Stowarzyszenie Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich skierowało do nowego szefa MSWiA, Mariusza Błaszczaka pismo dotyczące sprawy wizytacji ukraińskiego konsula generalnego Wasyla Pawluka, wieloletniego członka neobanderowskiej Swobody, na Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu.

W lipcu tego roku komendant Krzysztofa Pobuta przyjął w Komendzie Miejskiej przemyskiej policji zarówno konsula Pawluka, jak i konsula honorowego Ukrainy w Przemyślu Aleksandra Baczyka, którego określono jako znanego ukraińskiego nacjonalistę i „gorliwego wyznawcę Bandery”. Spotkanie to odbyło się bez wiedzy i zgody przełożonych komendanta.

Przeczytaj: Ukraiński konsul wizytuje przemyską policję i pyta o dochodzenie ws. propagowania banderyzmu

„Osobliwym zbiegiem okoliczności owa dziwna wizyta obu ‘dyplomatów’ w przemyskiej Policji zbiegła się w czasie z kontrowersyjnym umorzeniem postępowania karnego w sprawie ukraińskich studentów posiadających Kartę Polaka, którzy fotografowali się w przemyskiej galerii ‘Sanova’ z flagą banderowską ukraińskich nacjonalistów OUN- UPA, a także z wydostaniem się z przemyskiej komendy ‘pendrive’a’ z niejawnymi meldunkami dotyczącymi działań operacyjno-rozpoznawczych i informacji operacyjnych dotyczących środowisk przestępczych związanych również z przestępczością graniczną z czynnym uczestnictwem obywateli Ukrainy, które trafiły do Zbigniewa Stonogi i zostały opublikowane w Internecie”– czytamy w piśmie.

Stowarzyszenie informuje, że sprawa skandalicznego zachowania ukraińskich studentów została po jego interwencji wznowiona. Ma jednak poważne zastrzeżenia względem działalności komendanta Pobuty, w czym utwierdziła jego członków wizyta prezesa stowarzyszenia Stanisława Żółkiewicza w Komendzie Miejskiej Policji. Chciał, jako strona postępowania, zapoznać się z aktami śledztwa.

„Najpierw nie chciano udostępnić akt, mimo iż nasze Stowarzyszenie zostało uznane w tej sprawie za stronę pokrzywdzoną, by wreszcie udostępnić te akta po interwencji u Naczelnika Wydziału. Mimo wyraźnego żądania Prezesa o wydanie kopii postanowienia prokuratorskiego o uznanie naszego Stowarzyszenia za organizację pokrzywdzoną – tego dokumentu nam nie wydano”– napisano. Dodano, że zarówno Naczelnik Wydziału jak i podlegli mu pracownicy zachowywali się jak gdyby nie wiedzieli o co chodzi. „Czyżby tak ważne ustalenia, jak uznanie za stronę pokrzywdzoną w Przemyślu odbywa się ‘na telefon’ pomiędzy Prokuraturą a Policją?”– pytają działacze stowarzyszenia.

W piśmie zwrócono również uwagę na możliwość migracji Ukraińców do Polski w związku z konfliktem w Donbasie, a także na sytuację w lokalnych strukturach polskich służb.

„(…) niepokój budzi opanowywanie przez nacjonalistów ukraińskich polskich służb Policji i Straży Granicznej w miejscowościach na ścianie wschodniej Polski !”– napisano w dokumencie.

Wcześniej podobne pismo otrzymała minister Teresa Piotrowska. Udzieliła na nie jedynie lakonicznej odpowiedzi, według której postanowiła zasięgnąć opinii Komendy Głównej Policji.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. wepwawet
    wepwawet :

    Szanowna Redakcjo – proszę o monitorowanie tej sprawy i przedstawienie sprawozdania z wyniki tej interwencji. To test dla PiS’u, obawiam się jednak, że zostanie oblany. Środowiska banderowskie związane z mniejszością Ukraińską jak również rodzimi banderofile (są tacy niestety, albo też tyko udają Polaków) trzymają się bowiem mocno i dopiero kolejna próba odbicia „odwiecznych ukraińskich ziem spod Polskiej okupacji” może nas obudzić… choć wtedy pewnie będzie już za późno.

  2. patriota
    patriota :

    Wspaniale, nie poddawajcie się, kontynuujcie kwestię hańbiących nasz kraj banderowców i współpracujących z nimi zdrajców na szczeblach administracyjnych zarówno w służbach mundurowych jak i cywilnych. Swoją drogą powinien być przepis, że osoba sprawująca funkcje w administracji publicznej czy polityce powinna byc Polakiem od kilku pokoleń by uniknąć zdrajców w kierowniczych organach naszego kraju.