Norweska armia podkreśla, że polskie zestawy przeciwlotnicze Piorun wzmacniają wielowarstwową obronę powietrzną Norwegii, szczególnie w zakresie zwalczania śmigłowców i dronów.
W piątek na swoim oficjalnym profilu na platformie X Norweskie Siły Zbrojne poinformowały o rozpoczęciu testów ogniowych polskich przenośnych zestawów przeciwlotniczych (MANPADS) systemu Piorun.
Wiadomo, że testy odbywają się na terenie Finnmarku – norweskiego okręgu na północy kraju, graniczącym z Finlandią i Rosją. Norweska armia podkreśla, że polskie systemy Piorun wzmacniają wielowarstwową obronę powietrzną, szczególnie w zakresie zwalczania śmigłowców i dronów.
„Pierwsze testy ogniowe nowych MANPADS norweskiej armii wzmacniają naszą obronność przeciwko dronom i śmigłowcom. Rozmieszczone obecnie w Finnmark, co planuje się rozszerzyć [na inne regionu kraju – red.], systemy Piorun zmuszają wrogów do ponownego przemyślenia, czy wejść w norweską przestrzeń powietrzną. To znaczące wzmocnienie naszej warstwowej obrony powietrznej” – czytamy we wpisie norweskiej armii. Dołączono do niego kilka zdjęć, prezentujących testy.
The Norwegian Army’s first live-fire test with the new MANPADS enhances our defence against drones and helicopters. Now deployed in Finnmark, with plans to expand, Piorun forces enemies to reconsider entering Norwegian airspace. A significant boost to our layered air defence. pic.twitter.com/4igv4uEv7H
— Norwegian Armed Forces | Forsvaret (@Forsvaret_no) August 16, 2024
Najpewniej polskie systemy przeciwlotnicze trafiły najpierw do Jegerkompaniet, wzmocnionej kompanii norweskich arktycznych zwiadowców („rangersów”), czyli lekkiej piechoty szkolonej do wykonywania zadań specjalnych, w tym w zakresie dalekiego zwiadu i walki partyzanckiej na tyłach wroga.
Przypomnijmy, że norweskie siły zbrojne zakupiły polskie zestawy przeciwlotnicze Piorun jesienią 2022 roku. Podpisana wówczas umowa, warta kilkadziesiąt milionów euro, obejmuje zestawy startowe i kilkaset rakiet. Dokładnych liczb oficjalnie nie podano. Wcześniej takiego wyboru dokonały Estonia i Stany Zjednoczone. Pioruny zakupiły też Litwa i Łotwa. System jest też używany przez wojska ukraińskie. Umowę na ich pozyskanie niedawno podpisała Gruzja.
Czytaj także: Polska, Litwa, Łotwa i Norwegia chcą unijnego dofinansowania na zakup Piorunów
Jak informowaliśmy na naszym portalu, Niemcy nie kupią polskich Piorunów, produkowanych przez zakłady Mesko. Podpisali umowę na zakup około 500 przenośnych zestawów przeciwlotniczych Stinger, droższych niż polski sprzęt.
Pociski rakietowe Piorun powstały przez głęboką modernizację pocisków Grom wykonaną przez Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie, podwarszawskie CRW Telesystem-Mesko sp. z o.o. i MESKO S.A. ze Skarżyska-Kamiennej (woj. świętokrzyskie). Piorun różni się od Groma poprawioną skutecznością i celnością, zapalnikiem zbliżeniowym, który pozwala niszczyć cele bez fizycznego trafienia, zasięgiem wydłużonym do 6,5 km, pułapem rażenia zwiększonym do prawie 4000 metrów i celownikiem przystosowanym do pracy nie tylko w dzień, ale i w nocy. Wyposażone są też w system autoryzacji użycia. Rakiety mogą być odpalane zarówno z wyrzutni przenośnych, jak i z zestawów Pilica oraz Poprad. System przeznaczony jest do niszczenia samolotów, śmigłowców, pocisków manewrujących i dronów. Jest też wysoce odporny na zakłócenia.
Kresy.pl / X






























