Nie rozumiem dlaczego Unia Europejska milczy w tej sprawie – powiedział w Budapeszcie prezydent Chorwacji, Zoran Milanović, pytany o przypadki łamania praw Węgrów na Zakarpaciu przez lokalne ukraińskie władze.

W ubiegły piątek wizytę w Budapeszcie złożył prezydent Chorwacji, Zoran Milanović. Przybył tam na zaproszenie prezydent Węgier, Katalin Novák. Wiadomo, że ich rozmowy dotyczyły m.in. tematu mniejszości węgierskiej z Zakarpacia.

Według relacji rosyjskiej agencji Tass, prezydent Chorwacji po spotkaniu z Katalin Novák wezwał Unię Europejską, by podjęła działania na rzecz powstrzymania naruszania praw etnicznych Węgrów na Zakarpaciu.

„Nie rozumiem, dlaczego Unia Europejska milczy w tej sprawie” – powiedział Milanović, pytany przez dziennikarzy o przypadki nękania Węgrów w obwodzie zakarpackim na Ukrainie.

Z kolei prezydent Novák powiedziała, że podczas rozmowy poinformowała swojego chorwackiego odpowiednika o sytuacji mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu na Ukrainie, zaznaczając, że prawa Węgrów są tam ograniczane. Oświadczyła, że to, co dzieje się na Zakarpaciu jest nie do przyjęcia, podobnie jak obecna wersja ukraińskiej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych.

Katalin Novák powiedziała też, że podniosła tę kwestię podczas swojej ubiegłorocznej wizyty na Ukrainie. Jej zdaniem, strona ukraińska zdaje sobie sprawę, jak wygląda stanowisko węgierskiej, ale nie bierze go pod uwagę. Zaznaczyła też, że wysłała do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego list w tej sprawie, ale jak dotąd nie otrzymała odpowiedzi.

Podczas wspólnej konferencji prasowej obaj prezydenci potępili zarazem rosyjską agresję na Ukrainę.

Novak opowiedziała się za dalszym rozszerzeniem Unii Europejskiej o państwa Bałkanów Zachodnich. Wezwała też do zatrzymania nielegalnej imigracji, uznając ten proces za zagrożenie dla Europy.

Milanović ze swojej strony skrytykował politykę Brukseli w stosunku do Węgier. „Wartości europejskie nie są takie same we wszystkich państwa i nie wszystkie rządy są takie same. UE nie może funkcjonować z brukselską biurokracją, która wszystko nakazuje. Musimy być otwarci na różnorodność” – uważa chorwacki przywódca. Jego zdaniem, jednym z najbardziej palących problemów w Unii jest brak jasnych kryteriów przyznawania funduszy. Według niego, decyduje tu wręcz prawo silniejszego.

„Nie popieramy ‘Stanów Zjednoczonych Europy’” – oświadczył prezydent Chorwacji. Dodał, że przez „zbyt ciasny uścisk” Wielka Brytania zdecydowała się na opuszczenie Unii.

Skrytykował zarazem unijne sankcje przeciwko Rosji, twierdząc, że to „katastrofa i kompletny nonsens”. Jego zdaniem, sankcje nie działają i pytanie, jak duże szkody wyrządzą one w Europie. Dodał też, że taka polityka doprowadziła do zbliżenia Rosji i Chin.

Jak pisaliśmy, we wtorek szef MSZ Węgier, Peter Szijjarto oficjalnie skomentował działania lokalnych ukraińskich władz w Mukaczewie na Zakarpaciu, wymierzonych w lokalną, autochtoniczną społeczność Madziarów.

To wszystko oznaki poważnego, skoncentrowanego ataku przeciwko Węgrom – powiedział minister. – Ukraina będzie potrzebowała europejskich decyzji politycznych, które bez nas nie będą możliwe. A im więcej praw będą odbierać węgierskiej społeczności narodowej, im później przywrócą istniejące już prawa mniejszości narodowych, tym trudniej będzie nam podejmować decyzje, które wymagają z naszej strony poświęcenia i wspierania Ukraińców – oświadczył szef Peter Szijjarto.

Jak pisaliśmy, w rejonie Mukaczewa na Zakarpaciu, na polecenie lokalnych ukraińskich władz, z obiektów służących miejscowym Węgrom usuwane są węgierskie flagi, tablice i napisy. Bez zapowiedzi odwołano też ze stanowiska wieloletniego dyrektora węgierskojęzycznej szkoły w Mukaczewie, Istvána Schinka. Jest on zarazem szefem frakcji (klubu) radnych Stowarzyszenia Kulturalnego Węgrów Zakarpacia (KMKSZ), czołowej organizacji Węgrów na Zakarpaciu, w Radzie Miasta Mukaczewa. Ze stanowisk miało zostać odwołanych też kilku innych działaczy węgierskich, pracujących w instytucjach. Węgierskie media pisały wręcz o „nowych, antywęgierskich środkach na Ukrainie”.

Według węgierskich mediów, działania te odbywają się na polecenie urzędników związanych ze wspomnianym wcześniej deputowanym Wiktorem Bałohą oraz jego synem Andrijem, merem Mukaczewa. Zaznaczono też, że to oni mieli stać za usunięciem z kolumny na zamku Palanok w Mukaczewie rzeźby Turula, ważnego dla Węgrów symbolu narodowego i zastąpienia go ukraińskim tryzubem.

Przeczytaj: Budapeszt protestuje wobec usunięcia węgierskiego symbolu narodowego na Zakarpaciu

W ubiegłym tygodniu wiceszef MSZ Węgier Tamás Menczer wezwał lokalne ukraińskie władze w Mukaczewie do natychmiastowego zaprzestania antywęgierskich działań, takich jak nękanie i pozbawianie mniejszości węgierskiej jej praw. Zaznaczył zarazem, że wszystkie takie „nieakceptowalne wydarzenia” miały miejsce tylko w rejonie mukaczewskim, podczas gdy w innych częściach Zakarpacia nic takiego nie ma miejsca.

Menczer dodał też, że przywódcy Ukrainy powinni niezwłocznie uczynić wszystko, żeby „cofnąć antywęgierskie środki i przywrócić status quo ante”. Zaznaczył, że mimo wojny, należy utrzymać porządek i stabilność w obwodzie zakarpackim, licznie zamieszkiwanym przez autochtoniczną mniejszość węgierską.

„Jeśli Ukraina chce być członkiem Unii Europejskiej, to niedopuszczalne jest systematyczne nękanie mniejszości etnicznej i pozbawianie jej praw” – oświadczył Menczer.

n1info.hr / hungarytoday.hu / Tass / Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Roman1
    Roman1 :

    Czytam ze zdziwieniem, gdyż w Polsce wszystkie działania skierowane przeciwko mniejszościom narodowym były określane jako prowokacje Putina. Ukraińcy nikogo nie zamordowali w Katyniu i nikogo nie zamordowali na Wołyniu – to jest oczywista oczywistość – prawda panie Kaczyński i panie Morawiecki?