O zapomnienie o wszystkim, „co było złe” w relacjach między ugrupowaniami określającymi się jako prawicowe i podjęcie wspólnej pracy na rzecz odsunięcia od władzy szkodzącej Polsce koalicji, apelował w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Mocne wsparcie w odebraniu sterów państwa ekipie Donalda Tuska zadeklarował szef „Solidarności” Piotr Duda.

Pod hasłem „Jedność dla Polski” zebrali się w sobotę reprezentanci środowisk prawicowych, którzy chcą się jednoczyć wokół Prawa i Sprawiedliwości na rzecz odsunięcia od władzy Platformy Obywatelskiej. W konwencji uczestniczyli m.in. przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który podobnie jak były poseł PO Andrzej Smirnow zasiadł obok prezesa Kaczyńskiego. Prawicę Rzeczypospolitej Marka Jurka, która z list PiS startowała już w wyborach do Parlamentu Europejskiego, reprezentował Marian Piłka, a Stronnictwo Piast – Zdzisław Podkański.

Bardziej jednak zwracało uwagę to, kogo podczas sobotniego spotkania nazwanego „konwencją zjednoczeniową” nie było. Zabrakło przede wszystkim szefa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, którego ugrupowanie zdobyło w wyborach do europarlamentu 3,98 proc. głosów, oraz przewodniczącego Polski Razem Jarosława Gowina – wynik 3,16 procent. Z tymi dwoma liderami prezes PiS prowadził przed sobotnią konwencją rozmowy.

Chrapka na elektorat

Zakończenie fiaskiem konsultacji z Ziobrą i Gowinem nie tylko spowodowało, że nie wystąpili podczas wielkiej konwencji zjednoczeniowej prawicy, ale także nie poprawi ich pozycji w dalszych rozmowach z prezesem PiS. Przez ten manewr zostali wskazani prawicowym wyborcom oraz szeregowym członkom ich własnych partii jako ci, którzy w obliczu trudnej sytuacji i potrzeby zjednoczenia stawiają niezrozumiałe warunki hamujące forsowane jednoczenie środowiska prawicowego. Jarosław Kaczyński chętnie przejąłby elektorat i wchłonął struktury obu ugrupowań, natomiast silni liderzy nie są już tak pożądani. Brak porozumienia z Kaczyńskim zdawał się przyspieszyć podjęcie przez Ziobrę i Gowina decyzji o utworzeniu w Sejmie wspólnego klubu parlamentarnego pod nazwą Sprawiedliwa Polska. Na jego czele stanął Jarosław Gowin.

Do uczestników sobotniej konwencji obaj politycy wystosowali list otwarty, w którym potwierdzili potrzebę „zjednoczenia sił partii i środowisk prawicowych” na rzecz odsunięcia od władzy obecnej koalicji rządzącej. – Czynimy gest przyjaźni do zebranych na konwencji zjednoczeniowej, na której wiodącą rolę organizacyjną odgrywa PiS. To kolejny przyjazny gest z naszej strony, wskazujący, że zależy nam na dobrej współpracy, dobrych rozmowach i solidnym fundamencie, który sprawi, że porozumienie będzie miało trwały charakter – mówił Ziobro o liście.

Korzystnie na wagę tego, co do powiedzenia mają prezesi mniejszych partii prawicowych, nie wpłynie na pewno fakt uczestnictwa w konwencji PiS osób z kierownictwa tych ugrupowań: wiceprezes partii Gowina Krystyny Iglickiej-Okólskiej oraz wiceprezesa Solidarnej Polski Arkadiusza Mularczyka. Podczas zorganizowanej przez PiS konwencji przemówił jednak do zgromadzonych „szeregowy” członek partii Zbigniewa Ziobry. Mowa o Jacku Kurskim, który po wyborach do Parlamentu Europejskiego zrezygnował z funkcji wiceprzewodniczącego SP. Z równym przekonaniem jak przez ostatnie miesiące podczas występów na antenach zaprzyjaźnionych z Donaldem Tuskiem telewizji uderzał w partię Jarosława Kaczyńskiego, dał w sobotę jasno do zrozumienia, że Solidarna Polska to „pomyłka”. – Chciałbym się zwrócić do moich koleżanek i kolegów z Solidarnej Polski. Chcieliśmy dobrze, chcieliśmy odblokować możliwość zwycięstwa wyborczego prawicy. Tak wówczas postrzegaliśmy tę sytuację. Motywy były szlachetne. Ale ten eksperyment się nie udał i trzeba z niego wyciągnąć wnioski. Nie czas dzisiaj na targi, nie czas na licytacje, ale czas na wzajemne zaufanie i wielką konsolidację polskiej prawicy wokół Prawa i Sprawiedliwości – mówił Kurski.

Ugodowy prezes

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślał, że na prawicy niezbędne są: jedność i dyscyplina, aby odsunąć obecną ekipę, której „każdy dzień władzy kosztuje nasz Naród bardzo drogo”. – Jak możemy to uczynić? Musimy przede wszystkim pamiętać o jednym – że w tym momencie zapominamy o tym wszystkim, co między nami było złe, co się zdarzyło, że zaczynamy od początku, że nie będziemy sobie niczego wymawiać, że nie będzie żadnych rozliczeń – stwierdził prezes PiS. Według Kaczyńskiego, należy koncentrować wysiłki na stworzeniu „wielkiego, zwartego, zdyscyplinowanego, zdolnego do zmieniania Polski klubu parlamentarnego”. Prezes PiS w swoim koncyliacyjnym przemówieniu wielokrotnie jeszcze podkreślał, że trzeba zapomnieć o „różnego rodzaju swarach” na prawicy i zjednoczyć się w celu odsunięcia od władzy złego rządu, pamiętając przy tym o wnioskach wynikających z faktów jednoczenia się prawicy w latach minionych, których finał nie był zgodny z oczekiwaniami.

– Musimy iść w tym kierunku, tak by już następne wybory, te za kilka miesięcy, przyniosły nam sukces: zmianę władzy, przynajmniej w wielu miejscach naszego kraju – dodał Kaczyński. Wsparcie dla konsolidacji środowisk prawicowych, która miałaby się przyczynić do odsunięcia od władzy ekipy Tuska, zadeklarował szef NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. – Sytuacja w naszym kraju już dawno dojrzała do tego, aby tę władzę, a właściwie dyktaturę rządzących, odsunąć od rządzenia naszym krajem – stwierdził Duda. I wyliczał, że obecny rząd nie rozwiązał spraw emigracji zarobkowej Polaków, zatrudniania na umowy śmieciowe czy wreszcie przy społecznej dezaprobacie podwyższył wiek emerytalny. – Władzę sprawuje się w imieniu społeczeństwa, a nie przeciwko społeczeństwu, tak jak robi to ta obecna władza – podkreślił. – Ale aby serce biło mocno, to serce nie może być rozdarte, a tak jest rozdarty elektorat „Solidarności”. Dlatego tym bardziej potrzebna jest konsolidacja prawicy. Nie ma innego wyjścia. A jeżeli tu będzie potrzeba „Solidarności” czy przewodniczącego Piotra Dudy, to ja jestem do dyspozycji – dodał Duda.

Zachęcał również do działania wszystkich Polaków niezadowolonych z obecnych rządów. – Oni sami od tego koryta nie odejdą. Oni się mogą z uśmiechem taplać w tym błocie, prosząc o kolejnego drinka. Niestety, dla nich nie ma żadnych zahamowań, nie mają poczucia wstydu, godności, dlatego musimy im w tym pomóc. To nie sztuka siedzieć przed komputerem, przed telewizorem, na forach internetowych i mówić: „Weźmy i zróbmy coś”. Trzeba się po prostu ruszyć i wyjść na ulicę. Związek zawodowy „Solidarność” jest zawsze na taką ewentualność gotowy –spuentował przewodniczący Piotr Duda.

Artur Kowalski

„Nasz Dziennik”

forma płatności