6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. Gaetano
    Gaetano :

    Tak, “nie można oceniać wyłącznie w kategoriach militarnych i wyłącznie w kategoriach politycznych”, a w kategoriach potwornej zbrodni na Narodzie Polskim, tak jakby warszawiacy mało jeszcze wtedy wycierpieli i przelali krwi. Powstanie nie miało nawet iluzorycznych szans na powodzenie, a jednak kanalie, które stały za tym ludobójczym rozkazem, wciąż stoją na piedestale i wciąż ulice i skwery są nazywane ich nazwiskami, zbrodniarzami, którzy (prawie) wszyscy dożyli spokojnie swych dni nie mając sobie absolutnie nic do zarzucenia. Przecież Warszawa miała “spłynąć krwią”, a wtedy “świat się dowie”, jak chciał bandzior Okulicki. Ale dzisiaj wielu jest piewców, jak wspomniany szef UdSKiOR, po którym można się było spodziewać zagrywką JP2, i wielu innych zawodowych kłamców, którzy znajdą dziesiątki powodów w obronie decyzji o wybuchu powstania, a to że Polacy pokazali honor, że “zdrada” Stalina…,etc. Oby ten haniebny czas się skończył, a ci zbrodniarze zostaną zdegradowani i chociaż pośmiertnie osądzeni.

  2. jwu
    jwu :

    Krew człowieka zalewa ,jak poczyta o ofiarach tego powstania.Profesorowie ,lekarze,prawnicy i inni przedstawiciele inteligencji musieli zginąć ,bo Panowie z Londynu ,chcieli zmienić ustalenia wielkiej trójcy z Teheranu.

  3. zbigniew2707
    zbigniew2707 :

    W sumie zginęło około 20 tysięcy żołnierzy AK i Armii Berlinga oraz od 150 do 180 tysięcy cywilów, wobec mniej niż 2 tysięcy zabitych Niemców. Stąd łatwo wyliczyć, że stosunek poległych wojskowych polskich i niemieckich kształtował się jak 11:1. A jeżeli uwzględnimy w tym wyliczeniu jeszcze ofiary poniesione przez ludność cywilną, to okaże się, że za każdego zabitego w powstaniu Niemca śmierć poniosło od 75 do 90 Polaków. Zadajmy zatem pytanie, czy sprawców tej katastrofy narodowej słuszniej by było postawić przed sądem, czy czynić z nich bohaterów narodowych i stawiać pomniki?
    To zakłamywanie historii, polegające na stawianiu ich za wzór dla nowych pokoleń, wznoszenie pomników, przywoływanie ich nazwisk i ?zasług? przy nazewnictwie ulic (praktycznie w każdym większym mieście), szkół i drużyn harcerskich, może mieć zgubne skutki dla rozwoju życia publicznego i tworzenie wzorców wychowawczych we współczesnej Polsce. Należy dziś powiedzieć prawdę, że jedną z poważnych przesłanek prowadzących do kapitulacji powstania było to, że ludność zaczęła się burzyć. Zaczęła tego żądać. Trudno chyba jej się dziwić, że po dwóch miesiącach gehenny, nazwanej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego zwolenników i usłużnych twórców zakłamanego Muzeum Powstania Warszawskiego ?dniami odzyskanej wolności?, musiało do tego dojść.
    Powstanie, dziś to wiemy z wielorakich dokumentów i ocen, najczęściej nie polskich, można było poddać po pierwszym tygodniu, przed poniesieniem tych straszliwych strat, a także w sierpniu i na początku września, kiedy wiadomo już było, że premier Mikołajczyk nic nie załatwił ze Stalinem, i że pomoc sowiecka przy tej ?niezłomnej? postawie jego rządu nie nastąpi. Zwlekanie z decyzją o kapitulacji obciąża stronę polską, gdyż Niemcy szukali porozumienia i zakończenia powstania. Ich dowódca generał von dem Bach-Zelewski powiedział po kapitulacji powstania, że mógł wybić wszystkich mieszkańców Warszawy przy pomocy artylerii i lotnictwa. Ale nie chciał tego robić. Stąd wniosek, że z taką dumą dziś wypowiadane przez apologetów powstania, na czele z jednym z dzisiejszych moralnych autorytetów Władysławem Bartoszewskim, oceny, że powinniśmy chlubić się tym, że przetrwało ono 63 dni, jest wielkim nonsensem i zakłamaniem. Powiedzmy wreszcie prawdę: powstanie warszawskie już po pierwszych 5?6 dniach, przy braku ofensywy sowieckiej, straciło swój sens, gdyż na tyle było zaplanowane. Reszty miała dokonać Armia Czerwona. W oflagowanym biało-czerwonymi symbolami mieście, w chorej wyobraźni rządu emigracyjnego i dowództwa AK, u ich przedstawiciela w Warszawie miał zameldować się radziecki dowódca marszałek Konstanty Rokossowski i prowadzić pertraktacje o dalszych działaniach tej armii i jej poruszaniu się przez Polskę na Berlin. To akurat, przy zerwanych stosunkach dyplomatycznych, nie było w zamiarach żadnego z uczestników konferencji w Teheranie. [email protected]