„Gruzińscy snajperzy” z Majdanu złożyli zeznania w białoruskiej prokuraturze [+VIDEO]

Trzech obywateli Gruzji, którzy utrzymują, że byli w gronie sprawców masakry na kijowskim Majdanie w lutym 2014 roku, zostało przesłuchanych w białoruskiej Prokuraturze Generalnej na wniosek Prokuratury Generalnej Ukrainy. Mężczyźni pojawiają się w mediach od dwóch lat twierdząc, że organizatorami masakry w Kijowie byli ludzie ówczesnej opozycji, którzy w wyniku Majdanu doszli do władzy.

O przesłuchaniach w białoruskiej prokuraturze poinformował w czwartek na Facebooku Ołeksandr Horoszynski, obrońca berkutowców oskarżonych przez ukraińską prokuraturę o strzelanie do demonstrujących na Majdanie. Opublikował on film, na którym stoi przed siedzibą Prokuratury Generalnej Białorusi wraz z trzema przesłuchanymi Gruzinami – Aleksandrem Rewaziszwilim, Cezarym Badżanidze i Giorgi Beżytaszwilim. Horoszynski powiedział, że przesłuchanie odbyło się na wniosek jego oraz ukraińskiej prokuratury w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.

„Obywatele Gruzji potwierdzili dawane wcześniej świadectwa, że masakra [rasstrieły – red.] 20 lutego 2014 roku była zaplanowana i zorganizowana przez Paszynskiego, Parubija, Saakaszwilego oraz innych liderów sił opozycyjnych w celu zerwania porozumienia pokojowego podpisanego 21 lutego 2014 roku przez prezydenta Janukowycza i opozycję…” – napisał Horoszynski na Facebooku publikując film.

Jak wielokrotnie pisały Kresy.pl, od 2017 roku kilku Gruzinów zaczęło występować w mediach twierdząc, że znają kulisy masakry na Majdanie. Wystąpili oni m.in. w filmie dokumentalnym włoskiego dziennikarza Giana Micalessiniego, dwóch filmach izraelskiej dziennikarki Anny Stefan a także w mediach macedońskich i rosyjskich. Twierdzili oni m.in., że pod koniec 2013 roku zostali najęci przez Mamukę Mamulaszwilego, doradcę Micheila Saakaszwilego ds. wojskowych. Otrzymali fałszywe paszporty i zaliczki pieniężne, i dołączyli do różnych grup opozycji na kijowskim Majdanie między listopadem 2013 a styczniem 2014 roku. Początkowo nie mieli broni palnej a ich zadaniem miało być prowokowanie policji do ataku. Broń palną miał dostarczyć im, a także ochotnikom z Litwy, jeden z liderów ówczesnej opozycji Serhij Paszynski. Jeden z nich, Aleksander Rewaziszwili twierdził, że widział, jak ogień z broni palnej na Majdanie osobiście prowadzili członkowie ówczesnej opozycji, później deputowani Serhij Paszynski i Wołodymyr Parasiuk. Z kolei Cezary Badżanidze opowiadał, że zwerbowano go także do udziału w zajściach w maju 2014 roku w Odessie, którymi kierował późniejszy szef ukraińskiego parlamentu Andrij Parubij.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gruzini twierdzili, że zdecydowali się zeznawać, ponieważ wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło kilku ich towarzyszy i uznali, że publiczne wyjawienie swojej wiedzy będzie dla nich swoistą polisą bezpieczeństwa. W obawie o swoje bezpieczeństwo mieszkali w Armenii, później przenieśli się na Białoruś.

Czy „gruzińscy snajperzy” są wiarygodni?

Niektóre ukraińskie i zachodnie media podważają wiarygodność relacji „gruzińskich najemników”, które od jesieni 2017 roku ukazały się we włoskich i izraelskich filmach dokumentalnych a także w macedońskich i rosyjskich mediach. Dziennikarz BBC Stephen Ennis uznał jednego z Gruzinów – Aleksandra Rewaziszwilego za niewiarygodnego świadka, ponieważ we włoskim filmie miał on wskazywać na nagraniu z Majdanu jako siebie innego gruzińskiego uczestnika Majdanu – Giorgi Swaridzego. Jednak jak wynikało z innych wypowiedzi Rewaziszwilego, miał na myśli osobę znajdującą się za plecami Swaridzego.

PRZECZYTAJ: Mamulaszwili: nie znam „gruzińskich snajperów” z Majdanu

Z kolei dziennikarka Tagesschau Silvia Stoeber napisała w grudniu 2017 roku, że Rewaziszwili nie mógł brać udziału w wydarzeniach na Majdanie w lutym 2014 roku, ponieważ od 2011 roku do sierpnia 2014 roku miał on odbywać karę więzienia. Stoeber twierdziła, że pobyt Rewaziszwilego w więzieniu potwierdziło gruzińskie ministerstwo więziennictwa. Po tym, jak to samo ministerstwo odmówiło Kresom.pl potwierdzenia doniesień Tagesschau, zwróciliśmy się do Silvii Stoeber o upublicznienie kopii odpowiedzi gruzińskich władz. W odpowiedzi Stoeber odmówiła, twierdząc, że opierała się na nieoficjalnej anonimowej informacji od osoby spoza biura prasowego ministerstwa.

Kresy.pl próbowały również zweryfikować autentyczność elektronicznych biletów lotniczych, które „gruzińscy snajperzy” pokazywali jako dowód, że w trakcie Majdanu podróżowali na Ukrainę. Linie lotnicze Georgian Airways, którymi na Ukrainę mieli podróżować najemnicy, zignorowały jednak nasze zapytania. Natomiast pośrednicząca w sprzedaży biletów niemiecka firma Hahn Air Lines odmówiła komentarzy zasłaniając się ochroną danych osobowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kresy.pl / facebook




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz