W Kijowie nie świętowano hucznie zwycięstwa Włochów. Do ukraińskiej stolicy, na mecz, przyjechało bardzo mało kibiców z tego kraju.
Po północy na ulicach Kijowa można było spotkać idących w milczeniu Anglików, którzy niechętnie komentowali swoją porażkę w Euro 2012. Według nich, ich reprezentacja grała dobrze w obronie, ale źle w ataku.
Włosi oczywiście byli zadowoleni z wyniku. Rozmówcy Polskiego Radia twierdzili, że grę Anglików trudno nazwać piłką nożną. Są także pewni swojego zwycięstwa w meczu z Niemcami w Warszawie.
W ukraińskiej stolicy trudno było jednak spotkać Włochów. Wielu było za to zwolenników włoskiej drużyny. Szimon z Izraela powiedział Polskiemu Radiu, że zawsze jeździ na mecze Włochów, był nawet w RPA i nie wyklucza, że pojedzie na półfinał do Warszawy.
Największą grupą, która przyjechała na mecz i była najbardziej widoczna w Kijowie byli jednak Polacy. Na głównej ulicy stolicy, Chreszczatyku, można było usłyszeć „Hej Sokoły…”. Wśród nich byli nawet Polacy z Australii, którzy przyjechali specjalnie na Euro 2012.
Teraz ukraińska stolica przygotowuje się już do meczu finałowego. Oprócz 70 tysięcy kibiców na stadionie, Ukraińcy oczekują niemal 200 tysięcy gości w centrum miasta, z tego połowa będzie się bawić w strefie kibica. Już wczoraj została ona rozszerzona, aby mogła przyjąć więcej fanów futbolu.






























