Według niemieckiego generała Christiana Freudinga, ostatni atak ukraińskich dronów uszkodził ponad tuzin rosyjskich samolotów wojskowych, w tym bombowce TU-95 i TU-22 oraz samolot rozpoznawczy A-50.
Jak przekazała w sobotę agencja prasowa Reuters atak ukraińskich dronów uszkodził znaczna część rosyjskiego lotnictwa strategicznego – poinformował generał dywizji Bundeswehry Christian Freuding. W podcaście poświęconym wojnie na Ukrainie stwierdził, że „według naszych szacunków uszkodzonych zostało ponad tuzin samolotów: bombowce strategiczne TU-95 i TU-22, a także samolot rozpoznawczy A-50”.
Freuding, który odpowiada za koordynację niemieckiej pomocy wojskowej dla Ukrainy i blisko współpracuje z tamtejszym resortem obrony, zaznaczył, że A-50, rosyjski odpowiednik samolotów AWACS NATO, prawdopodobnie nie nadaje się już nawet na części zamienne. „To strata, ponieważ takich maszyn jest bardzo niewiele” – ocenił.
Jak podkreślił, „jeśli chodzi o flotę bombowców dalekiego zasięgu, szacujemy, że 10% zostało uszkodzonych w ataku”. Według danych przekazanych agencji Reuters przez dwóch amerykańskich urzędników, ukraiński atak zniszczył około 10 samolotów, a kolejnych 10 zostało uszkodzonych. Eksperci wskazują, że odbudowa tej floty może zająć Rosji lata.
Pomimo strat Freuding nie przewiduje natychmiastowego zmniejszenia intensywności rosyjskich nalotów na Ukrainę, podkreślając, że Rosja wciąż dysponuje 90% swojej strategicznej floty bombowej, zdolnej do przenoszenia bomb oraz odpalania rakiet balistycznych i manewrujących.
„Istnieje jednak pośredni efekt – pozostałe samoloty będą musiały wykonywać więcej lotów bojowych, co przyspieszy ich zużycie. Co najważniejsze – pojawił się ogromny efekt psychologiczny” – ocenił generał.
Freuding zaznaczył, że Rosja czuła się dotąd bezpieczna na swoim rozległym terytorium, co tłumaczyło niedostateczne zabezpieczenie lotnisk. „Po tej udanej operacji to już nieaktualne. Rosja będzie musiała wzmocnić środki bezpieczeństwa” – dodał.
Prezydent USA Donald Trump wyraził niezadowolenie wobec ostatnich działań zbrojnych Ukrainy, które – jego zdaniem – oddalają perspektywę zakończenia wojny i podsycają konflikt z Rosją. Według relacji dziennika “The Atlantic”, głowa państwa źle odebrała skutki operacji „Pajęczyna”, przeprowadzonej przez ukraińskie siły zbrojne.
Operacja doprowadziła do zniszczenia 41 rosyjskich samolotów wojskowych oraz uszkodzeń czterech baz lotniczych. Według ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa, straty Federacji Rosyjskiej oszacowano na ponad siedem miliardów dolarów. Jednak reakcja w Białym Domu była odmienna niż na Ukrainie – zamiast uznania pojawiła się krytyka.
„Atak ukraińskich dronów w głębi Rosji zadał Moskwie upokarzający cios. Obrońcy Kijowa odebrali go jako triumf i ostrzeżenie dla Władimira Putina. Ale w Białym Domu ta nadzwyczajna akcja wywołała zupełnie inną reakcję: gniew” – pisze Jonathan Lemire w swoim artykule.
Z relacji dziennikarza wynika, że Trump coraz trudniej ukrywa osobistą niechęć do prezydenta Ukrainy. Według jednego z doradców, amerykański prezydent już od początku wojny postrzegał Zełenskiego jako „złego człowieka” i „gorącą głowę”, który jego zdaniem prowadzi świat w kierunku globalnego konfliktu.
Dziennik podaje, że Trump w ostatnich dniach prywatnie skrytykował działania Kijowa i określił operację dronową jako przejaw „popisywania się”. Jednocześnie podkreślił, że Ukraina powinna „skupić się na negocjacjach z Rosją w Stambule”, zamiast prowadzić ofensywne operacje wojskowe na terytorium przeciwnika.
Kresy.pl/Reuters





























