Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Rozmowy prowadzone po wizycie gen. Kyryły Budanowa w Warszawie nie doprowadziły dotąd do przełomu w sporze o nadanie ukraińskiej jednostce imienia „bohaterów UPA”. Po polskiej stronie oczekiwano rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Karolem Nawrockim – informuje Wirtualna Polska. Według ustaleń portalu szanse na rozwiązanie konfliktu są coraz mniejsze.
W planach znajdowała się rozmowa telefoniczna Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim, inicjowana przez stronę ukraińską. Temat patronów jednostki miał nie być w niej poruszany. Strona polska proponowała natomiast, aby prezydent Ukrainy zgodził się na otwarcie „znacznej liczby miejsc”, w których polskie ekipy mogłyby rozpocząć ekshumacje ofiar ludobójstwa wołyńskiego.
W deklaracji historycznej miała pojawić się propozycja powołania wspólnej komisji polsko-ukraińskiej zajmującej się najbardziej bolesnymi nazwami po obu stronach. Było to nawiązanie do pomysłu przedstawionego przy odmrażaniu ekshumacji w nieistniejącej już miejscowości Puźniki, gdzie UPA dokonała mordów na Polakach.
W czwartek przed południem doszło do pożaru w rafinerii naftowej położonej pod stolicą Azerbejdżanu - Baku. To kluczowy ośrodek przemysłu naftowego dla kaukaskiego państwa.
„18 czerwca, około godziny 8:30, w instalacji reformingu katalitycznego nr 31 rafinerii ropy naftowej wybuchł pożar w wyniku wycieku z górnej pokrywy wymiennika ciepła nr 211/1. Zdarzenie zostało natychmiast opanowane, a dzięki szybkiej interwencji państwowej straży pożarnej Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych pożar został całkowicie ugaszony” - oświadczenie państwowego koncernu naftowego Socar zostało zacytowane przez agencję informacyjną Interfax.
Socar podał również, że sformowano już komisję, która ma zbadać przyczyny zapłonu w instalacjach rafinerii. Według koncernu cała rafineria nie przeorwała procesu produkcyjnego i działa nadal w zgodzie "z wymogami bezpieczeństwa".
Były premier Mateusz Morawiecki odrzucił postulat wstrzymania pomocy militarnej dla Ukrainy, choć uznał nadanie ukraińskiej jednostce nazwy „Bohaterów UPA” za uderzenie w Polaków. Wypowiedź padła po wcześniejszych słowach Przemysława Czarnka, który domagał się twardych warunków wobec Kijowa.
Były premier Mateusz Morawiecki w czwartek 18 czerwca w RMF FM sprzeciwił się zablokowaniu pomocy militarnej dla Ukrainy, mimo trwającego sporu o nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Polityk PiS powiedział, że nie zgadza się z propozycją wstrzymania wsparcia, jeśli Kijów nie wycofa się z decyzji dotyczącej nazwy jednostki.
Polska i Ukraina przygotowują wspólny projekt „Oaza Odrodzenia”, którego celem jest wsparcie ukraińskich weteranów wymagających specjalistycznej opieki. Obecnie strony uzgadniają kwestie proceduralne, prawne i finansowe, a część polskiej pomocy ma zostać przeznaczona na przedsięwzięcia związane z technologiami medycznymi oraz rehabilitacją.
Podczas roboczej wizyty w Warszawie wiceminister ds. weteranów Ukrainy Rusłan Prychodźko spotkał się z sekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michałem Jarosem. Rozmowy dotyczyły dalszych działań związanych z realizacją wspólnego projektu wsparcia weteranów „Oaza Odrodzenia”.
Inicjatywa ma koncentrować się na rozwoju opieki paliatywnej, wsparciu osób wymagających specjalistycznej pomocy oraz rehabilitacji fizycznej, psychologicznej i społecznej.
W dawnej wsi Huta Pieniacka w obecnym obwodzie lwowskim na Ukrainie zakończył się etap poszukiwań szczątków Polaków zamordowanych 28 lutego 1944 roku.
Według informacji przekazanych PAP przez ks. Tomasza Trzaskę z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, ekspedycja odkryła miejsca, w których mogą znajdować się szczątki około 100 osób.
Prace prowadzono na obszarze ponad 4000 metrów kwadratowych. Wykop, w którym odnaleziono szczątki, miał około 200 metrów kwadratowych, natomiast sama jama lub jamy grobowe obejmują ponad 72 metry kwadratowe. Ludzkie szczątki odkryto łącznie w około 25 miejscach.
Waszyngton miał przekazać holenderskiemu koncernowi ASML obawy, że jedna z jego najbardziej zaawansowanych maszyn do produkcji chipów mogła trafić do Chin. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, byłby to poważny cios w zachodni system kontroli eksportu technologii półprzewodnikowych.
Jak podał Bloomberg, chodzi o system litografii EUV, czyli urządzenie uznawane za kluczowe dla wytwarzania najbardziej zaawansowanych chipów.
Jedna ofiara śmiertelna i setki aresztowanych po zamieszkach w Paryżu