Bojownicy ruchu na rzecz oddzielenia Jemenu Południowego przejęli kontrolę na Adenem i zajęli gmach, w którym urzędowała administracja oficjalnego prezydenta Jemenu.

O zajęciu siedziby prezydenta przez południowojemeńskich separatystów poinformowała brytyjska gazeta „Independent”. Sugeruje ona, że separatyści kontrolują już cały Aden, główne, portowe miasto będące ośrodkiem wszystkich sił walczących z wojskowo-politycznym ruchem szyitów – Ansarullahem. Aden był w przeszłości stolicą Jemenu Południowego, którego odbudowy domagają się separatyści z tak zwanej Południowej Rady Tymczasowej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rzecznik oddziałów kontrolowanych przez Południową Radę Tymczasową powiedział, że zajęcie pałacu używanego przez administrację prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego odbyło się bez walki. Separatyści zajęli także dom ministra spraw wewnętrznych, Ahmeda al-Majsariego, który zdążył się ewakuować pod osłoną sił zagranicznych interwentów. Minister spraw zagranicznych oficjalnego rządu Jemenu wspieranego przez Arabię Saudyjską nazwał działania separatystów „zamachem stanu”.

Walki między siłami rządowymi i południowymi separatystami trwały od środy. W ich trakcie zginęło 70 osób w tym cywile. Separatyści twierdzą, że to będący częścią prezydenckiego obozu islamiści są odpowiedzialni za atak rakietowy na ich koszary z 1 sierpnia, który początkowo przypisano Ansarullahowi. W ataku zginął dowódca separatystycznych oddziałów Munir Mahmud al-Dzafija.

Walki do jakich doszło między obozem Mansura Hadiego i separatystami mogą oznaczać rozpad koalicji sił interweniujących w Jemenie przeciw szyitom z Ansarullahu. O ile bowiem Arabia Saudyjska twardo popiera oficjalnego prezydenta, który bazuje w jej stolicy, o tyle oddziały separatystyczne zostały wyszkolone i dozbrojone przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, a część członków Południowej Rady Tymczasowej mieszka na stałe w stolicy tego państwa Abu Dabi.

„Wszyscy myślą, że obecna wojna jest między Huthi i rządem Jemenu, ale prawdziwa wojna, która właśnie się zaczyna, jest między północą i południem” – „Independent” cytuje przedstawiciela Południowej Rady Tymczasowej, Nasera al- Kabadżiego. Jak dodał – „Dziś mamy narzędzia aby ogłosić państwo na południu”.

Minister spraw zagranicznych w nieuznawanym międzynarodowo rządzie Ansarullahu stwierdził, że wydarzenia w Adenie powinny doprowadzić do dyskusji o federalizacji Jemenu. Jednak przywódca Południowej Rady Tymczasowej, Ajdarus al-Zubajdi powiedział wcześniej, że „zjednoczony Jemen jest niemożliwym scenariuszem”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huthi, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huthi są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu.

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła zmasowane naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie. Huthi konsekwentnie prowadzą ataki na strategiczne obiekty na terytorium Arabii Saudyjskiej: lotniska, bazy wojskowe, instalacje naftowe.

W ramach konfliktu doszło również do konsolidacji południowojemeńskich separatystów odwołujących się do tradycji istniejącej w latach 1967-1990 Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu, jedynego komunistycznego państwa arabskiego.

independent.co.uk/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz