Zdaniem byłego prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa, polski prezydent, mówiąc, że wierzy, iż w przyszłości „między Polską a Ukrainą w przyszłości nie będzie granicy”, oficjalnie uznał, że Polska ma pretensje terytorialne względem Ukrainy.

Były prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew, zamieścił w serwisie Telegram wpis, w którym skomentował słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który w swoim wystąpieniu z okazji Święta 3 maja br. powiedział m.in., że wierzy w to, iż „jak proroczo powiedział to prezydent Wołodymyr Zełenski, między Polską a Ukrainą w przyszłości nie będzie granicy”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Polacy ogłosili rozbiór Ukrainy” – napisał Miedwiediew, który obecnie jest przewodniczącym proputinowskiej partii „Jedna Rosja” i wiceprzewodniczącym Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Według niego, polski prezydent „oficjalnie uznał pretensje terytorialne względem Ukrainy”. Dodał, że „maski opadły”.

Były rosyjski prezydent zaznaczył, że Andrzej Duda wybrał sobie „bardziej niż odpowiednią okazję do tego oświadczenia”, mianowicie rocznicę uchwalenia konstytucji 3 maja.

Samoświadomość narodowa Polaków wyraźnie okrzepła się na tle bardzo głębokiego kryzysu w sąsiednim kraju… a wraz z tym stale rosną apetyty terytorialne. Zachodnia Ukraina będzie dla głodnej powrotu ziem Polski mile widzianym nabytkiem. Oczywiście, pod zasłoną pięknych słów o wiecznym braterstwie. No, ale co zrobi zrezygnowany ukraiński sąsiad dla złudnego marzenia o szczęśliwym życiu pod parasolem Unii Europejskiej” – napisał.

Miedwiediew twierdzi, że „chodzi o faktyczną aneksję przez Polskę terytoriów Zachodniej Ukrainy”.

„Grunt jest badany powoli, ale pewnie. Fantomowe bóle dawnej świetności, które od kilkuset lat dręczą Polaków, nie zniknęły. Zadanie jest proste – odzyskać upragnione, historyczne ziemie, kryjąc się za agresywną, antyrosyjską retoryką i kłamliwymi mantrami o wspólnym szczęściu z „bezgranicznej” Ukrainy”; pomścić liczne rozbiory Polski” – napisał.

To jasne, że samym Ukraińcom to wyimaginowane braterstwo nie przyniesie niczego, oprócz ostatecznej utraty własnej państwowości. A może tego właśnie chcą?” – twierdzi.

Miedwiediew przywołał też wyniki ostatniego sondażu, według którego większość Polaków popiera udział Wojska Polskiego w „misji pokojowej” na Ukrainie, jeśli odbywałaby się ona pod egidą NATO, ONZ lub Unii Europejskiej.

Wpis Miedwiediewa skomentował na Twitterze rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.

„Miedwiediew kontynuuje oczernianie Polski. Teraz szerzy kłamstwa pod adresem Polski, przekonując, że Polska potwierdza „roszczenia terytorialne wobec Ukrainy”. Szerzenie takich kłamstw to dalszy ciąg operacji dezinformacyjnej” – twierdzi Żaryn.

Wpis byłego prezydenta Rosji to niejedyne tego rodzaju oficjalne wypowiedzi ze strony rosyjskiej w ostatnim czasie. Jak pisaliśmy, według rzecznika Kremla, „z Polski może pochodzić zagrożenie dla integralności terytorialnej Ukrainy”. Dmitrij Pieskow twierdzi, „tradycyjnie nieprzyjazna” retoryka ze strony Polski w ostatnich miesiącach stała się wroga.

Jednocześnie, Pieskow nie chciał komentować słów białoruskiego przywódcy, Aleksandra Łukaszenki, który w wywiadzie mówił o wojnie Polski przeciw Rosji, Białorusi i Ukrainie, twierdząc, że Polska ma zamiar zająć zachodnie obwody Ukrainy. – Wolałbym nie komentować wypowiedzi prezydenta Białorusi – powiedział.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz