Ministerstwo obrony reformuje Narodowe Siły Rezerwowe – napisał jeden z dzienników. Ma powstać 16 oddziałów, które będą podporządkowane siłom specjalnym; po jednym w każdym województwie.
Narodowe Siły Rezerwowe miałyby się przeciwstawiać “zielonym ludzikom”, takim jakich na Krymie używał Putin – czytamy w gazecie.
W tym kontekście prof. Romuald Szeremietiew – były wiceminister obrony zwraca uwagę, że współcześnie jedną z metod prowadzenia działań – nie koniecznie zbrojnych – jest używanie takich nieregularnych sił, które wprowadzają w kraju zamieszanie.
– Sam pomysł Narodowych Sił Rezerwowych jest kiepskim pomysłem, ponieważ to ani siły narodowe, ani rezerwy. Oddziały, które są w stanie zapobiegać działaniom nieregularnym, które mogłyby pojawić się na naszym terytorium – odwołując się do tego, co dzieje się na Ukrainie – są ważnym elementem ponieważ okazuje się, że współcześnie jedną z metod prowadzenia działań – niekoniecznie zbrojnych w sensie klasycznym – jest na przykład używanie takich nieregularnych sił, które nagle się pojawiają i zaczynają wprowadzać zamieszanie. Dobrze jest więc mieć środki, którymi na takie działania można reagować. Ukraina niewątpliwie takich środków nie miała, skoro doszło do tego, do czego doszło– powiedział prof. Romuald Szeremietiew.
Jeżeli polskie oddziały Narodowych Sił Rezerwowych zostaną utworzone na bazie etatu, wówczas zyska na tym obronność kraju – dodał były wiceminister obrony.
W oddziałach NSR mieliby służyć ochotnicy i rezerwiści z danego terenu. Zdobywaliby oni podstawowe umiejętności wojskowe, m.in. w strzelaniu, obsłudze sprzętu łączności czy też te, które będą pomocne przy klęskach żywiołowych.





























