Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Wieloletni operator promptera prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa miał wykorzystywać dostęp do przygotowanych wystąpień, aby obstawiać ich treść na internetowym rynku prognostycznym.
Gabriel Perez zarobił w ten sposób ponad 100 tys. dolarów. Po ujawnieniu sprawy Biały Dom poinformował, że mężczyzna nie będzie już tam pracował.
Perez od 2016 roku obsługiwał prompter podczas wystąpień Trumpa. Jako jeden z ostatnich pracowników zapoznawał się z przygotowanym tekstem przemówienia, a także otrzymywał wprowadzane w ostatniej chwili poprawki.
Według najnowszego sondażu INSA dla „Bilda” AfD umacnia się na pierwszym miejscu w Niemczech i ma już 8 punktów przewagi nad CDU/CSU. Na większość parlamentarną mogłyby obecnie liczyć tylko dwa układy: koalicja CDU/CSU, SPD i Zielonych albo sojusz CDU/CSU z AfD. (więcej…)
Sejm powołał dr Mateusza Szpytmę na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Historyk, dotychczasowy zastępca prezesa IPN, jest znany m.in. z badań nad rodziną Ulmów i współtworzenia muzeum w Markowej. (więcej…)
Rosyjski oddział „BARS-Sarmat” miał rozpocząć użycie nowych przeciwlotniczych dronów FPV montowanych na samolotach Jak-52 i An-2. Konstrukcje mają służyć do przechwytywania ukraińskich bezzałogowców. (więcej…)
W Raciborzu ma powstać linia spawania korpusów Rosomaków, a pozostałe hale posłużą do produkcji podwozi Jelcza i realizacji programu San. Pierwsze pojazdy z nowej linii mają zjechać do końca 2026 roku, a docelowa wydajność zakładu ma wynieść do 700 podwozi rocznie.
W piątek w Raciborzu spółki Jelcz i Rosomak podpisały umowę poddzierżawy jednej z hal po dawnych zakładach Rafako, co umożliwi uruchomienie w obiekcie linii spawania korpusów transporterów opancerzonych. Polska Grupa Zbrojeniowa potwierdziła jednocześnie realizację trzech projektów związanych z zagospodarowaniem przemysłowej infrastruktury zakładu.
Może Cię zainteresować: Polska armia zamawia sprzęt za blisko 60 mld zł. Wśród kontraktów Borsuki, Kraby, Raki i Rosomaki
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow stwierdził, że w obwodzie sumskim nie ma jednej struktury odpowiedzialnej za obronę powietrzną. Polityk mówił o tym podczas briefingu podsumowującego jego pracę w resorcie obrony. (więcej…)
Wyjątkowi obłudnicy, obawiają się zmiany podejścia do mniejszości litewskiej w Polsce, a sami jak rozumiem wspaniale traktują Polaków na Litwie, wobec tego nie może dziwić fakt, że część Polaków nie ma nic przeciwko odebraniu Wilna temu faszystowskiemu państewku.
Wypowiedzi liderów tej oraz innych partii sprawiły, że podnieśli głowy polscy nacjonaliści, pojawiły się głosy zagarnięcia Wileńszczyzny z użyciem siły” – te żmudzkie gnidy wiedzą że to oni zagarnęli Litwę Wileńską a teraz boją się sprawiedliwości dziejowej . Spokojnie Wilno wróci do Polski bo to jego odwieczne miejsce.
Wredna postawa Litwinów wobec mniejszości polskiej to fakt, ale takie pierniczenie o odwiecznych ziemiach polskich też mnie irytuje. Odwiecznie polskie nie były nawet Mazury i Warmia, a co dopiero Wileńszczyzna. Te ziemie należały wcześniej do plemion bałtyckich, między innymi do Prusów, do ludobójstwa których polscy książęta też przyłożyli rękę, nawracając ich ogniem i mieczem wspólnie z Krzyżakami.
perun. Tam nie było żadnych ludów bałtyckich to raz,po drugie żyły tam ludy słowiańskie wymordowane przez przybyłych ze Skandynawii Rusinów,po trzecie Prusów wymordowali nie Polacy z Krzyżakami,tylko Krzyżacy. Poza tym sam Jagiełło był Rusinem,a nie nawet Żmudzinem,Litwa to jest kraina,a obecni tzw.Litwini z prawdziwą Litwą nie mają nic wspólnego,język ich jest pochodzenia ugrofińskiego,nieobecnego nigdy na tamtych ziemiach. Tak jak i ludku,który obecnie okupuje wileńszczyznę i region solecznicki. Te ziemie w większości,statystycZnie,zamieszkują Polacy. W związku z sytuacją,jaka zaistniała,gdy naszych rodaków prześladują barbarzyńscy szaulisi,ziemie te powinny wrócić do nas,podobnie jak Krym do Rosji. U nas nie ma prawdziwie propolskich,patriotycznych rządów,które by dbały o nasz narodowy interes. A wystarczy zagrozić szaulisom i tupnąć nogą,a posrali by się w majty i od razu by porządek był. A tak nawiasem mówiąc,taka p. Grybauskaite,to przecież Polka,której prawdziwe nazwisko to Grzybowska. Tylko dla kariery zmieniła na tzw.litewskie. I udaje wielką litwuskę. Wystarczyło by jej przypomnieć o jej korzeniach. Tam całkiem sporo jest takich ludzi.
Zgadzam się, że Polska powinna ostro zareagować na szykany polskiej mniejszości, ale bez przesady. Nie powinniśmy kwestionować granic, a już tym bardziej wywoływać wojny. Tym bardziej, że np. Niemcy mogą zrobić to samo w stosunku do Polski. No ale to wszystko jest w sumie koncertem myślenia życzeniowego, gdyż Polska nie jest suwerenna jeśli chodzi o politykę zagraniczną. To z kim mamy się przyjaźnić, a z kim bić, jest ustalane w Waszyngtonie. Co do kwestii historycznych, to wystarczy spojrzeć na mapę państwa polskiego za czasów Piastów. Widać tam wyraźnie, że obecne Mazury i Warmia należały do Prusów, którzy Słowianami na pewno nie byli. Oczywiście polscy książęta i królowie marzyli o podboju tych ziem, i nawet się na Prusów wyprawiali, ale ci skutecznie się bronili. W końcu niejaki Konrad Mazowiecki wykoncypował sobie, że jak sprowadzi Krzyżaków do Polski, to oni zdobędą dla niego pruskie ziemie, ale jak wiemy, ci nie bardzo mieli ochotę dzielić się z kimkolwiek. W każdym razie w początkowym okresie podboju Prus, polscy książęta ochoczo wspomagali Zakon. W bitwie nad rzeką Dzierzgoń w 1234 to właśnie wojska polskie stanowiły główną siłę uderzeniową, a sama bitwa skończyła się rzezią Prusów. Również w późniejszym okresie polscy książęta uczestniczyli w krwawym tłumieniu powstań pruskich, w tym również tego największego z lat 1260-1274.
Dwie noce temu śniło mi się wejście polskich ochotników wspieranych przez specjalistów z Wojska Polskiego do litwy i odbicie Wilna. Piękny sen gdzie padali w większości litwini, a Polacy masowo wychodzili na ulice z setkami flag i chorągiewek w narodowych barwach. W tym moim śnie litwini strasznie kiepsko strzelali. Wrócą Kresy do macieży.
Szaulisi za uszami mają wiele mordów,zdrad i kolaboracji,oj mają.Dlaczego ich nie rozliczają?Mordercy,zdrajcy,zaborcy słusznie się obawiają.Przecież okupowanego polskiego Wilna nie utrzymają!Jeszcze tego nie kumają?
Jeśli nas nie lubią, to niech się przynajmniej boją ha ha.
Nie słyszałem takich postulatów – odbieranie Wilna. Natomiast co do obaw Litwinów, to widziałbym tu trzy powody. Zrozumiałe obawy mniejszego przed większym – raz. Świadomość polskości Wilna i jego pseudolitewskości, – dwa. Pamięć historyczna – Żeligowski. Mimo wszystko miło pooglądać stremowanych dla odmiany Litwinów niż Litwinów buńczucznych i zarozumiałych. Choć realne powody do obaw są żadne.
To prowokacja jest jakaś!