2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    Właśnie wróciłem z marszu.
    Wielki tłum ludzi. Na oko mogło być nawet więcej uczestników, niż w 2018 r., a wtedy mówiono o 250 tys.
    Zasadnicza różnica, jaka rzuciła się w oczy, to dominacja ludzi umęczonych życiem. Stali bywalcy salonów beauty byli w zdecydowanej mniejszości.
    Czy można upodlić naród w 2 latach głupkowatych rządów? – Jak widać, można.
    No i czuło się, że władcom miasta ten marsz nie w smak. – Na moście Poniatowskiego wyłączono światła. Szliśmy po ciemku. Taka uprzejmość folksdojczów.
    Ludzie jednak zdyscyplinowani, milczący, zawzięci… wiedzą, czego chcą.

  2. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    I jeszcze jedna myśl, jak mi przyszła podczas tego marszu: szkoła tolerancji.
    Tak, podczas marszu uderzająca różnorodność ludzi, bardzo młodzi (w wózeczkach) i bardzo starzy (o kulach), bogatsi i bardzo biedni, mniej lub bardziej mądrzy (jak to się mówi: nie wszystkie dzieci są mądre), ale wszyscy traktowali siebie z wyrozumiałością, rzekł bym nawet: właśnie z TOLERANCJĄ. – To było niesamowite uczucie.
    Te kilkaset tysięcy ludzi nie przyszło tam, aby wydrzeć *yja, żeby pomachać flagami, czy coś tam przeżyć. Nie przyszli po to, aby “pokazać im wszystkim”. Przyszli, aby po prostu być RAZEM, tacy jacy jesteśmy, nie zawsze idealni.
    I ta cicha życzliwość, bez niepotrzebnych słów i gestów, bez narzucania się innym. Tłum był gęsty, trzeba było dosłownie łokcie trzymać “przy sobie”.
    Niestety, zdjęcia szanownej Redakcji nie pokazują istoty rzeczy. Powiedziałbym nawet, że powielają wrogi stereotyp. – Szkoda. Nie rozumiecie. – Inaczej było.