1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. swojmil
    swojmil :

    Po pierwsze przyszyci deputowani, gdyż ich wybór do UE nigdy nie był pod żadną społeczną kontrolą z prawdziwego zdarzenia. Komisarze z nadania banksterów sobie werbują z polityki lokalnej co się tam wychyli i zmieniają im prioryty; od Korwina po Jakiego i resztę gudłajów, a tzw. wybory do UE to tylko przykrywka.

    Ciekawe, kiedy ci deputowani zajmą się prawami człowieka obecnie eutanazowanych ludzi w Holandii, gdzie dwu/paru koniowałów od czapy orzeka sobie o śmierci człowieka przyłapanego na samotności albo wyrodnej rodzince. Jak oni orzekają? Jak już zaczną zabijać, to już idzie. To jest trochę jak w chińskiej medycynie ludowej opisującej morderców: stających się demonami bardziej z każdym zabójstwem; oczy im zielenieją, owady nie się siadają na nich z racji śmiertelnej aury. Jakie są szanse wyjścia żywym ze spotkania z takimi zabójcami (w prawie holenderskim)?

    Przypomina to trochę horrory spotkań odbywajacych się do niedawna na polskich porodówkach, gdzie naprzeciw często ogłupionej ciążą albo bólem, zastraszonej jakąś komplikacja medyczną albo samą bytnością w szpitalu publicznym ciężarnej, staje tzw. lekarz z zawodu, ale skądinąd- tak wyszło- jednak coraz bardziej morderca, czyli aborcjonista wielu dzieci abortowanych i pyta na obchodzie ni z gruszki nie z pietruszki:
    -“Czy zgadza się pani na łyżeczkowanie?”
    -“Ale co? Ale ja nie wiem co to jest?”- odpowiada zlękniona, już nawet nie zaskoczona ciężarna; sama naprzeciwko wielokrotnego mordercy i całej bandy wlepionych w nią oskarżycielsko przyboczonych obchodowych.
    -“Czy zgadza się pani na zabieg łyżeczkowania?” – twardo, tylko z lekko ukrywaną pogardą “lekarz” zadaje te samo pytanie, aby zdenominować ciężarną.
    Od jej tak lub nie zależy życie jej dziecka. A jest sama naprzeciwko wielokrotnego zabójcy i jego przybocznej kohorty lizusów. Miniony robią szmer niby próbując zrozumieć ofierze “zaawansowane pojęcia medyczne”, ale tak by groźne spojrzenie “lekarza” ich nie skarciło. W końcu pada “lekarskie”:
    -“Proszę odpowiedzieć do jutra”; nie zastanowić, nie przemyśleć, ale odpowiedzieć; nie hamować ruchu taśmowego. Za chwilę i cały następny dzień lizusy dadzą ciężarnej odczuć swoje wyrazy niezadowolenia z opieszałości w wyrażeniu zgody na łyżeczkowanie, bo oczywiście wbrew prawu to często jedyna medyczna alternatywa zaproponowana przez pseudo-lekarza. Demon zostawia ofiarę struchlałą wiedząc, że lizusy jeszcze cały dzień będą ćwiczyć nań poniżanie przez zaniechanie zaspakajania potrzeb pacjenta, łącznie z utrudnianiem kontaktu na zewnątrz. Mąż pewno dowie się o tej walce po latach.

    W sumie pierwszy test siły nowonarodzonego człowieka.