W momencie ataku Rosji na Ukrainę, coraz więcej redakcji i polityków zaczęło zastępować zwrot „na Ukrainie” formą „w Ukrainie”.

Z rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego, coraz więcej redakcji i polityków zaczęło zastępować zwrot „na Ukrainie” formą „w Ukrainie”. Zdaniem części publicystów ma to podkreślać integralność i niepodległość kraju.

 

Zobacz też: Czarnek: do polskich szkół trafiło już 24 tys. ukraińskich dzieci, możliwe zatrudnianie ukraińskich nauczycieli

Językoznawca, profesor Jan Miodek wypowiedział się na ten temat w trakcie jednego ze swoich programów:

„Zdecydowanie „na”. I proszę się nie martwić tym, bo ja teraz słyszę: Litwa jest teraz samodzielnym państwem, Białoruś samodzielnym państwem, Ukraina samodzielnym państwem – powinniśmy przestać z tym „na” i mówimy „w”. Nie, proszę pana. Odwieczna tradycja jest taka, że jeździmy do Urugwaju, do Paragwaju, do Argentyny, do Niemiec, do Portugalii, do Francji, do Hiszpanii. Ale od wieków jeździmy na Węgry, na Litwę, na Łotwę, na Białoruś i na Ukrainę. To jest tylko znakiem, proszę pana, właśnie tych odwiecznych relacji między nami. Chociaż muszę dopowiedzieć, że przyimek „na” wprowadza tutaj element takiej swojskości”.

Z kolei we wpisie opublikowanym na profilu Facebook programu Słownik [email protected] napisał:

„Od czasu wywalczenia przez Ukrainę niepodległości coraz częściej kierowano do naszego „Słownika” pytania o wyrażenia „na Ukrainie”, „na Ukrainę”. Upominającym się o połączenia z przyimkami „do” i „w” – „do Ukrainy”, „w Ukrainie” – niezmiennie odpowiadałem, że konstrukcje z „na” funkcjonują w naszym języku na zasadzie wyjątku i dołączają do ciągu „na Węgry”, „na Węgrzech”, „na Litwę”, „na Litwie”, „na Białoruś”, „na Białorusi”, „na Łotwę”, „na Łowie” czy „na Słowację”, „na Słowacji” (obok „do Słowacji”, „w Słowacji”). Przyimek „na” we wszystkich tych połączeniach jest znakiem bliskości, swojskości tych obszarów. Od 24 lutego słyszę i widzę we wszystkich mediach wyrażenia z „do” i „w”: „do Ukrainy”, „w Ukrainie”. To psychologiczny odruch podciągnięcia ich do typowego modelu połączeń z nazwami państw: „do Szwecji”, „w Szwecji”, „do Argentyny”, „w Argentynie”, „do Kanady”, „w Kanadzie”, „do Hiszpanii”, „w Hiszpanii” itd., itd. I ja ten odruch podkreślający przyimkami „do”, „w” samostanowienie państwa Ukrainy w tej dramatycznej sytuacji rozumiem i nie będę przeciwko niemu wytaczał poprawnościowych dział”.

Zobacz też: Władze Torunia planują opróżniać szkolne internaty, aby zrobić miejsce dla uchodźców

Kresy.pl

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Czeslaw
    Czeslaw :

    Nie jestem językoznawcą ale mówimy: na Filipinach, na Grenlandii, na Madagaskarze ale w Indonezji, w Australii. Problem wynikł z obsesji kompleksu niektórych Ukraińców a nasi poprawni politycznie oczywiście zaczęli mówić „poprawnie politycznie”.

  2. Czeslaw
    Czeslaw :

    Nie jestem językoznawcą ale mówimy: na Filipinach, na Grenlandii, na Madagaskarze ale w Indonezji, w Australii. Problem wynikł z obsesji kompleksu niektórych Ukraińców a nasi poprawni politycznie oczywiście zaczęli mówić „poprawnie politycznie”.

  3. Rayski
    Rayski :

    Przyimek „na” nobilituje i pozytywnie wyróżnia naszych sąsiadów na tle ogółu a nie odwrotnie. Dla mnie jesteśmy przeciwnością Ukraińców którzy swój język – de facto siłowo – trzymają w ryzach tożsamościowych. Dla Narodowej Komisji ds. Statusu Języka Państwowego w Kijowie nie do pomyślenia byłaby taka zmiana jak u nas. I nie formułuję tej tezy jako pustosłowie lecz opieram ją na swojej obserwacji jeszcze sprzed uchwalenia odpowiedniego ustawodawstwa w tym kraju.

    Bazując na ogromnym dorobku naukowym naszym a także naszych sąsiadów mogę świadomie stwierdzić że zwrot „na” w przypadku sąsiadujących z nami krajów ma bardziej uprawnione umocowanie z uwagi na stanowienie bliskości nie tylko kulturowej z tymi suwerennymi narodami. Z kolei zwrot „w” spycha wyrażenie do formuły bez tego wyróżniającego, zdecydowanie pozytywnego zabarwienia. Niektóre twierdzenia uznające „na” jako uprzedmiotowienie w przeciwieństwie do rzekomego upodmiotowienia „w”
    mają swoje źródła w braku empatii i próby zrozumienia naszej tradycji językowej bezrefleksyjnie przyjmując specyficzną ale dość kontrowersyjną interpretację ukraińską (najczęstsza to: bo jest „w Rosji” a nie „na”). Ba, nawet nasz Słownik Języka Polskiego buduje taką oto narrację: „przyimki w i do łączą się z nazwami państw, samodzielnych obszarów” zaś „przyimek na jest zwyczajowo stosowany z nazwami obszarów, które stanowiły wraz z Polską jeden organizm państwowy…. Wyrażenie na … jest pozostałością po dawnych czasach”.

    Zatem nic tylko włóżmy w imię poprawności do bagażu historii słynny cytat naszego niedocenianego poety i prozaika: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!”.