Władze Iranu oskarżyły Izrael o wypowiedzenie wojny po piątkowym ataku izraelskich sił powietrznych na cele wojskowe i nuklearne na terytorium Iranu. Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, skierował do ONZ list, w którym jednoznacznie stwierdził: „atak Izraela to deklaracja wojny”.

W piątek rano izraelskie siły przeprowadziły zmasowaną operację militarną wymierzoną w strategiczne irańskie cele – m.in. ośrodek wzbogacania uranu w Natanz oraz wojskowy kompleks w Parczin, gdzie, według zachodnich wywiadów, mogą być prowadzone prace nad bronią jądrową.

Reakcja Teheranu była natychmiastowa. Sztab generalny irańskiej armii ogłosił, że Izrael „przekroczył wszystkie czerwone linie”, a Iran „nie nakłada na siebie żadnych ograniczeń w odpowiedzi na tę zbrodnię”. Z kolei minister Aragczi wezwał Radę Bezpieczeństwa ONZ do pilnego zajęcia się agresją ze strony Izraela.

W liście do ONZ irański dyplomata podkreślił, że działania „reżimu syjonistycznego” stanowią rażące naruszenie suwerenności Iranu jako niezależnego państwa członkowskiego wspólnoty międzynarodowej.

Izraelskie źródła wojskowe, cytowane przez agencję Reutera, potwierdziły przeprowadzenie operacji. Przekazano, że wszyscy izraelscy piloci powrócili bezpiecznie do baz, a atak był wymierzony w infrastrukturę związaną z irańskimi rakietami balistycznymi. Władze w Jerozolimie nie wykluczają eskalacji – izraelska armia ma być gotowa na wielodniową konfrontację.

Jeszcze przed piątkowym atakiem, według agencji Associated Press, izraelskie siły rozmieściły drony i sprzęt wojskowy w pobliżu irańskich granic. Media donoszą, że decyzja o uderzeniu na irańskie instalacje mogła być przygotowywana od miesięcy.

Izrael od lat oskarża Iran o prowadzenie programu zbrojeniowego pod przykrywką energetyki jądrowej. Teheran zaprzecza tym zarzutom, utrzymując, że jego działania mają wyłącznie cywilny charakter. Dla rządu premiera Benjamina Netanjahu Iran pozostaje jednak egzystencjalnym zagrożeniem.

Netanjahu od 2009 roku wielokrotnie rozważał prewencyjny atak na Iran, jednak dotąd powstrzymywał się od decyzji, często pod presją Stanów Zjednoczonych. Tym razem jednak – jak twierdzą izraelskie media – miało nie być weta ze strony administracji amerykańskiej.

USA w ostatnich miesiącach prowadziły z Iranem rozmowy o nowym porozumieniu nuklearnym, które miało ograniczyć możliwości Teheranu w zamian za złagodzenie sankcji. Donald Trump już jako były prezydent wyrażał wątpliwości co do skuteczności negocjacji, grożąc Iranowi konsekwencjami militarnymi, choć oficjalnie wspierał rozwiązania dyplomatyczne.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W piątek irańskie media poinformowały o śmierci sześciu naukowców jądrowych w wyniku izraelskich ataków powietrznych na cele zlokalizowane na terytorium Iranu. Według półoficjalnej agencji prasowej Tasnim, naloty przeprowadzone przez siły izraelskie doprowadziły do śmierci osób związanych z krajowym programem nuklearnym.

Wśród ofiar wymieniono: Abdulhamida Minouchehra, Ahmadrezę Zolfaghariego, Seyyeda Amirhosseina Faqhiego, Motablizadeha, Mohammeda Mehdiego Tehranchiego oraz Fereydouna Abbasiego.

— Tym działaniem syjonistyczny reżim pokazał, że jego prawdziwym celem jest nauka i technologia, i że rozpoczął wojnę z naszymi naukowcami przy pomocy narzędzia, jakim jest terror — przekazała agencja Tasnim.

Zidentyfikowani naukowcy byli związani z irańskim sektorem badań nad energią jądrową oraz pracami rozwojowymi, które — według informacji publicznych — miały charakter cywilny. Ich śmierć została potraktowana przez irańskie media jako kolejny dowód na to, że działania wojskowe Izraela wymierzone są nie tylko w infrastrukturę militarną, ale także w intelektualne zaplecze irańskiego potencjału strategicznego.

CZYTAJ TAKŻE: Trump wiedział o ataku Izraela na Iran. “Iran nie może mieć broni atomowej”

Kresy.pl / alarabiya.net / interia.pl

Tagi: , ,
forma płatności