W rozmowie z portalem Kresy.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, ekspert ds. bezpieczeństwa i geopolityki wyjaśnia, jak nowe rodzaje broni, które wprowadza m.in. Rosja, wpływają na sytuację geostrategii i bezpieczeństwa Polski. Mówi też, co wobec tak wielkich zmian może zrobić Polska.

W swoim wystąpieniu 1 marca rosyjski prezydent Władimir Putin powiedział, że Rosja weszła w posiadanie nowoczesnych systemów uzbrojenia, zdolnych do obejścia jakichkolwiek współczesnych systemów przeciwrakietowych. Podkreślał też, że rosyjska armia dysponuje również pociskami ponaddźwiękowymi oraz bronią laserową.

Putin wyjaśniał, że Rosja opracowała stosunkowo niewielki system napędu jądrowego o wielkiej mocy, który może być instalowany na pociskach manewrujących, zapewniając im praktycznie nieograniczony zasięg oraz praktyczną niewrażliwość na systemy obrony powietrznej. Mówił też o wejściu rosyjskiej armii w posiadanie hipersonicznych pocisków systemu Kinżał. Według niego, Rosjanie dysponują nimi już od ubiegłego roku, zaś pociski Kinżał nie mają swego odpowiednika na świecie.

Czytaj więcej: Putin: przetestowaliśmy nuklearne pociski manewrujące, mogące pokonać systemy antyrakietowe

Zdaniem sekretarza obrony USA, Jamesa Mattisa, Moskwa wyważa otwarte drzwi. Jest przekonany, że nowe systemy, o których mówił Putin, faktycznie nie zmienią równowagi strategicznej pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Zdaniem szefa Pentagonu, Rosja jedynie marnuje w ten sposób pieniądze, ponieważ próbuje pokonać amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej, podczas gdy, jak twierdzi Mattis, nie są one w stanie powstrzymać rosyjskich rakiet nuklearnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Nowe rakiety zmieniają sytuację

Jaki te wielkie zmiany, zupełnie nieobecne w polskiej debacie publicznej, mają lub mogą mieć wpływ na sytuację geostrategiczną Polski i strategię bezpieczeństwa? O komentarz Kresy.pl poprosiły dr hab. Andrzeja Zapałowskiego, historyka i eksperta ds. bezpieczeństwa i geopolityki.

– Przede wszystkim, to co Rosja pokazała i te dane techniczno-taktyczne, które przedstawiła, to tylko i wyłącznie wskazania. Tego nikt nie sprawdzał w rzeczywistości na poligonach, czy rzeczywiście ta broń ma aż takie możliwości – mówi Kresom.pl prof. Zapałowski. – Tym niemniej należy pamiętać o tym, że większość państw, szczególnie tych najważniejszych na świecie, do końca nie ujawnia technologii nad którymi pracuje bądź które będzie wprowadzać na stan uzbrojenia. Nie możemy zatem ostatecznie stwierdzić, co kto ma.

Jednocześnie, nowe parametry broni mają bardzo duże znaczenie dla całej strategii bezpieczeństwa. – Osiąganie przez rakiety bojowe prędkości rzędu 3-5 Machów [3-5 razy większe od prędkości dźwięku; ok. 3500-6100 km/godz. – red.], oznacza, że tak naprawdę sytuacja na świecie jest coraz poważniejsza, ponieważ skracają się drastycznie czasy reakcji. Jeżeli do tej pory mieliśmy sytuację, że międzykontynentalna rakieta balistyczna wystrzelona przez Rosję czy USA uderzy w cel po ok. 30 min., to oznacza, że jest tyle właśnie czasu na podjęcie decyzji o przeciwdziałaniu i jej weryfikację. Tutaj może się okazać, że mamy 10 minut czasu – podkreśla ekspert.

– A jeżeli się okaże, że w tego typu rakiety zostanie uzbrojone np. lotnictwo czy okręty podwodne, które zbliża się do danego kraju na odległość, z której uderzenia można dokonać uderzenie na obiekt np. w ciągu 5 minut, to tak naprawdę pytanie brzmi: czy druga strona może przeprowadzić skuteczny odwet i czy jest możliwość budowy systemu antyrakietowego w tym zakresie.

Prof. Zapałowski zwraca uwagę, że nawet przy dotychczasowych, bardziej konwencjonalnych rakietach był problem z tym, czy jakakolwiek tarcza antyrakietowa jest w stanie je przechwycić.

Przeczytaj: Amerykański generał: USA nie obroniłoby się przed chińską i rosyjską bronią hipersoniczną

– Chodzi o sytuację, w której w jeden cel zostanie wystrzelonych powiedzmy 20 pocisków o różnych parametrach techniczo-taktycznych, o zupełnie różnych możliwościach taktycznych przemieszczania się. Czy jakakolwiek tarcza antyrakietowa byłaby obecnie w stanie je przechwycić? Prawdopodobnie nie, bo nikt tego nigdy nie testował. Tym bardziej, gdyby na jakiś obszar nastąpiło zmasowane uderzenie. Jeżeli np. Rosja ma 7-8 tys. rakiet jądrowych, to co będzie jeżeli zostanie wyznaczonych kilka celów, na które zostanie wysłanych po 50 rakiet na każdy? W takiej sytuacji może nie starczyć antyrakiet w danym państwie. Niestety, nikt o tym na poważnie nie mówi.

– Nie ulega wątpliwości, ze niezależnie od technologii jakie będą na świcie, my, jako Polska, musimy bezwzględnie mieć ochronę w postaci tarczy przeciwrakietowej – podkreśla prof. Zapałowski. – Wiadomo, że żadna tarcza nie przechwyci wszystkiego, ale coś trzeba mieć. Nie można być całkiem bezbronnym w tym zakresie.

Według eksperta, brak takiej możliwości obecnie to efekt zapóźnień z ostatnich kilkunastu lat. Uważa, że są one „niewybaczalne”.

– Ale jest też inne pytanie: na ile musi się zmienić taktyka i strategia np. naszego kraju, Polski? Co oznacza posiadanie przez Rosję takich rakiet? Otóż to, że Rosjanie mogą bardzo szybko, punktowo uderzyć w główne polskie ośrodki bezpieczeństwa. Czyli w organy dowodzenia, główne organy kierowania państwem. Co ważne, także w jednostki operacyjnie.

– Gdyby Rosjanie chcieli uderzyć  z zaskoczenia, to mogą uderzyć w główne bazy polskiego wojska, gdzie są najważniejsze polskie jednostki operacyjne i skumulować cały atak na kilku miejscach w Polsce. To oznacza,  że według doktryny z czasów PO o „małej sprawnej” armii w liczbie 100 tys. żołnierzy, taka armia może zostać unieszkodliwiona, zanim wyjdzie z koszar zwraca uwagę ekspert.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jego zdaniem, na taką strategię przygotowuje się inną. Jedną z możliwości jest to, że budujemy powszechną obronę terytorialną. Ale nie kilkadziesiąt, ale kilkaset tysięcy ludzi – tyle, ile określą potrzeby. W tym przypadku, jeżeli mamy cały kraj nasycony jednostkami np. OT, które mogą podejmować opór po uderzeniu przeciwnika na jednostki operacyjne, to jest to element odstraszania. Czyli pokazania, że mimo zniszczenia podstawowych sił operacyjnych, wejście do Polski będzie wiązało się z uwikłaniem w wielomiesięczne konflikty nieregularne itd.

Prof. Zapałowski zaznacza, że w takiej sytuacji zniszczenie sił operacyjnych nie doprowadzi do stanu bezbronności kraju. – Musimy przystosować strategię obrony do możliwości zmian, które mamy dziś na świecie – podkreśla.

– Oczywiście, robi się coraz bardziej niebezpiecznie, bo tak naprawdę, tak jak kiedyś instalowano w rakietach jak największe ładunki jądrowe, to dziś następuje ich miniaturyzacja. Dlaczego? Bo żaden przeciwnik nie będzie uderzał w pobliżu swojego obszaru egzystencjonalnego bardzo dużymi ładunkami, bo to po uderzeniu wykluczy dane obszary z użytkowania – mówi ekspert.

– Będą uderzenia kierowane na neutralizację ewentualnego oporu. Jeżeli ten opór będzie przestrzenny, bardzo nasycony dużą liczbą żołnierzy, to doprowadzi to do tego, że nikt nie będzie strzelał w Polskę paroma tysiącami rakiet jądrowych. Nawet taktycznymi, o małych ładunkach – zaznacza.

Prof. Zapałowski zwraca też uwagę, jak w ostatnich latach zmieniła się generalnie sytuacja w skali globalnej. – Kiedyś odstraszanie między blokami polegało na możliwości odwetu. Dziś, jeżeli faktycznie zostanie wprowadzona broń tego rodzaju, o którym mówiliśmy, to największym problemem staje się czas kontrreakcji. On może się drastycznie skrócić, nawet do 10 minut. Czyli każda ewentualna pomyłka, nawet systemu, spowoduje to, że druga strona nie będzie mogła zweryfikować, czy jest to rzeczywisty atak, czy błąd systemu. W ten sposób można doprowadzić do konfliktu globalnego, nie zdając sobie z tego sprawy. A w przeszłości było kilka wypadków tego typu – zaznacza ekspert.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Zapałowski myśli XIX-XX wiecznymi kategoriami. Najpierw należy postawić pytanie: po co Rosja miałaby atakować Polskę? Co ona tym osiągnie? Rosja ma ziemi aż nadto, nie ma swoich ludzi, aby te ziemie zagospodarować, więc po co jej nasze terytorium?

    Atak na Polskę ma sens w dwóch przypadkach: surowce oraz obiekty, które zagrażają bezpieczeństwo Rosji. Polska nie ma żadnych istotnych surowców w ilościach wartych wojny, nie ma obiektów zagrażających bezpieczeństwu Rosji, ale taki obiekt budują u nas Amerykanie, jest nim baza w Redzikowie.

    Tak więc, moim zdaniem, atak rosyjski będzie dotyczył jedynie tej bazy, a gdyby Polska chciała w rewanżu atakować Rosję, to Rosjanie uderzą w nasze lotniska i zgrupowania sił konwencjonalnych. Wjeżdżać do nas nie będą bo nie mają po co.