Prezydent USA Donald Trump polecił przeprowadzenie nowego spisu powszechnego z wykluczeniem nielegalnych imigrantów. „Poleciłem naszemu Departamentowi Handlu natychmiastowe rozpoczęcie prac nad nowym i niezwykle dokładnym spisem ludności, opartym na faktach i liczbach” – oświadczył Trump.
W czwartek Donald Trump ogłosił, że polecił Departamentowi Handlu natychmiastowe rozpoczęcie prac nad nowym spisem powszechnym. Według zapowiedzi, osoby przebywające w USA nielegalnie mają zostać pominięte w oficjalnym spisie ludności. D
„Poleciłem naszemu Departamentowi Handlu natychmiastowe rozpoczęcie prac nad nowym i niezwykle dokładnym spisem ludności, opartym na współczesnych faktach i liczbach, a co ważne, na wynikach i informacjach uzyskanych w wyborach prezydenckich w 2024 roku. Osoby przebywające w naszym kraju nielegalnie nie zostaną uwzględnione w spisie ludności. Dziękuję za uwagę” – napisał na Truth Social.
Zapowiedź prezydenta została ogłoszona w momencie, gdy republikanie w Teksasie, z inicjatywy Trumpa, podejmują działania zmierzające do zmiany granic okręgów wyborczych. Celem jest uzyskanie potencjalnie pięciu dodatkowych mandatów w Izbie Reprezentantów dla Partii Republikańskiej. Według doniesień, prezydent rozważa podobne rozwiązania także w innych stanach, m.in. w Indianie.
Konstytucja Stanów Zjednoczonych nakłada obowiązek przeprowadzania spisu powszechnego co 10 lat. Ostatni spis zakończono w 2020 r., a kolejny był planowany na 2030 r. Zgodnie z obowiązującym prawem, spisem obejmowani są wszyscy mieszkańcy, niezależnie od obywatelstwa czy statusu prawnego. Wyniki spisu stanowią podstawę podziału miejsc w Izbie Reprezentantów pomiędzy poszczególne stany oraz rozdziału środków federalnych.
Donald Trump już podczas swojej pierwszej kadencji próbował zmienić sposób przeprowadzania spisu ludności, proponując wprowadzenie pytania o obywatelstwo do kwestionariusza. Pomysł ten został jednak odrzucony przez Sąd Najwyższy w 2019 r. w sprawie Departament Handlu przeciwko stanowi Nowy Jork. Obecna propozycja prezydenta dotycząca wykluczenia zliczania nielegalnych imigrantów w spisie stanowi powrót do tej koncepcji.
Administracja Donalda Trumpa cały czas realizuje politykę ograniczania nielegalnej migracji. W porównaniu do okresu prezydentury Joe Bidena, liczba przypadków nielegalnej migracji miała spaść o 93 proc. Jednocześnie prowadzona jest największa w historii Stanów Zjednoczonych operacja masowej deportacji nielegalnych imigrantów do krajów ich pochodzenia.
W ostatnim czasie rząd USA zamierza stworzyć w zachodnim Teksasie ogromny obóz, który zostanie przeznaczony dla zatrzymywanych nielegalnych imigrantów. Powstający w graniczącym z Meksykiem stanie obóz ma docelowo pomieścić do 5 tys. osób. Z dokumentacji Departamentu Obrony wynika, że koszt budowy ośrodka zatrzymań wyniesie 232 mln dolarów.
Prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał niedawno ustawę wydzielającą 170 mld dolarów na ochronę granic i politykę migracyjną. 45 miliardów dolarów zostanie przeznaczonych na samo przetrzymywanie nielegalnych imigrantów.
Trump obiecuje deportację milionów spośród tych, którzy dostali się nielegalnie na amerykańskie terytorium. Jego administracja realizuje to także poprzez wywożenie imigrantów do państw innych niż ich kraje pochodzenia. Zarazem prezydent ulega lobby biznesowemu korzystającemu z pracy imigrantów, ograniczając deportacje w niektórych sektorach.
Zobacz także: Demokraci pozywają administrację Trumpa za walkę z nielegalną migracją
Kresy.pl/Fox News






























