W środę rząd Ingi Ruginienė podjął decyzję o otwarciu od północy dwóch przejść granicznych z Białorusią – w Solecznikach i Miednikach. Były zamknięte od 30 października.
Rząd Litwy najwyraźniej zmienił zdanie. Podejmując decyzję o zamknięciu dwóch ostatnich działających przejść granicznych z Białorusią – w Solecznikach i Miednikach Królewskich, wyznaczył termin ewentualnego otwarcia na 30 listopada. Jednak zostały one otwarte już o północy ze środy na czwartek.
“Biorąc pod uwagę decyzje Narodowej Komisji Bezpieczeństwa z 18 listopada, że okoliczności się zmieniły i ograniczenia przekraczania granicy, wprowadzone decyzją rządu z 29 października 2025 r., nie są już konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, zasadne jest zniesienie tych ograniczeń” – powiedział w środę minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz, któego słowa przytoczył portal litewskiego nadawcy publicznego LRT.
O północy dwa przejści graniczne zostały otwarte zgodnie z propozycją Kondratowicza. Na przejściach pojawił się fotoreporter LRT. Z jego fotorelacji wynika, że w nocy ruch na dwóch przejściach był niewielki. O północy na przejściu granicznym w Miednikach czekało 29 samochodów osobowych, a w Solecznikach 15, według danych litewskiej straży granicznej.
Rząd Ruginienė zdecydował 29 października o zamknięciu dwóch ostatnich czynnych przejść na granicy z Białorusią do końca listopada pod wpływem czterokrotnego wlotu w przestrzeń powietrzną Litwy balonów przemytczniczych, co powodowało konieczność wstrzymywania ruchu na lotniskach w Wilnie i Kownie. Włądze Litwy oskarżały oficjalny Mińsk o przymykanie oczu na działalność przemytników.
W wyniku nagłej decyzji rządu Litwy na Białorusi utknęło ponad tysiąc ciężarówek należących do litewskich firm transportowych. Po pewnym czasie białoruskie służby zaczęły kierować je na płatne parkingi, gdzie koszt postoju sięgał 120 euro. Wywołało to sprzeciw litewskich przedsiębiorców, którzy postulowali otwarcie granicy.
W środę premier Litwy stwierdziła, że nie widzi możiwości wypłacenia tym przedsiębiorcom odszkodowań, ponieważ zatrzymanie pojazdów nie było wynikiem decyzji Wilna, lecz Mińska. “Rząd od razu, widząc, że ciężarówki gromadzą się przy granicy, sygnalizował, że otworzymy naszą stronę i pozwolimy na powrót zablokowanego mienia litewskich przewoźników. Ale Białoruś postanowiła inaczej. Dlatego kwestia odszkodowań nie jest rozważana” – powiedziała Ruginienė, której słowa zacytował portal zw.lt.































