
Minister finansów: Coraz więcej argumentów za utrzymaniem złotego i niewprowadzaniem euro
/1 Komentarz/w gospodarka, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiMinister finansów podkreśla, że jest coraz więcej argumentów za utrzymaniem narodowej waluty i niewprowadzaniem euro.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podkreślił w sobotnim wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „Financial Times”, że Polska dysponuje coraz większą liczbą przesłanek przemawiających za utrzymaniem własnej waluty i niewprowadzaniem euro.
„Nasza gospodarka radzi sobie obecnie wyraźnie lepiej, niż w przypadku większości krajów strefy euro” – zaznaczył minister. Jak dodał, „mamy coraz więcej danych, badań i argumentów przemawiających za utrzymaniem polskiego złotego”.
Ocenił, że to właśnie wyniki gospodarcze Polski stanowią kluczowy argument za zachowaniem narodowej waluty. W rozmowie podkreślał, że obecna sytuacja ekonomiczna nie uzasadnia rezygnacji z własnego pieniądza.
„Financial Times” przypomniał, że premier Donald Tusk na przestrzeni lat zmieniał swoje stanowisko w sprawie przyjęcia euro przez Polskę. Brytyjski dziennik zwrócił uwagę, że od dojścia jego obozu do władzy po wyborach parlamentarnych w 2023 roku złoty umocnił się wobec euro, a badania opinii publicznej pokazują, iż większość Polaków sprzeciwia się zmianie waluty.
Przeczytaj: Konfederacja: ruszyła kampania propagandowa na rzecz likwidacji polskiej waluty i wprowadzenia euro
Do tych danych odniósł się również minister finansów. „Opinia publiczna opowiada się za złotym, ale główne powody, dla których obecnie nie pracujemy nad przyjęciem euro, mają charakter ekonomiczny i nie dotyczą polskiej polityki” – podkreślił Domański.
Jak zaznaczył, Polska należy obecnie do najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej, co jego zdaniem oznacza, że nie istnieje „żaden istotny powód, aby rezygnować z naszej własnej waluty”.
„Financial Times” podkreśla, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, iż w ubiegłym roku Polska osiągnęła poziom gospodarki wartej bilion dolarów, zajmując 20. miejsce na świecie pod względem wielkości. Z kolei OECD prognozuje, że w bieżącym roku wzrost PKB Polski wyniesie 3,4 proc., co byłoby najwyższym tempem wśród państw UE ujętych w grudniowym raporcie tej organizacji.
Przypomnijmy, że niecałe sześć lat temu, wiosną 2019 roku, 2/3 Polaków było przeciwko wprowadzeniu euro, przede wszystkim z obawy o wzrost cen oraz spadek zarobków. Dodajmy, że wzrost cen po wprowadzeniu euro i rezygnacji z własnej waluty wyraźnie odnotowano m.in. na Litwie.
Na początku 2018 roku w liście otwartym do ówczesnego premiera Mateusz Morawieckiego znani prounijni ekonomiści twierdzili, że albo Polska przyjmie euro, albo znajdzie się „w strefie wpływów Rosji”. Ówczesny szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk przyznał wówczas, że wchodząc do UE Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, ale powinno to nastąpić w lepszym momencie. Sam Morawiecki wcześniej deklarował, że nie jest przeciwnikiem dołączenia Polski do strefy euro.
Niedługo przed listem prounijnych ekonomistów, według sondażu Kantar Public prawie połowa Polaków (47 proc.) uważała przyjęcie waluty euro za coś złego, a tylko 14 proc. twierdziło, że byłoby dla Polski dobre. W czerwcu 2017 roku 50 proc. ankietowanych uważało, że wprowadzenie euro będzie miało złe skutki, podczas gdy odmiennego zdania było 11 proc. badanych. Jesienią 2014 wg ówczesnego GfK Polonia przyjęciu euro sprzeciwiało się 76 proc. Polaków.
Wprowadzenia w Polsce euro chciałby zdecydowanie duży, a także średni biznes. Według sondażu przeprowadzonego przez Millward Brown z sierpnia 2018 roku, 74 proc. dużych i średnich firm chciałaby rezygnacji z narodowej waluty. Tym samym, poziom poparcia w tej grupie zaczął wracać do bardzo wysokiego poziomu sprzed lat (85 proc. w 2010 roku), który później, do 2015 roku włącznie (42 proc.), malał.
Dodajmy, że Bruksela planuje wprowadzić cyfrowe euro.






























