Zaplecze energetyczne Niemiec zadecydowało o ruchomieniu wszystkich elektrowni węglowych, które nadają się jeszcze do wytwarzania prądu.

Portal Dorzeczy.pl zacytował w środę doniesienia niemieckich środków masowego przekazu, że “niesprzyjające warunki atmosferyczne doprowadziły do poważnego deficytu w produkcji energii ze źródeł odnawialnych”. Deficyt energii dostarczanej do sieci spowodował natychmiastową reakcję operatorów. Odwołali się oni do najbardziej tradycyjnego jej źródła uruchamiając wszelkie eletrownie opalane węglem, które są jeszcze możliwe do efektywnego użycia.

Jak podał portal Money.pl te “niesprzyjające warunki” to między innymi poważne zachmurzenie i zamglenie panujące w ostatnim okresie w Niemczech. Zaszkodziło to produktywności instalacji energetyki słonecznej. Niedobory te doprowadziły do wzrostów cen energii. Na giełdzie megawatogodzina osiągnęła rekordową, jak podkreśla portal, cenę 1000 euro.

Niemiecki koncern energetyczny Lausitz Energie Mining AG (Leag) poinformował, że “w celu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw uruchomiliśmy wszystkie dostępne jednostki węglowe”. Podkreślił on, że elektrownie węglowe działają “z pełną wydajnością”. Jego przedstawiciel twierdzi, że użycie tradycyjnych metod produkcji prądu było niezbędne dla utrzymania stabilności całej sieci energetycznej.

Lokalne media określają taki zwrot jaką sięgnięcie po “moce rezerwowe”. Jednak obecne deficyty energetyczne i wzrost cen wywołały w nich ożywioną debatę. Od lat to właśnie Niemcy pozostają jednym z głównych promotorów odchodzenia od kopalnych źródeł energii na rzecz źródeł odnawialnych. Tymczasem problemy z wydajnością tych ostatnich w państwie położonym tak jak RFN nie są incydentalne, jak zrelacjonował Money.pl.

Według portalu w niemieckich środkach masowego przekazu wybrzemiewa więc wniosek o konieczności posiadania zapasowej opcji w postaci instalacji tradycyjnej energetyki.

Czytaj także: Tauron chce zamknąć prawie wszystkie bloki węglowe do 2030 roku

money.pl/dorzeczy.pl/kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności