Polska zajęła czwarte miejsce na świecie pod względem produkcji srebra w 2023 roku, a KGHM Polska Miedź znalazł się na drugim miejscu globalnego rankingu producentów tego metalu. Mimo pozytywnych statystyk, eksperci ostrzegają, że dalszy rozwój sektora wymaga technologicznych i społecznych zmian.
godnie z najnowszymi danymi przedstawionymi przez US Geological Survey, Polska wyprodukowała w 2023 roku 1,300 tys. ton srebra, co uplasowało ją na czwartej pozycji na świecie, ex aequo z Chinami i Boliwią. Nasz kraj może się również pochwalić piątym miejscem na świecie pod względem udokumentowanych zasobów srebra, które szacuje się na około 61 tys. ton. Więcej posiadają jedynie Peru, Australia, Rosja i Chiny.
Zobacz też: Rosjanie zbudują zakład ekstrakcji złota w afrykańskim państwie
Zobacz też: Media: W pierwszej połowie 2024 r. Polska kupiła najwięcej złota na świecie
Jednym z filarów krajowego sektora wydobywczego pozostaje KGHM Polska Miedź, który co roku produkuje około 1200 ton srebra metalicznego. W opublikowanym niedawno raporcie World Silver Survey 2025, spółka zajęła drugie miejsce wśród największych producentów srebra na świecie.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że wysokie pozycje w rankingach nie zawsze przekładają się na realne możliwości zwiększenia wydobycia. Jesienią 2022 roku prof. Stanisław Speczik, dyrektor generalny CopperCorp, komentował: „Odkryliśmy złoże, o którym KGHM nie wiedział, a teraz, nawet gdy o nim wie, to nie ma na nie pomysłu. My mamy, ale nie pozwala nam się go zrealizować. A to byłaby ogromna szansa, Polska zostałaby jednym z największych miedziowych potentatów. Możemy ją jednak stracić, bo okazuje się, że państwu zupełnie nie zależy na tym, by wydobywać miedź z Nowej Soli”.
Z kolei prof. Wirth podkreślał trudności technologiczne: „Jestem sceptyczny, czy przy dzisiejszych kosztach i kilkudziesięcioletniej technologii wydobycie z lubuskich złóż będzie opłacalne. Trzeba kopać coraz głębiej, co wymaga przejścia na bezzałogową eksploatację, a na to nie ma przyzwolenia społecznego”. Ekspert dodał również, że „koszty pracy i energii pochłaniają 70 proc. budżetu KGHM. Jeśli nie pójdziemy do przodu, to eksploatacja nie będzie opłacalna”.
Według wyliczeń specjalistów, uruchomienie nowego szybu wymagałoby nakładów rzędu 2 mld złotych, a pierwsze wydobycie z głębokości przekraczającej 1600 metrów mogłoby nastąpić dopiero po 2030 roku. Proces inwestycyjny wydłuża dodatkowo obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko, która może potrwać nawet dwa lata, oraz konieczność uzyskania tzw. społecznej licencji na eksploatację.
Jak zaznacza dr Paweł Raczyński z Uniwersytetu Wrocławskiego: „To, że mamy duże zasoby, jeszcze nie oznacza, że będziemy liderami w wydobyciu tego pierwiastka”.






























