Według niemieckiej gazety „Junge Welt” masowe starcia radykałów z organami bezpieczeństwa na ulicach Kijowa nie były spontaniczne, ale zostały starannie zaplanowane.

„Przewóz opon samochodowych, które potem palili rebelianci, był oczywiście dobrze zorganizowany. Wybudowanie w ciągu kilku godzin takiej ilości barykad, a potem całymi dniami podtrzymywanie na nich ognia – coś takiego jest możliwe tylko przy udziale sprawnej logistyki i przy dostawach tysięcy starych opon samochodowych. Trudno sobie wyobrazić, że wszystko to nie było przez kogoś zawczasu zaplanowane” – czytamy w artykule pt. „Zorganizowane zamieszki”.

„Informując o wydarzeniach na centralnym placu Kijowa, media prezentują wzruszające obrazki – pisze Junge Welt. – Oto na przykład mamy babcię, która przyniosła do kuchni Majdanu garnek świeżo ugotowanych kartofli, mamy emeryta, co na ochotnika zgarnia śnieg, mamy studentkę rozdającą upieczone przez nią lepioszki z dekoracją w narodowych barwach. Ale przecież podstawowa infrastruktura to szeregi wojskowych namiotów, scena, aparatura nagłaśniająca i własny szpital polowy – które nie zostały przecież przywiezione przez kogoś z własnej daczy czy garażu. Tony drewna i beczki dla ogrzania także trudno nazwać miłosiernym darem kijowian przyniesionym z solidarności do Majdanu. Coś takiego jest niemożliwe bez udziału usługodawców. A oni wszyscy są podporządkowani jakimś oligarchom”.

Gazeta wylicza, jacy oligarchowie mają udział w finansowaniu Majdanu. „Otwarcie wspiera Majdan Piotr Poroszenko – pisze Jungewelt. – Dziesięć lat temu to on finansował pomarańczową rewolucję, był jakiś czas ministrem spraw zagranicznych w rządzie Tymoszenko i jakiś czas ministrem gospodarki w rządzie Janukowycza. W tej chwili jego osoba jest wymieniana w charakterze kandydata na stanowisko premiera. Innych bogaczy i super bogaczy jak wszystko na to wskazuje, można posądzać o ‘wkładanie jaj w różne koszyki’, jak w przypadku Wiktora Pinczuka”.

Kto by nie był sponsorem Majdanu, to i tak na brak pieniędzy tam nie cierpią. „Już kilka dni lider Automajdanu jest uważany za zaginionego lub aresztowanego. Ci – jak sami się nazywają – „bojownicy przeciw skorumpowanej władzy” zaoferowali za informację o miejscu jego przebywania ogromną jak na ukraińskie warunki sumę 25 tys. dolarów” – pisz Junge Welt.

Gazeta jest także przekonana, że swoich agentów na Majdanie mają również obce państwa: Polska, Niemcy i USA.

Jungewelt/obozrevatel.com/KRESY.PL

Junge Welt – to niemiecki dziennik o skrajnie lewicowym i marksistowskim programie. Został założony w 1947 r. w sowieckiej strefie Berlina.

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz