”.

W planach było także utworzenie programu stypendialnego polskich naukowców prowadzących badania proweniencyjne w Berlinie, jednak z niego również się wycofano. Efekt jest jednak taki, że historyk sztuki, który zajmował się tropieniem w Niemczech losów kolekcji Sierakowskich z Waplewa, zrabowanych w 1939 r., zakończył współpracę z Instytutem Pileckiego – pisze „Rz”.

„Rzeczpospolita” otrzymała odpowiedź z Instytutu Pileckiego, że badania proweniencyjne „należą do zadań wyspecjalizowanej jednostki w MKiDN”, a projekty prowadzone przez oddziały instytutu zostaną włączone „w szersze przedsięwzięcia badawcze i popularyzatorskie, wyznaczane i realizowane w centrali Instytutu Pileckiego w Warszawie (…) Do tematów, które będą podejmowane w przyszłości w sposób planowy i systematyczny, należeć będą na przykład tzw. reparacje (…) i rewindykacja zagrabionych dóbr kultury”

Szef instytutu w czasie niedawnej konferencji zorganizowanej w berlińskim oddziale Instytutu Pileckiego stwierdził, że „z polskiego punktu widzenia temat reparacji jest zamknięty”. Ujawnił, że zajmuje się „możliwym gestem humanitarnym ze strony niemieckiej”. – Istnieje jednak kwestia wynikająca z reparacji poczdamskich, którą krótko poruszyliśmy, mianowicie sztuka zagrabiona, oraz jak podejść do tego zagadnienia badania proweniencji, hasła takie jak „sztuka zrabowana”, są to pytania, które nadal pozostają otwarte, co oznacza, że się nie przedawniają. W związku z tym jest również potrzebna debata, ale na początku nie powinna być ona prowadzona publicznie. Obserwujemy od roku 2000, kiedy to Grupa Kopernikus opublikowała na ten temat bardzo interesujące propozycje, które do dziś nie zostały zrealizowane. (…) Jest jeszcze jedno powiązane pytanie, które również powinniśmy uwzględnić: jak postępować z własnością innych, na przykład żydowską – mówił prof. Ruchniewicz.

Dziennik informuje, że w 2000 r. powstała niemiecko-polska Grupa Kopernikus, która proponowała m.in. włączenie Polski do Fundacji Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego, dzięki czemu stałaby się współwłaścicielem księgozbioru. Proponowano utworzenie fundacji „Środkowoeuropejskie Dziedzictwo Kulturowe”, której członkami stałyby się Polska, Niemcy oraz inne europejskie państwa, pod warunkiem, że wniosłyby część swojego dziedzictwa kulturowego. Ale Niemcy musiałyby zobowiązać się do ujawnienia i zwrócenia wszystkich zagrabionych polskich dzieł sztuki, a Polska przekazać Pruską Bibliotekę Państwową do Berlina, z wyjątkiem rękopisów muzycznych. O ile Niemcy dobrze odebrali tę propozycję, to w Polsce spotkała się ona z krytyką, szczególnie w części dotyczącej zwrotu nad Szprewę tzw. Berlinki.

O zwrocie polskich dzieł sztuki zdecyduje planowany niemiecki trybunał arbitrażowy. W jego skład wejdą m.in. przedstawiciele rządu, krajów związkowych, potomków ofiar, w tym organizacji żydowskich. Ale nie przewidziano w tym gremium udziału przedstawicieli Polski jako ofiary niemieckiej grabieży.

W styczniu na naszym portalu pisaliśmy, że rząd Olafa Scholza zatwierdził nowe przepisy dotyczące restytucji dzieł sztuki zagrabionych przez Niemców. O zwrocie będą decydowały niemieckie władze oraz Centralna Rada Żydów w Niemczech.

Wspomniane gremium ma być powoływane wspólnie przez rząd federalny, kraje związkowe, władze lokalne wraz z przedstawicielami ofiar i ich potomków, Konferencję Roszczeń Żydowskich i Centralną Radę Żydów w Niemczech. Wcześniej niemiecka minister stanu ds. kultury Claudia Roth przyznała, że Niemcy celowo blokują zwrot zagrabionych polskich dzieł sztuki.

Szacuje się, że Niemcy zrabowali w Polsce około pół miliona pojedynczych dzieł sztuki o wartości szacunkowej 11,14 mld dolarów. Ministerstwo Kultury spisało katalog ponad 63 tys. tych skradzionych przedmiotów.

Spośród wywiezionych przez Niemców z Płocka dzieł udało się dotąd odzyskać m.in. pochodzącą z pierwszej połowy XII wieku „Biblię Płocką”. Była ona po wojnie przechowywana w Getyndze. Do jej przekazania Polsce doszło w 1978 roku, choć o tym, gdzie dzieło się znajduje, wiadomo było już w latach 50.

Kresy.pl/rp.pl

Tagi: , , ,
forma płatności