Władze Australii i Japonii poinformowały, że uzgodniły nową umowę o współpracy wojskowej. Tego rodzaju umowy Japończycy nie mieli do tej pory z krajem innym niż USA.

Premier Australii Scott Morris przybył we wtorek z wizytą do Tokio. Jak podał brytyjski dziennik „The Guardian” Morris uzgodnił ze swoim japońskim odpowiednikiem Yoshihide Sugą zintensyfikowanie współpracy wojskowej.

Według portalu gazety, uzgodniona umowa zakłada, że oba państwa będą mogły przyjmować oddziały wojskowe drugiej strony dla prowadzenia ćwiczeń wojskowych na swoim terytorium. W przypadku Japonii takie postanowienie ma przełomowe znacznie. Do tej pory na terytorium Japonii poza jej Siłami Samoobrony mogli przebywać tylko żołnierze amerykańscy, o czym stanowi sojusznicza umowa między Tokio a Waszyngtonem podpisana jeszcze w 1960 r., wkrótce po formalnym zakończeniu amerykańskiej okupacji.

Suga podkreślił, że jego państwo i Australię łączą wspólne wartości takie jak demokracja i państwo prawa, dlatego będą współpracować na rzecz utrzymania „wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku”. Morrison podkreślał, że nie należy nie doceniać układy wojskowego zawartego między dwoma państwami złączonymi sojuszem z USA oraz więzami ekonomicznymi z Chinami.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Umowa którą podpisali premierzy była negocjowana przez sześć lat. Teraz będzie czekać na ratyfikację. „The Guardian” podkreśla, że umowa podpisana została w obliczu szybkiego wzrostu potęgi Chińskiej Republiki Ludowej. Premierzy na spotkaniu w cztery oczy mieli zresztą omawiać relacje z Pekinem.

W październiku Australia dołączyła do corocznych ćwiczeń morskich formatu MALABAR angażujących marynarki wojenne USA, Indii i Japonii.

theguardian.com/kresy.pl

 

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz