W wywiadzie dla CBS News premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że wojna z Iranem nie dobiegła końca, bo Teheran wciąż ma wzbogacony uran, instalacje nuklearne i rakiety balistyczne. Zapowiedział też, że Izrael powinien w ciągu dekady zejść do zera z finansowym komponentem amerykańskiej pomocy wojskowej.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział w niedzielnym wywiadzie dla CBS News, że wojna z Iranem nie jest zakończona, mimo że — w jego ocenie — dotychczasowe działania przyniosły istotne efekty. Rozmowa z izraelskim premierem została przeprowadzona przez Majora Garretta dla programu „60 Minutes”. Był to pierwszy wywiad Netanjahu dla amerykańskiej telewizji od początku wojny.

Wywiad odbył się w czasie, gdy zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem zostało ponownie wystawione na próbę po domniemanych irańskich atakach dronowych w Zatoce Perskiej. Konflikt, trwający już jedenasty tydzień, objął nie tylko rejon Zatoki, lecz także Liban, co komplikuje zabiegi Białego Domu o porozumienie, które miałoby umożliwić ponowne otwarcie cieśniny Ormuz i ustabilizowanie cen energii.

Garrett zapytał Netanjahu, czy wojna z Iranem już się zakończyła i kto zdecyduje o jej końcu.

„Myślę, że osiągnęła bardzo wiele, ale nie jest zakończona, ponieważ w Iranie wciąż znajduje się materiał nuklearny, wzbogacony uran, który trzeba stamtąd wywieźć. Nadal są tam instalacje wzbogacania, które trzeba zdemontować. Nadal są sojusznicy, których Iran wspiera. Są rakiety balistyczne, które oni wciąż chcą produkować. Znaczną część tego osłabiliśmy. Ale to wszystko nadal istnieje i jest jeszcze praca do wykonania” — powiedział premier Izraela.

Prowadzący zapytał, w jaki sposób wysoko wzbogacony uran miałby zostać usunięty z Iranu.

„Wchodzi się tam i zabiera się go” — odpowiedział Netanjahu.

Dopytywany, czy mieliby to zrobić izraelscy lub amerykańscy żołnierze sił specjalnych, szef izraelskiego rządu odmówił rozmowy o środkach wojskowych. Ujawnił jednak fragment rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

„Nie będę mówił o środkach wojskowych, ale prezydent Trump powiedział mi: »Chcę tam wejść«. I uważam, że można to zrobić fizycznie. To nie jest problem. Jeśli jest porozumienie, wchodzi się tam i zabiera to — dlaczego nie? To najlepszy sposób” — stwierdził.

Na pytanie, czy wzbogacony uran można usunąć siłą, jeśli nie będzie porozumienia, Netanjahu odpowiedział wymijająco.

„Będzie mnie pan pytał o takie rzeczy, a ja będę ich unikał. Nie będę mówił o naszych możliwościach wojskowych, planach ani niczym tego rodzaju” — powiedział.

Izraelski premier nie podał również harmonogramu osiągnięcia tego celu.

„Nie podam terminu, ale powiem, że to niezwykle ważna misja” — zaznaczył.

W rozmowie poruszono także kwestię Libanu, gdzie Izrael prowadzi działania przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi. Kilka godzin przed wywiadem izraelskie siły zaatakowały cele tej organizacji.

Garrett zapytał, czy możliwy jest scenariusz, w którym wojna z Iranem dobiegnie końca, ale działania przeciwko Hezbollahowi będą kontynuowane jako oddzielny front.

„Tak powinno być. Iran chciałby powiedzieć: »Nie, jeśli osiągniemy zawieszenie broni tutaj, chcemy zawieszenia broni tam«. Wie pan dlaczego? Bo chcą, żeby Hezbollah tam pozostał i dalej dręczył Liban, dalej trzymał jego mieszkańców jako zakładników” — powiedział Netanjahu.

Na pytanie, czy zgodzi się na takie rozwiązanie, odpowiedział: „Nie”.

Garrett dopytał, czy premier Izraela odmówiłby nawet wtedy, gdyby poprosił go o to prezydent Trump.

„Proszę spojrzeć, on rozumie, co mówię. Chcemy pozbyć się tego zagrożenia dla naszych społeczności, dla naszych miast. Oni cały czas ostrzeliwują nasze miasta. Ostrzeliwują nasze społeczności. Czy chciałby pan tak żyć?” — powiedział Netanjahu.

Według izraelskiego premiera osłabienie lub upadek obecnych irańskich władz mogłoby oznaczać załamanie całej sieci organizacji wspieranych przez Teheran.

„Jeśli ten reżim rzeczywiście zostanie osłabiony albo być może obalony, myślę, że to będzie koniec Hezbollahu, koniec Hamasu, prawdopodobnie koniec Huti, ponieważ cała konstrukcja terrorystycznej sieci pośredników, którą zbudował Iran, zawali się, jeśli reżim w Iranie upadnie” — powiedział.

Netanjahu przyznał jednak, że obalenie irańskich władz nie jest przesądzone.

„Czy to możliwe? Tak. Czy to gwarantowane? Nie” — powiedział.

CBS przywołało ustalenia „New York Timesa”, według których przed wojną Netanjahu miał przedstawiać Trumpowi bardziej optymistyczny scenariusz i przekonywać, że Iran jest gotowy na zmianę reżimu. Izraelski premier zaprzeczył, by twierdził, że taki efekt jest gwarantowany.

„To jest nieprawidłowe w tym sensie, że miałbym powiedzieć: »Och, to gwarantowane, że możemy to zrobić« i tak dalej” — stwierdził.

Na pytanie, czy podczas rozmowy z Trumpem podkreślał niepewność takiego scenariusza, odpowiedział, że obaj byli świadomi ryzyka.

„Nie tylko to zaznaczyłem. Obaj zgodziliśmy się, że wiąże się to zarówno z niepewnością, jak i ryzykiem. I pamiętam, że powiedziałem — i on powiedział — że istnieje niebezpieczeństwo w działaniu, w podjęciu działania. Ale większe niebezpieczeństwo tkwi w braku działania” — mówił Netanjahu.

Dziennikarz CBS zapytał również o doniesienia, że izraelski premier i jego zespół mieli przekonywać w Waszyngtonie, iż Iran zostanie osłabiony tak bardzo, że nie będzie w stanie zablokować cieśniny Ormuz.

Netanjahu przyznał, że skala problemu związanego z cieśniną była lepiej rozumiana dopiero w trakcie walk.

„Problem cieśniny Ormuz został zrozumiany w miarę trwania walk. Stał się zrozumiały” — powiedział.

Dopytywany, czy na początku źle oceniono sytuację, odparł, że „nie jest pewien”, czy była to błędna ocena.

„Istniało wielkie ryzyko dla Iranu, żeby to zrobić. I zajęło im trochę czasu, aby zrozumieć, jak duże jest to ryzyko, co teraz już rozumieją. Nie twierdzę, że mieliśmy doskonałe prognozy i nikt ich nie miał. Irańczycy też nie” — powiedział Netanjahu.

W wywiadzie izraelski premier przekonywał, że mimo konfliktu część państw arabskich jest zainteresowana zacieśnianiem relacji z Izraelem.

„Widzę teraz możliwość rozszerzenia i pogłębienia porozumień, które już mamy, do sojuszy z państwami arabskimi takiego rodzaju, o jakich nigdy nawet nie marzyliśmy” — powiedział.

Garrett zwrócił uwagę, że wśród monarchii Zatoki Perskiej narastają obawy przed izraelską dominacją strategiczną na Bliskim Wschodzie. Netanjahu stwierdził jednak, że słyszy także inne sygnały z państw arabskich.

„Słyszę różne rzeczy. Słyszę od państw arabskich — nie będę wchodził w szczegóły — i nigdy wcześniej tego nie słyszałem: »Wzmocnijmy nasz sojusz z Izraelem«, ponieważ to faktycznie odstrasza Iran. Wzmocnijmy nasz sojusz z Izraelem, ponieważ możemy robić z Izraelem zdumiewające rzeczy” — mówił.

Według Netanjahu obecnie rozwijają się obszary współpracy gospodarczej, energetycznej i technologicznej.

„Skala współpracy gospodarczej w energetyce, sztucznej inteligencji, technologiach kwantowych — w obszarach, w których Izrael jest tak silny — jest większa, niż pan myśli. Oni widzą teraz możliwość dzielenia się owocami tych zdolności. I to dzieje się właśnie teraz” — powiedział.

W rozmowie pojawił się także wątek Chin. Trump ma w tym tygodniu spotkać się z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem, a Chiny są największym importerem ropy przewożonej przez cieśninę Ormuz. Garrett zapytał Netanjahu o chińskie wsparcie wojskowe dla Iranu.

„Chiny udzieliły pewnego wsparcia i przekazały określone komponenty do produkcji rakiet. Ale nie mogę powiedzieć więcej” — powiedział premier Izraela.

Na pytanie, czy go to niepokoi, odpowiedział: „Nie podobało mi się to”.

Gdy prowadzący zasugerował, że takie wsparcie może trwać nadal, Netanjahu odparł: „Możliwe. Nie chcę mówić za Chiny”.

Jednym z ważniejszych fragmentów wywiadu była deklaracja Netanjahu dotycząca amerykańskiej pomocy wojskowej. Izrael od dekad korzysta z ponadpartyjnego poparcia w Stanach Zjednoczonych, a obecnie otrzymuje 3,8 mld dolarów rocznie. Wsparcie to znalazło się jednak pod większą presją polityczną ze względu na zmieniające się nastawienie Amerykanów do Izraela i pomocy zagranicznej.

Zobacz: Liban: 2715 zabitych i 8353 rannych w izraelskich atakach od 2 marca

Garrett zapytał, czy Izrael powinien ponownie przeanalizować i być może zmienić swoje relacje finansowe ze Stanami Zjednoczonymi.

„Zdecydowanie. Powiedziałem to prezydentowi Trumpowi. Powiedziałem to naszym własnym ludziom. Opadły im szczęki, ale powiedziałem: »Słuchajcie«” — relacjonował Netanjahu.

Następnie izraelski premier wyjaśnił, że chce stopniowo zakończyć finansowy komponent amerykańskiego wsparcia wojskowego.

„Chcę sprowadzić do zera amerykańskie wsparcie finansowe, finansowy komponent współpracy wojskowej, którą mamy. Otrzymujemy 3,8 mld dolarów rocznie i uważam, że nadszedł czas, abyśmy odzwyczaili się od pozostałego wsparcia wojskowego” — powiedział.

Netanjahu przedstawił też ramy czasowe tego procesu.

„Powiedziałem: zacznijmy teraz i zróbmy to w ciągu następnej dekady, w ciągu następnych dziesięciu lat, ale chcę zacząć teraz. Nie chcę czekać na następny Kongres. Chcę zacząć teraz” — zadeklarował.

CBS zwróciło uwagę, że premier Izraela dobrze zna amerykańską politykę i jest świadomy spadku poparcia dla Izraela. Według przywołanego w programie badania Pew, 60 procent dorosłych Amerykanów deklaruje niekorzystną opinię o Izraelu, co oznacza wzrost o prawie 20 punktów procentowych w ciągu czterech lat.

Jednym z głównych powodów są działania Izraela w Strefie Gazy.

Netanjahu przypisał szkody wizerunkowe Izraela niemal w całości mediom społecznościowym, które nazwał ósmym frontem wojny. Jego zdaniem krytycy Izraela dopuszczają się tam licznych „manipulacji”.

Garrett zapytał, czy premier uważa, że działania Izraela w Gazie lub na Zachodnim Brzegu nie przyczyniły się do pogorszenia wizerunku tego państwa.

Zobacz: Tysiące osób po amputacjach w Strefie Gazy bez dostępu do protez

„Nie, oczywiście, że nie. Proszę spojrzeć, to wojna. A na wojnie armie czasem chybiają i giną cywile. To są błędy, to nie są działania celowe. Izrael jest oblężony na froncie medialnym, na froncie propagandowym, i nie radziliśmy sobie dobrze w wojnie propagandowej” — przyznał Netanjahu.

W dalszej części rozmowy pojawił się wątek Międzynarodowego Trybunału Karnego, którego ani Izrael, ani Stany Zjednoczone nie uznają. Trybunał oskarżył Netanjahu o zbrodnie wojenne w związku z działaniami Izraela w Gazie. Izraelski premier stwierdził, że nie osiągnął jeszcze jednego z najważniejszych celów — rozbrojenia Hamasu.

Czytaj: Fala ataków żydowskich kolonistów na palestyńskim Zachodnim Brzegu – obrażenia u mieszkańców, kradzież mienia

„Ktoś musi ich rozbroić. Ktoś musi następnie zdemilitaryzować Gazę. Powiedziałbym: rozbroić, zdemilitaryzować, zderadykalizować, bo nie chcemy tam tych fanatyków” — powiedział.

Na koniec rozmowa zeszła na osobisty stosunek Netanjahu do konfliktu. Garrett zauważył, że istnieje wrażenie, iż premier Izraela ma „głód konfliktu”.

„To zabawne, ponieważ przez lata, przed 7 października, byłem uważany być może za najbardziej powściągliwego premiera w historii Izraela. Postrzegano mnie jako politycznie twardego, ale militarnie bardzo powściągliwego. Oczywiście zmieniło się to 7 października, ponieważ oni zamierzali nas unicestwić. Nie uważałem tego wyłącznie za atak Hamasu. Widziałem to takim, jakim było: jako atak osi irańskiej, która próbowała nas unicestwić przez śmiertelną pętlę. I drugiego dnia wojny powiedziałem: »Zmienimy Bliski Wschód«. Zmienimy sytuację, w której zbierają się przeciwko nam, myśląc, że wymażą z powierzchni ziemi jedyne państwo żydowskie, wymażą 3500 lat żydowskiej historii. To się nie wydarzy, nie za mojej kadencji” — powiedział Netanjahu.

cbsnews.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , ,
forma płatności