Władze niemieckich miast żądają zaostrzenia polityki wobec uchodźców, zwłaszcza z państw bałkańskich. O sprawie pisze “Rzeczpospolita”.

Niemiecki Związek Miast i Gmin domaga się m.in. „sprawdzenia, czy niemiecki system nie oferuje zbyt wielu bodźców zachęcających do przyjazdu do Niemiec (m.in. kieszonkowe, opłacenie wyjazdu)”.

Miasta poparły tym samym ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere (CDU), który zapowiedział sprawdzenie świadczeń dla uchodźców.

Propozycja ministra de Maiziere spotkała się z falą krytyki. Niemiecki Związek Ochrony Dzieci (Deutscher Kinderschutzbund) ostrzegł: „W celu wspierania integracji dzieci uchodźców, muszą one wraz z rodzinami mieć szansę organizowania własnego życia przy pomocy pieniędzy, które mają do dyspozycji” – powiedział prezes Związku Heinz Hilgers.

Ulla Jelpke z partii Lewica ostrzegła, że „oszczędzanie na kieszonkowym to oszczędzanie na godności ludzkiej“. Z kolei szefowa frakcji Zielonych w Bundestagu Katrin Göring-Eckardt powiedziała na łamach „Rheinische Post”, że „życiowym kłamstwem jest sądzenie, że liczbę uchodźców można regulować za pomocą wysokości przysługujących im świadczeń“.

Wysokość “kieszonkowego” w Niemczech zależy od wieku i stanu cywilnego azylantów. Może wynosić od 143 do 359 euro miesięcznie.

rp.pl/KRESY.PL

forma płatności