Córka prezydenta Donalda Trumpa może być współwinną przepłacenia za organizację inauguracji tego prezydenta, która odbyła się w należącym do niego hotelu.

Ivanka Trumpa uczestniczyła w kampanii wyborczej ojca w 2016 r., a już po objęciu przez niego władzy zajęła w marcu 2017 r. stanowisko oficjalnego doradcy prezydenta USA. Odpowiadała też za zorganizowanie uroczystości prezydenckiej inauguracji Trumpa w styczniu 2017 r. I właśnie jej działaniami w tym czasie zainteresował się prokurator generalny amerykańskiej stolicy.

Prokurator generalny Waszyngtonu uważa, że komitet organizujący prezydencką inaugurację prezydencką przepłacił usługodawcom o ponad milion dolarów powyżej cen rynkowych. Beneficjentem tej nadwyżki okazał się hotel w Waszyngtonie… należący do Donalda Trumpa. Prokurator traktuje to jako sprzeniewierzenie środków finansowych.

Postępowanie zostało oficjalnie rozpoczęte w styczniu bieżącego roku. W związku z tym prezydencka córka miała stracić swoje oficjalne stanowisko, jak podał w czwartek portal brytyjskiej gazety “The Independent”. Nie ona jedna. Ze stanowiska w administracji usunięty został również przed końcem kadencji były szef komitetu inauguracyjnego Tom Barrack, który został zdymisjonowany jeszcze 17 listopada. Podobnie jak kilku innych członków komitetu, którzy są świadkami w sprawie.

Ceny za które imprezy inauguracyjne były organizowane przez hotel Trumpa były tak wygórowane, że nawet odpowiadająca w komitecie inauguracyjnym za organizację tego rodzaju wydarzeń Stephanie Winston Wolkoff uznała, że są one dwukrotnie wyższe od rynkowych. Mimo jej opinii komitet skorzystał z oferty hotelu.

Czytaj także: Twitter po raz kolejny usunął wpis opublikowany przez Donalda Trumpa

independent.co.uk/kresy.pl

 

Tagi: , ,
forma płatności