Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Komisarz Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia Marta Kos dzień przed przybyciem do stolicy Mołdawii zapowiedziała rychłe otwarcie wszystkich rozdziałów negocjacji w kwestii akcesji.
Kos określiła planowaną wizytę w Kiszyniowie „wyraźnym sygnałem o osiągniętych postępach” i jest optymistycznie nastawiona do negocjacji naszego kraju z UE. „Mówię dokładnie to: Mołdawia jest najlepszą uczennicą w mojej klasie. I szczerze w to wierzę. Wasze władze doskonale rozumieją, co należy zrobić, aby osiągnąć europejską ścieżkę rozwoju, i robią wszystko dobrze. Mam nadzieję, że wkrótce pokażemy to wszystkim w Brukseli, otwierając grupę negocjacyjną” - zacytował portal Newsmaker.
Kos planuje w czwartek wziąć udział w konferencji „Mołdawski Szczyt Cyfrowy 2026”. Sektor IT odgrywa w Mołdawii, wytwarzając 7 proc. PKB. „Zobaczmy, jak możemy pomóc wam jeszcze bardziej wzmocnić wasz sektor IT i cyfrowy” - zapowiedziała komisarz.
Zjednoczona Korporacja Lotnicza potwierdziła rozpoczęcie budowy doświadczalnego egzemplarza Su-75 Checkmate. Maszyna ma być jednosilnikowym myśliwcem piątej generacji, rozwijanym zarówno dla rosyjskiej armii, jak i odbiorców eksportowych. Pierwszy lot samolotu może odbyć się jeszcze w tym roku.
2 czerwca rosyjska agencja TASS poinformowała, że Rosja rozpoczęła budowę prototypu jednosilnikowego myśliwca piątej generacji Su-75 Checkmate. Informację przekazał dyrektor generalny Zjednoczonej Korporacji Lotniczej, wchodzącej w skład koncernu Rostech, Wadim Badiecha.
„Rozpoczęcie produkcji nowoczesnego jednosilnikowego myśliwca piątej generacji ma dla nas bardzo duże znaczenie, ponieważ z różnych przyczyn Rosja w ostatnich dziesięcioleciach opuściła ten segment rynku. Tymczasem w ZSRR wyprodukowano kilkadziesiąt tysięcy jednosilnikowych samolotów bojowych. Prace nad Checkmate są już na etapie budowy prototypu” — powiedział Badiecha, odpowiadając na pytanie o termin rozpoczęcia dostaw Su-75 Checkmate do sił zbrojnych.
Budapeszt i Kijów osiągnęły porozumienie dotyczące praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Premier Peter Magyar zaznaczył jednak, że Węgry nie poprą przyspieszenia negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Ostateczna decyzja w sprawie kolejnego etapu rozmów wymaga zgody wszystkich państw członkowskich UE.
W środę premier Węgier Peter Magyar poinformował, że Budapeszt i Kijów osiągnęły porozumienie w sprawie praw mniejszości węgierskiej na Ukrainie, co może umożliwić Węgrom poparcie otwarcia pierwszego rozdziału rozmów akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską.
„Osiągnęliśmy pełne porozumienie z Ukrainą w sprawie rozszerzenia praw językowych, edukacyjnych, kulturowych i politycznych 100 tys. obywateli mniejszości węgierskiej. Porozumienie jest wynikiem kilkutygodniowych intensywnych negocjacji na poziomie węgiersko-ukraińskim” — napisał premier Węgier Peter Magyar na Facebooku.
Co najmniej 11 osób zginęło, a ponad 100 zostało rannych w rosyjskim ataku rakietowo-dronowym przeprowadzonym w nocy z poniedziałku na wtorek na Ukrainę. Według ukraińskich sił powietrznych Rosja użyła 73 rakiet oraz 656 dronów. Głównymi celami były Kijów, Dniepr, Połtawa, Charków i Zaporoże.
Cztery rosyjskie satelity wojskowe Kosmos 2610–2613 wykonały manewry, które ustawiły je w płaszczyźnie orbitalnej zbliżonej do satelity radarowego ICEYE-X36. Obiekt należy do firmy ICEYE, która dostarcza dane rozpoznawcze zachodnim rządom i siłom zbrojnym, w tym Ukrainie. Manewry opisał Greg Gillinger, emerytowany oficer wywiadu kosmicznego Sił Powietrznych USA.
W maju na niskiej orbicie okołoziemskiej cztery rosyjskie satelity wojskowe zmieniły swoje orbity tak, aby znaleźć się w pozycji umożliwiającej zbliżenie do radarowego satelity rozpoznawczego ICEYE-X36. Manewry satelitów Kosmos 2610–2613, opisane przez Grega Gillingera z Integrity ISR i Ars Technica, dotyczą obiektu należącego do firmy ICEYE, wspierającej m.in. Ukrainę danymi rozpoznawczymi.
Czytaj też: ICEYE idzie po wielki kontrakt. Europa chce własnych oczu w kosmosie
Policjanci zatrzymali 57-letniego Ukraińca w sprawie złowienia dużego suma z jeziorka Balaton podczas okresu ochronnego. Według nagrań ryba po wyłowieniu została przeciągnięta po chodnika, a następnie trafiła żywa wprost do bagażnika samochodu osobowego. Według mediów ryba miała ponad 170 cm długości i ważyła ok. 40 kg.
W Warszawie na Pradze-Południe policjanci zatrzymali 57-letniego obywatela Ukrainy w związku ze sprawą wyłowienia dużego suma z jeziorka Balaton na Gocławiu. Zdarzenie wzbudziło duże zainteresowanie po publikacji zdjęć i nagrań w mediach społecznościowych.
W poniedziałek funkcjonariusze z komendy przy ulicy Grenadierów podjęli działania po pojawieniu się informacji o wyłowieniu dużej ryby z jeziorka Balaton. Policjanci szybko ustalili tożsamość mężczyzny, który według dotychczasowych ustaleń może mieć bezpośredni związek ze sprawą.
Wyjątkowi obłudnicy, obawiają się zmiany podejścia do mniejszości litewskiej w Polsce, a sami jak rozumiem wspaniale traktują Polaków na Litwie, wobec tego nie może dziwić fakt, że część Polaków nie ma nic przeciwko odebraniu Wilna temu faszystowskiemu państewku.
Wypowiedzi liderów tej oraz innych partii sprawiły, że podnieśli głowy polscy nacjonaliści, pojawiły się głosy zagarnięcia Wileńszczyzny z użyciem siły” – te żmudzkie gnidy wiedzą że to oni zagarnęli Litwę Wileńską a teraz boją się sprawiedliwości dziejowej . Spokojnie Wilno wróci do Polski bo to jego odwieczne miejsce.
Wredna postawa Litwinów wobec mniejszości polskiej to fakt, ale takie pierniczenie o odwiecznych ziemiach polskich też mnie irytuje. Odwiecznie polskie nie były nawet Mazury i Warmia, a co dopiero Wileńszczyzna. Te ziemie należały wcześniej do plemion bałtyckich, między innymi do Prusów, do ludobójstwa których polscy książęta też przyłożyli rękę, nawracając ich ogniem i mieczem wspólnie z Krzyżakami.
perun. Tam nie było żadnych ludów bałtyckich to raz,po drugie żyły tam ludy słowiańskie wymordowane przez przybyłych ze Skandynawii Rusinów,po trzecie Prusów wymordowali nie Polacy z Krzyżakami,tylko Krzyżacy. Poza tym sam Jagiełło był Rusinem,a nie nawet Żmudzinem,Litwa to jest kraina,a obecni tzw.Litwini z prawdziwą Litwą nie mają nic wspólnego,język ich jest pochodzenia ugrofińskiego,nieobecnego nigdy na tamtych ziemiach. Tak jak i ludku,który obecnie okupuje wileńszczyznę i region solecznicki. Te ziemie w większości,statystycZnie,zamieszkują Polacy. W związku z sytuacją,jaka zaistniała,gdy naszych rodaków prześladują barbarzyńscy szaulisi,ziemie te powinny wrócić do nas,podobnie jak Krym do Rosji. U nas nie ma prawdziwie propolskich,patriotycznych rządów,które by dbały o nasz narodowy interes. A wystarczy zagrozić szaulisom i tupnąć nogą,a posrali by się w majty i od razu by porządek był. A tak nawiasem mówiąc,taka p. Grybauskaite,to przecież Polka,której prawdziwe nazwisko to Grzybowska. Tylko dla kariery zmieniła na tzw.litewskie. I udaje wielką litwuskę. Wystarczyło by jej przypomnieć o jej korzeniach. Tam całkiem sporo jest takich ludzi.
Zgadzam się, że Polska powinna ostro zareagować na szykany polskiej mniejszości, ale bez przesady. Nie powinniśmy kwestionować granic, a już tym bardziej wywoływać wojny. Tym bardziej, że np. Niemcy mogą zrobić to samo w stosunku do Polski. No ale to wszystko jest w sumie koncertem myślenia życzeniowego, gdyż Polska nie jest suwerenna jeśli chodzi o politykę zagraniczną. To z kim mamy się przyjaźnić, a z kim bić, jest ustalane w Waszyngtonie. Co do kwestii historycznych, to wystarczy spojrzeć na mapę państwa polskiego za czasów Piastów. Widać tam wyraźnie, że obecne Mazury i Warmia należały do Prusów, którzy Słowianami na pewno nie byli. Oczywiście polscy książęta i królowie marzyli o podboju tych ziem, i nawet się na Prusów wyprawiali, ale ci skutecznie się bronili. W końcu niejaki Konrad Mazowiecki wykoncypował sobie, że jak sprowadzi Krzyżaków do Polski, to oni zdobędą dla niego pruskie ziemie, ale jak wiemy, ci nie bardzo mieli ochotę dzielić się z kimkolwiek. W każdym razie w początkowym okresie podboju Prus, polscy książęta ochoczo wspomagali Zakon. W bitwie nad rzeką Dzierzgoń w 1234 to właśnie wojska polskie stanowiły główną siłę uderzeniową, a sama bitwa skończyła się rzezią Prusów. Również w późniejszym okresie polscy książęta uczestniczyli w krwawym tłumieniu powstań pruskich, w tym również tego największego z lat 1260-1274.
Dwie noce temu śniło mi się wejście polskich ochotników wspieranych przez specjalistów z Wojska Polskiego do litwy i odbicie Wilna. Piękny sen gdzie padali w większości litwini, a Polacy masowo wychodzili na ulice z setkami flag i chorągiewek w narodowych barwach. W tym moim śnie litwini strasznie kiepsko strzelali. Wrócą Kresy do macieży.
Szaulisi za uszami mają wiele mordów,zdrad i kolaboracji,oj mają.Dlaczego ich nie rozliczają?Mordercy,zdrajcy,zaborcy słusznie się obawiają.Przecież okupowanego polskiego Wilna nie utrzymają!Jeszcze tego nie kumają?
Jeśli nas nie lubią, to niech się przynajmniej boją ha ha.
Nie słyszałem takich postulatów – odbieranie Wilna. Natomiast co do obaw Litwinów, to widziałbym tu trzy powody. Zrozumiałe obawy mniejszego przed większym – raz. Świadomość polskości Wilna i jego pseudolitewskości, – dwa. Pamięć historyczna – Żeligowski. Mimo wszystko miło pooglądać stremowanych dla odmiany Litwinów niż Litwinów buńczucznych i zarozumiałych. Choć realne powody do obaw są żadne.
To prowokacja jest jakaś!