W sobotę skończył się rozejm wynegocjowany przez strony wojny domowej w Jemenie. Nie udało się go przedłużyć.

Rozejm w Jemenie został pierwotnie wynegocjowany w kwietniu. Następnie był przedłużany. W zeszłym tygodniu negocjacje między międzynarodowo uznanymi władzami kraju rezydującymi częściowo za granicą, a kontrolującymi stolicę władzami wyłonionymi przez ruch polityczno-wojskowy Ansarullah nie przyniosły jednak rezultatu. Stwarza to zagrożenie ponownego osunięcia się Jemenu w krwawą wojnę domową.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1296 PLN    (5.89%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W sobotnim oświadczeniu wysłannik ONZ ds. Jemenu Hans Grundberg wyraził swój żal z powodu tego, że „nie osiągnięto dzisiaj porozumienia”. Dziękował uznanemu na arenie międzynarodowej rządowi Jemenu za „pozytywne zaangażowanie” w rozmowy o przedłużeniu rozejmu, co może być zawoalowanym obciążeniem Ansarullahu odpowiedzialności za fiasko kolejnej rundy negocjacji. Wezwał jemeńskich polityków do dalszych prób osiągnięcia porozumienia. „Wzywam ich do wypełnienia swojego zobowiązania wobec narodu jemeńskiego, aby podążać każdą drogą ku pokojowi” – słowa Grundberga zacytował portal Al Jazeera. W zeszłym tygodniu spotkał się on w Sanie z samym przywódcą Ansarullahu Abd al-Malikiem al-Hutim.

Minister spraw zagranicznych uznawanego międzynarodowo rządu Jemenu zrzucił winę za zakończenie rozejmu na Hutich. W komentarzach wygłoszonym dla satelitarnego kanału telewizyjnego Al-Hadat Ahmed Awad ibn Mubarak powiedział, że Ansarullah utrudniał zawieszenie broni i działał wbrew interesom narodu jemeńskiego. Jak twierdził jego „rząd poszedł na wiele ustępstw, aby przedłużyć rozejm”.

W sobotę Ansarullah oświadczył, że negocjacje rozejmowe zabrnęły w „ślepą uliczkę”, a elementem rozejmu powinno być odblokowanie portu lotniczego w stolicy Jemenu Sanie oraz portu w Hodejdzie, położonej na wybrzeżu Morza Czerwonego, tak jak ujęto to w pierwotnym porozumieniu o zawieszeniu broni z kwietnia.

W godzinach poprzedzających termin wygaśnięcia rozejmu, rzecznik Ansarullahu Jahja Sari zagroził prywatnym firmom naftowym nadal pracującym w kraju, że ich zakłady zostaną przejęte przez państwo. Jak napisał na Twitterze Sari, surowce kopalne należą do mieszkańców Jemenu i zyski z nich mogą być wykorzystywane do opłacania pensji urzędników państwowych.

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huti, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huti są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu. Wiosną bieżącego roku Mansur Hadi, postrzegany co raz bardziej jako emigracyjny figurant Saudyjczyków, oddał władzę grupie przeciwników Hutich.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła zmasowane naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie, choć te ostatnie wspierają przede wszystkim południowych separatystów. W 2019 r. ZEA ograniczył liczbę swoich oddziałów w Jemenie koncentrując się na zbrojeniu i szkoleniu sprzyjających sobie milicji.

Huti są w stanie odpowiadać atakami na terytorium Arabii Saudyjskiej. We wrześniu 2019 r. atak na rafinerię naftową doprowadził do pozbawienia Arabii Saudyjskiej połowy mocy przerobowej jej sektora rafineryjnego. W styczniu bieżącego roku pociski rakietowe Hutich trafiły tam w teren lotniska oraz samochody-cysterny z paliwem, co doprowadziło do śmierci trzech cywilów.

W roku bieżącym Huti skutecznie ostrzelali składy paliwa w rafinerii w Dżeddzie. W efekcie doszło tam do zapłonu dużych ilości łatwopalnego materiału i dużego pożaru. Celem Hutich były także instalacje saudyjskiego koncernu naftowego Saudi Aramco w Dżizanie, Nadżranie, Ras Tanurze i w Rabigh.

aljazeera.com/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz