Karol Nawrocki w kampanii zapowiadał, że nie będzie kontynuował tradycji zapalania chanukowych świec w Pałacu Prezydenckim. Teraz jego otoczenie obawia się międzynarodowych konsekwencji tej decyzji – szczególnie w kontekście relacji z USA.
Prezydent Karol Nawrocki stoi przed decyzją w kwestii ewentualnego zapalenia świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim, co robili jego poprzednicy. Jak donosi Interia, prezydent i jego współpracownicy analizują możliwe konsekwencje takiego gestu – lub jego zaniechania – zwłaszcza w kontekście stosunków z USA.
W trakcie kampanii prezydenckiej Nawrocki jednoznacznie zadeklarował, że nie zamierza podtrzymywać tej tradycji. „Nie. Ja swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich traktuję poważnie, więc obchodzę święta, które są bliskie mojej osobie” – mówił w rozmowie z RMF FM.
Jak podkreślił Marcin Fijołek w podcaście „Polityczny WF”, temat ten wzbudza napięcia w prezydenckim otoczeniu. „Trochę popytałem w Pałacu i to spory problem dla urzędników. Są tam tacy ministrowie, jak Wojciech Kolarski, który przy Andrzeju Dudzie kontynuował tę tradycję, zapraszał co roku środowiska żydowskie do Pałacu. Tam była bardzo sympatyczna wymiana zdań, kolacja i uroczystość z chanukiją” – relacjonował dziennikarz.
Czytaj: Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim po raz kolejny obchodzono Chanukę
Problemem może być również presja ze strony Konfederacji, która oczekuje od prezydenta konsekwencji wobec jego kampanijnych zapowiedzi. Z drugiej strony – jak zauważa Fijołek – Pałac obawia się, jak gest odmowy zostanie odebrany za oceanem. „Sam prezydent może mieć trud z podjęciem decyzji, wiedząc o dobrych relacjach z Donaldem Trumpem” – zaznaczył dziennikarz. „Wycofanie się z takiego gestu byłoby odczytane w Stanach Zjednoczonych i tego się trochę w Pałacu obawiają – tym bardziej że kiedyś, gdy Jarosław Kaczyński krytykował Brauna, tłumaczył, że koalicja z nim oznaczałaby zamknięcie drzwi do Białego Domu” – dodał.
Decyzja ma zapaść jeszcze przed grudniowymi obchodami Chanuki.
Zobacz: Protest przeciwko chanuce w Sejmie. „Tu jest Polska a nie Polin” – mówili demonstrujący
wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl
































