Wideo, do którego dotarli dziennikarze South China Morning Post, za pośrednictwem brytyjskiego Ministerstwa Obrony, przedstawia amerykański i chiński okręt wojenny o włos od kolizji, jakiej cudem uniknięto 30 września 2018 roku, na Morzu Południowochińskim.

O sprawie pisaliśmy w zeszłym miesiącu. W niedzielę 30-go września amerykański okręt wojenny, niszczyciel USS Decatur przepływał w pobliżu spornych wysp Spratly na Morzu Południowochińskim, które Chiny uznają za część swojego terytorium. W pobliżu znajdował się także chiński niszczyciel klasy Luyang, który w reakcji na to zaczął płynąć w kierunku amerykańskiej jednostki.

Według relacji „The Washington Post”, co potwierdza również obecne nagranie, chiński okręt niebezpiecznie zbliżył się do okrętu USA, zmuszając go do zmiany kursu. Oba okręty minęły się zaledwie „o jardy”. Strona amerykańska określiła działania Chińczyków mianem „niebezpiecznych i nieprofesjonalnych”.

 

We wtorek Pekin oficjalnie oskarżył Waszyngton o lekceważenie chińskiej suwerenności. Według chińskiego ministerstwa obrony, USS Decatur nie powinien był w ogóle znaleźć się na tych wodach i prowokować chiński okręt do reakcji i przegonienia Amerykanów z rejonu Wysp Spratly.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Okręt chiński podjął szybkie działania i powstrzymał okręt USA w zgodzie z prawem i ostrzegł go, by opuścił te wody – oświadczył rzecznik resortu, Wu Qian. Dodał, że obecność amerykańskich okrętów w tym spornym rejonie „poważnie zagraża suwerenności i bezpieczeństwu Chin”, a także „poważnie podważa stosunki między obu krajami i ich armiami”.

Wcześniej, w poniedziałek, dowództwo amerykańskiej Floty Pacyfiku skrytykowało „agresywne” działania Chińczyków. Jego rzecznik, Charlie Brown twierdził, że chiński niszczyciel zbliżył się na odległość 45 jardów (około 40 metrów) od dziobu USS Decatur, zmuszając go do zmiany kursu, by uniknąć kolizji. Amerykanie zaznaczają, że misją okrętu było promowanie przestrzegania prawa międzynarodowego i odrzucanie „nadmiernych roszczeń morskich jakiegokolwiek kraju”.

Do bliskich spotkań między chińskimi i amerykańskimi okrętami dochodziło już wcześniej, ale niedzielny incydent był najpoważniejszym tego rodzaju. Doszło do tego tydzień po tym, jak chińscy oficjele odwołali rozmowy wojskowe z USA, które miały być prowadzone w Pekinie, w reakcji na nowe sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone. Miał brać w nich udział szef Pentagonu James Mattis.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

To nie pierwszy raz, gdy USS Decatur bierze udział w akcjach demonstracyjnych na Morzu Południowochińskim. Blisko dwa lata temu, przeprowadził na Morzu Południowochińskim demonstracyjną operację w pobliżu Wysp Paracelskich, do których roszczenia zgłaszają m.in. Chiny. Pekin protestował wówczas przeciwko „nielegalnym i prowokacyjnym” działaniom Amerykanów.

SCMP/Washingtonpost.com / Kresy.pl

O krok od kolizji amerykańskiego i chińskiego okrętu wojennego [+VIDEO]
Oceń ten artykuł

Tagi: , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz