Na poniedziałkowym posiedzeniu kierownictwa swojej partii kanclerz Angela Merkel miała powiedzieć ile uchodźców musi przyjąć jej kraj.

Informację taką podała agencja informacyjna Reutera powołując się na anonimowe źródła w partii Merkel – Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Zgodnie z planem Merkel, do Niemiec mają został wpuszczeni „działacze na rzecz praw człowieka”, prawnicy i osoby, których życie może być zagrożone w warunkach władzy talibanu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Merkel miała wyszczególnić w grupie uchodźców jakich mają przyjąć Niemcy około 2,5 tys. pracowników obsługujących niemiecki kontyngent w czasach jego misji w Afganistanie.

Niemiecka kanclerz chce także nawiązać robocze kontakty z państwami graniczącymi z Afganistanem, by wspierać migrujących także w ten sposób. Merkel wyraziła przekonanie o długotrwałości narastającego, nowego kryzysu migracyjnego. „Ten temat będzie nas zajmować przez bardzo długi czas” – miała powiedzieć w czasie partyjnego posiedzenia.

W czasie naporu setek tysięcy migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu na Bałkany i południowo-wschodnie państwa Unii Europejskiej w 2015 r. Angela Merkel była tym politykiem, który wdrożył radykalne otwarcie granic, bez efektywnej kontroli tożsamości migrujących i przesłanek ich migracji. Wywołało to kolejne fale migracji z tych regionów do UE. W efekcie tylko do Niemiec w 2015 r. napłynęło 1,1 mln nielegalnych imigrantów.

W niedzielę kontrolę nad stolicą Afganistanu przejął ruch talibów. W ciągu trwającej 10 dni kampanii zajmowali oni kolejne prowincje kraju, doprowadzając do całkowitego rozkładu systemu dotychczasowych rządów.

Amerykański kontyngent w tym kraju, który był w trakcie wycofywania, w trybie alarmowym został zwiększony o 5 tys. żołnierzy i zajął kabulskie lotnisko. Amerykanie zablokowali wyloty samolotów komercyjnych, by zapewnić możliwość ewakuacji swoich dyplomatów oraz afgańskich współpracowników amerykańskiej armii. W nocy na lotnisku doszło do starć między Amerykanami, a napierającym tłumem Afgańczyków pragnących jak najszybciej opuścić Kabul. Żołnierze strzelali w powietrze. Grupa Afgańczyków weszła nawet do podwozia startującego samolotu, by następnie zginąć po upadku z dużej wysokości.

reuters.com/kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz