Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Rosja utrzymuje obecność wojskową w Syrii mimo upadku rządu Baszszara al-Asada. Według doniesień amerykańskich mediów rosyjski statek zaopatrzeniowy dotarł do Tartusu pod eskortą okrętów wojennych. Część przedstawicieli administracji USA liczyła, że zmiana władzy w Damaszku doprowadzi do ograniczenia rosyjskich wpływów w regionie.
W maju w syryjskim porcie Tartus zacumował rosyjski statek towarowy „Sparta”, który dostarczył zaopatrzenie dla rosyjskich instalacji wojskowych w Syrii. Według ustaleń „Wall Street Journal”, opartych na analizie zdjęć satelitarnych i informacjach amerykańskich urzędników, operacja potwierdza zamiar Moskwy utrzymania strategicznej obecności wojskowej w tym kraju mimo zmiany władz w Damaszku.
Statek „Sparta” wypłynął z Sankt Petersburga w marcu i po kilku tygodniach dotarł do syryjskiego portu Tartus. Była to pierwsza tego typu operacja od upadku w 2024 roku rządu Baszszara al-Asada, który przez lata pozostawał bliskim sojusznikiem Kremla.
Szef rosyjskiej administracji na Krymie, Siergiej Aksjonow ogłosił w czwartek, że od tego dnia nie będzie można kupić na półwyspie benzyny bez posiadania odpowiednich talonów.
„Począwszy od dziś sprzedaż benzyny za gotówkę będzie całkowicie ograniczona przez kilka dni. Talonów do sprzedaży na rynku nie ma i w najbliższym czasie nie będzie. Paliwo będzie sprzedawane na podstawie wcześniej zakupionych bonów po 20 litrów na rękę” – Aksjonow napisał na swoim kanale na rosyjskim serwisie społecznościowym Max, co przytoczyła agencja informacyjna Interfax.
Według szefa rosyjskich władz Krymu, wszystkie służby komunalne, karetki pogotowia, organy ścigania i transport publiczny są w pełni zaopatrzone w paliwo. We władzach regionów nałożono ograniczenia na używanie służbowych środków transportów, ograniczając liczbę pojazdów do jednego na regionalne ministerstwo.
Donald Trump ocenił, że mimo irańskiego ataku na lotnisko w Kuwejcie zawieszenie broni z Iranem pozostaje w mocy. W ataku zginęła jedna osoba, a co najmniej 63 zostały ranne. Dowództwo Centralne USA nazwało uderzenie Teheranu celowym i nieuzasadnionym.
W środę po południu w Gabinecie Owalnym prezydent USA Donald Trump odniósł się do irańskiego ataku na międzynarodowe lotnisko w Kuwejcie oraz amerykańskich uderzeń na tankowiec zmierzający do Iranu. Ocenił, że rozejm z Teheranem nadal obowiązuje, mimo kolejnej wymiany ognia.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że atak ten „powinien służyć jako lekcja” dla wrogów Iranu, a każdy „akt agresji” w Cieśninie Ormuz spotka się nawet z „surowszą reakcją”.
Tłumy mieszkańców Southamptonu zgromadziły się w okolicach domu zbójcy Henry Nowaka, by wyrazić sprzeciw wobec przemocy ze strony imigrantów oraz działaniu brytyjskiej policji, które oceniane jest jako stronnicze i ideologicznie motywowane.
Henry Nowak, student polskiego pochodzenia, został śmiertelnie ugodzony nożem w Southampton w nocy z 3 na 4 grudnia 2025 roku. Przed sądem zakończył się proces oskarżonego o jego zabójstwo 23-letniego Vickruma Digwy wywodzącego się ze społeczności Sikhów. Choć brytyjskie prawo jest bardzo restrykcyjne w zakresie noszenie noży w przestrzeni publicznej, czyni przywilej dla Sikhów, którzy mogą nosić noże zaklasyfikowane jako ceremonialne.
Dodatkowe oburzenie wywołał fakt, że po przybyciu na miejsce, policjanci wysłuchując skarg Sikha na "rasizm" Nowaka, obezwładnili i skuli kajdankami ranną ofiarę mimo, iż skarżyła się ona na rany. Pojawiły się oskarżenia o opóźnienie przez to pomocy medycznej dla Nowaka, co miało przyczynić się do jego śmierci. Sposób działania policjantów wzbudził zastrzeżenia nawet u lewicowego premiera Keira Starmera, który stwierdził działania funkcjonariuszy wzbudzają "poważne pytania" - jak zacytował portal BBC. W ramach policji trwa już śledztwo wewnętrzne w sprawie ich zachowania.
Fire Point poinformowała o udanym teście rakiety antybalistycznej FP-7.X, która ma stanowić podstawę przyszłego systemu antybalistycznego Freyja. Pocisk rozwijany jest z myślą o zwalczaniu rosyjskich pocisków, takich jak Iskander-M. Projekt zakłada szerokie wykorzystanie ukraińskiej produkcji oraz integrację z europejskimi radarami i rozwiązaniami zgodnymi ze standardami NATO.
Podczas prób rakieta wykonała w pełni kontrolowany lot manewrowy. Według Fire Point był to jeden z najważniejszych etapów prac nad pociskiem przechwytującym, który ma służyć do zwalczania rosyjskich zagrożeń balistycznych.
„Jakkolwiek nierealistyczny i ambitny może się dziś wydawać ten cel, dokładamy wszelkich możliwych i niemożliwych starań, aby stał się on rzeczywistością tak szybko, jak to możliwe, a Ukraina mogła samodzielnie zamknąć swoją przestrzeń powietrzną” — oświadczyła dyrektor techniczny Fire Point Iryna Terekh.
Atak drona spowodował pożar w rafinerii Zakład Ilski w Kraju Krasnodarskim. Sektor naftowy tego nadczarnomoroskiego regionu jest częstym celem ukraińskich uderzeń.
„W rafinerii Ilskiej wybuchł pożar w wyniku ataku drona. Według wstępnych informacji nie ma ofiar” - podało centrum zarządzania kryzysowego w ramach władz Kraju Krasnodarskiego. Ukraińska agencja informacyjna, że zakład był celem ataku kilku dronów. Pierwsze informacje o ogniu na jego terenie pojawiły się w mediach społecznościowych ze strony mieszkańców okolicy już w nocy.
Banderowcy nie są chyba na tyle głupi aby zacząć rizać Węgrów.
nie będą riazać…nie te czasy…za dużo dziś srodków komunikacji rozmaitej….a jak by to zaczęli robić…to im Putin wjedzie do kijowa….juz nie będzie miał skrupułów
Nie tak dawno Prawy Sektor we Lwowie robił nabór ochotników do oddziału
,który miał wyjechać na Zakarpacie. Ciekawe czy to zdarzenie nie zachęciło
Premiera Węgier do tej wypowiedzi.
tagore
To w sumie optymistyczna wiadomość bo to znaczy, że na samym Zakarpaciu takich ochotników nie dało się zwerbować. To dobrze świadczy o Rusinach karpackich.
niech biorą …jestem za
Myślę, że Rusini karpaccy i Węgrzy mieszkający na Zakarpaciu byliby bardzo szczęśliwi, gdyby nie tylko otrzymali autonomię, a znaleźli się w granicach Węgier opuszczając banderland raz na zawsze.
Uważam, że najbardziej byliby zadowoleni z tych dwóch rzeczy naraz. Tylko w odwrotnej kolejności czyt. Najpierw przyłączenie do Węgier, a potem autonomia.
Mama do tego artykułu jest przecież nieaktualna! Półwysep Krymski należy do Rosji oraz nie ma zaznaczonych granic Republiki Donbasu, przecież ten naród ogłosił na weekendzie niepodległość!
miałem na myśli “Mapę” oczywiście 🙂
Orban, powrót do przeszłości
Kiedy czytam na Salonie notkę, w której autor się burzy że Victor Orban wbija Ukrainie nóż w plecy, bo oczekuje on od Ukrainy zgody na autonomię dla swoich rodaków tam mieszkających, to ogarnia mnie pusty śmiech. Po pierwsze, to żaden nóż w plecy a zwykły obywatelski obowiązek węgierskiego premiera, dla którego węgierski obywatel i jego los nie kończy się na granicy państwa jak to mamy notorycznie u naszego Donalda Tuska. Od razu też odseparujmy od działań premiera Orbana działania Władimira Putina, który powyższe cele o jakie stara się Orban uzyskał dzięki prowokacji Zachodu i bojówkarzom z rosyjskiej V kolumny. Takiej Węgrzy na Ukrainie nie tworzą i prawdopodobnie nie stworzą. Nie ten lud, nie te obyczaje. Orban po prostu nie jest pewien czy państwo ukraińskie w takiej formie jak obecnie przetrwa i czy zapewni mniejszości węgierskiej bezpieczeństwo. Premier Węgier nie mówi o oderwaniu tych ziem od Ukrainy, tylko pragnie uchronić Węgrów przed ewentualną władzą nadchodzącego Putina.
Na tym tle działania polskich polityków popierających bezrefleksyjnie wszystko co pochodzi z UE, plus pozornie przyjazną nam Ukrainę wyglądają na mało zabawne. Zaś twierdzenia jakoby nie jesteśmy zainteresowani tym co oficjalnie zaproponował Polsce swego czasu Władimir Żirinowski można między bajki włożyć, gdyż tak hołubiona dzisiaj przez obecne elity strategia Giedroycia widziała i owszem wolną i niezależną Ukrainę, tyle że za Wołyniem, a nie na granicy Bugu jak to jest obecnie. Odrzućmy więc wreszcie od siebie to kłamstwo terytorialne, które nam się wciska od z górą kilkudziesięciu lat i spójrzmy prawdzie w oczy. Obecne granice wytoczył nam po 1945 roku sowiecki okupant za cyniczną zgodą Zachodu. Nikt rządu w Londynie nie pytał o zdanie czy chcemy tych ziem ogołoconych z wszelkiego dobra przez Rosjan czy nie chcemy. Nikt nie pytał Polski, bo tak sobie właśnie umyślono w Jałcie, Teheranie i Poczdamie, że da się Polsce mniej w imię Hitlera, a zabierze jej się więcej w imię Stalina.
Druga RP była przez niecałe dwadzieścia lat państwem szczęśliwym, bo samodzielnym i terytorialnie w 99% spełnionym. Jeśli do jakichś terenów rościła sobie prawa i prowadziła o nie walkę, to tylko dlatego że stanowiły one istotną część naszej państwowości, oraz że były one zamieszkałe w większości przez ludność polską, zaś w w przypadku Kresów będącą podwaliną kultury i rozwoju gospodarczego . Wyjątkiem było Wolne Miasto Gdańsk stanowiące dla młodego państwa polskiego rodzaj gospodarczego okna na świat. Polsce międzywojennej nie w głowie było bić się i odbierać Niemcom Wrocław czy Jelenią Górę, Olsztyn bądź Koszalin, bo tam przed wiekami rządzili piastowscy książęta. Nie walczono o to, bo były to już naturalne tereny niemieckie uznane przez polską klasę polityczną. Wystarczy do tego dorzucić i wspomnieć powojenne działania samych kresowych osadników na tzw. “ziemiach odzyskanych” aby wszystko było w tym temacie jasne. Ci ludzie czuli się tam wyraźnie obco i niepewnie. Oderwani od poleskich, wileńskich i wołyńskich korzeni powtarzali więc jak mantrę zakulisowy wierszyk: “Jedna bomba atomowa, a wrócimy wnet do Lwowa. Jeszcze druga nie tak silna, a wrócimy też do Wilna.”
Pokazała także w początku lat 90-tych zeszłego stulecia i sytuacja na Litwie, kiedy to po rozpadzie Związku sowieckiego Vytautas Landsbergis gotów był oddać Polakom litewskim część Wileńszczyzny we władanie , na co kategorycznie nie zgodziła się elita styropianowa z Warszawy wraz z wszędobylską i antypolską “Gazetą Wyborczą”. To było kiedyś. Dzisiaj premier Orban pokazuje Europie, w tym Zachodowi jak bardzo jest ten Zachód chwiejny i zakłamany w swoich działaniach. Pokazuje także, że nic nie jest w polityce stałe,również granice państw, szczególnie te które zostały ustanowione na niesprawiedliwych Powojenny czas tylko pozornie zatarł dla euro ślepców wzajemne międzypaństwowe anse, rany oraz tylko na niby zagrzebał dawne granice, które co tu kryć, nadal są granicami niesprawiedliwymi dla wielu stron. Nie sądzę więc, aby Niemcy nie żywili wcale nadziei na namacalne odzyskanie Pommern, Schlesien, czy Ost Preussen, zaś my Polacy wcale to a wcale nie marzymy o powrocie na utracone Kresy. Ta pozornie nie istniejąca wiara cały czas w nas tkwi, tłumiona jedynie fałszywą poprawnością polityczną narzuconą nam przez równie zakłamanych co i strachliwych polityków. O tym jak bardzo niestabilny jest stan Kresowych granic pokazuje nam dzisiejsza sytuacja na Ukrainie. zasadach http://mikker-story.salon24.pl/583956,orban-powrot-do-przeszlosci
@@@@ Jedna bomba atomowa a wrócimy znów do LWOWA ,Jeszcze druga nie tak silna i wrócimy znów do WILNA.Ten wierszyk oraz ostatnie nieobliczalne ględzenie na tym forum wszelkiego rodzaju szumowin rodem z ukrainy oraz miejscowych (czyt tutejszych) nieodpowiedzialnych osobników propagujących wyrzeczenie się naszych praw do Kresów zmobilizowały mnie do uruchomienia dawno wylęgłej myśli powołania do życia fundacji,organizacji czy stowarzyszenia (jak zwał , tak zwał istotny jest cel i strategia) Której celem powinna być czynna walka o powrót kresów do Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Oczywiście co udowodnił Putin i wcześniej tzw : Arabska wiosna (sponsorowana i kierowana przez USA ) w dzisiejszych czasach nie ma mowy o wysyłaniu dywizji pancernych do boju z przeciwnikiem.Obecnie pułkiem pancernym jest 1 000 000 $ Dywizją 10 000 000 i to jest oręż do odbicia Kresów tym bardziej że mamy już gotowych do walki żołnierzy Należy opracować strategię działania i dostarczyć broń ) Ludność Narodowości Polskiej tkwiącą na posterunku wbrew sowietyzacji ukrainizacji i litvinizacji ganeralnie wszelkiej ( ,,zacji”) na kresowym Posterunku.Zapewne tak doświadczony ,, Życiowo” Tutejszy jako były wojskowy wie że opuszczenie placówki oznacza utratę terytorium .Do tego nie wolno dopuścić .WSZYSTKICH KTÓRZY UWAŻAJĄ TĄ INICJATYWĘ ZA GODNĄ ZAINTERESOWANIA PROSZĘ O KONTAKT NA PRYWATNY ADRES E MAIL (zapewniam że nie jest to adres rosyjskiego agenta wpływu) Pozdrawiam JKM_ci .Janusz.
Leczyć się pasuje, jeżeli chciałbyś podłączyć do Polski tereny “dziczy”. Zaczynając takie ruchy pewnie trzeba by było oddać tereny zachodnie i pomorze. Kiełbasę wymieniać na czerstwy chleb 😀
Trzeba by być nienormalnym 🙂