Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Moskiewska prokuratura wojskowa i kontrolowana przez rosyjskie Ministerstwo Obrony spółka Garnizon domagają się od Rheinmetalla 47,2 mln euro. Spór dotyczy kontraktu z 2011 roku na budowę i wyposażenie centrum szkolenia bojowego wojsk lądowych w Mulino. (more…)
Przez około dekadę sprawa ograniczania praw narodowych mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu antagonizowała relacje między Budapesztem a Kijowem.
Nowy premier Węgier Péter Magyar ogłosił w środę wieczorem na Facebooku, że jego rząd osiągnął kompleksowe porozumienie z Ukrainą w sprawie rozszerzenia praw językowych, edukacyjnych, kulturalnych i politycznych dla mniejszości węgierskiej zamieszkującej w obwodzie zakarpackim, jak podał portal Daily News Hungary.
„Z wielką radością ogłaszamy, na dzień przed Dniem Jedności Narodowej, że rząd Ukrainy podjął decyzję o włączeniu uzgodnionych środków do swojego systemu prawnego w najbliższej przyszłości, przyznając tym samym naszym rodakom na Zakarpaciu znacznie szersze prawa edukacyjne, kulturalne, językowe i polityczne niż dotychczas" - napisał węgierski premier, nie konkretyzując jednak na czym konkretnie przywoływane ustalenia polegają.
Fiński minister obrony Antti Häkkänen odmówił zgody 14 nabywcom spoza Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego na zakup nieruchomości w Finlandii.
Część spraw dotyczyła miejscowości położonych na wschodzie kraju, w pobliżu granicy z Rosją.
Według fińskiego ministerstwa obrony wnioski złożyli obywatele albo firmy należące do obywateli Chin, Ukrainy, Turcji i Indii. Chodziło o nieruchomości w Asikkali, Hyrynsalmi, Imatrze, Laukaa, Pöytyi, Rautjärvi i Rovaniemi. Imatra i Rautjärvi leżą na południowym wschodzie Finlandii, w pobliżu granicy z Rosją. Wnioskodawcy deklarowali cele biznesowe, rekreacyjne lub mieszkaniowe.
Cztery rosyjskie satelity wojskowe Kosmos 2610–2613 wykonały manewry, które ustawiły je w płaszczyźnie orbitalnej zbliżonej do satelity radarowego ICEYE-X36. Obiekt należy do firmy ICEYE, która dostarcza dane rozpoznawcze zachodnim rządom i siłom zbrojnym, w tym Ukrainie. Manewry opisał Greg Gillinger, emerytowany oficer wywiadu kosmicznego Sił Powietrznych USA.
W maju na niskiej orbicie okołoziemskiej cztery rosyjskie satelity wojskowe zmieniły swoje orbity tak, aby znaleźć się w pozycji umożliwiającej zbliżenie do radarowego satelity rozpoznawczego ICEYE-X36. Manewry satelitów Kosmos 2610–2613, opisane przez Grega Gillingera z Integrity ISR i Ars Technica, dotyczą obiektu należącego do firmy ICEYE, wspierającej m.in. Ukrainę danymi rozpoznawczymi.
Czytaj też: ICEYE idzie po wielki kontrakt. Europa chce własnych oczu w kosmosie
Zastępca ministra spraw zagranicznych, Siergiej Riabkow powiedział w środę w jakim przypadku Rosja użycia broni masowego rażenia.
Riabkow wystąpił w środę na Sankt-Petersburskim Międzynarodowym Forum Ekonomicznym, ważnej dla Rosji imprezy międzynarodowej, która w tym roku ściągnęła także nielicznych przedstawicieli kręgów politycznych Zachodu. „Jeśli chodzi o nas, te hipotetyczne sytuacje ekstremalne, które mogą sprowokować użycie tej broni, zostały szczegółowo opisane w rosyjskiej doktrynie wojskowej i podstawach rosyjskiej polityki państwowej w zakresie odstraszania nuklearnego” - powiedział pod koniec swojego przemówienia wiceminister.
„Mówiąc wprost, dokumenty te wysyłają sygnał, że naruszenia Rosji lub jej integralności terytorialnej przez agresorów, w tym tych, którzy mogą posiadać taką broń, mogą skłonić nas do jej użycia w najgorszym przypadku” – ostrzegł Riabkow, którego słowa zacytowała agencja informacyjna TASS.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał stanowisko swojemu ukraińskiemu odpowiednikowi w sprawie nadania jednej z ukraińskich jednostek imienia „bohaterów UPA”. Kosiniak-Kamysz oświadczył, że decyzja Kijowa jest „gloryfikowanie UPA jest nie do zaakceptowania”.
W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”. Decyzja wywołała reakcje w Polsce zarówno ze strony rządu, jak i prezydenta. Swój sprzeciw wyraził już m.in. szef MSZ Radosław Sikorski i premier Donald Tusk. Teraz szef MON zadeklarował, że będzie zabiegał o zmianę tej decyzji.
We wtorek szef MON zapowiedział rozmowę ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Mychajłem Fedorowem. Dzień później poinformował, że przekazał stronie ukraińskiej polskie stanowisko.
Myli się ten kto myśli, że zamiana Łukaszenki na narodowo-nacjonalistyczną nomenklaturę będzie korzystniejsze dla Polski
To duży błąd
Wystarczy poczytać posty młodych Białorusinów i ich idoli (tzw historyków białoruskich) na polskich forach dotyczących historii
To jest postawa roszczeniowa
Następuje zabór historii Polski i życzeniowe podejście do historii Białorusi
Oto fragment rozmowy z prof. dr. hab. Zdzisławem Julianem Winnickim z Zakładu Badań Wschodnich Uniwersytetu Wrocławskiego
– Białorusini z kolei mają coś w rodzaju kompleksu polskiego – tak to nazywam. Polega on głównie na tym, iż uważają, że Polska w przeszłości wyłącznie krzywdziła Białoruś i Białorusinów, zapominając o historii – w imię zasady, że nie było Białorusi i Białorusinów, tylko prawosławni tutejsi znajdujący się pod wpływem politycznym caratu, a potem bolszewizmu. W efekcie mamy obraz dość skomplikowany, bo dzisiejsza Białoruś i jej historiografia to jednocześnie konglomerat oglądu klasowego i nacjonalistycznego, gdy idzie o spojrzenie na Polskę i polskość. Te pierwsze, czyli postsowieckie, jak gdyby miesza się ze spojrzeniem nacjonalistycznym.
Jakie są tego skutki?
– Efekt tego jest taki, że Białorusini mają do Polski stosunek, ogólnie rzecz biorąc, niechętny. Natomiast w obrazie przekazywanym uczniom, studentom czy w kategoriach publicystycznych, politologicznych, zawsze dominuje obraz negatywnego stereotypu Polski. Jest on zresztą taki we wszystkich jego możliwych przejawach. W 2003 r. napisałem książkę „Współczesna doktryna i historiografia białoruska po 1989 r. wobec Polski i polskości”. Zacytuję tylko podtytuły: „Kościelni Polacy, czyli spolonizowani Białorusini” – mówiąc krótko, Białorusini nie uznają istnienia na Białorusi Polaków. Twierdzą po prostu, że są to spolonizowani, skatolicyzowani Białorusini. O Rzeczypospolitej mówią, że nie była to Polska tylko spolonizowane Wielkie Księstwo Litewskie, które tak naprawdę było Białorusią. W ogóle Białorusini uważają, że Litwa historyczna to Białoruś, a dzisiejsze współczesne państwo litewskie – to tylko Żmudź. Następnie twierdzą, że w XX w. zostali totalnie ograbieni terytorialnie przez państwowość polską zarówno przedwojenną, jak i komunistyczną powojenną. W ich opinii, traktat ryski z 1921 r. ograbił Białoruś z połowy terytorium. Ponadto, żeby było jeszcze bardziej zadziwiające, uważają, że w 1945 r. – cytuję z pamięci – „Bierut ze Stalinem ponownie podzielili Białoruś, w związku z czym przekazali Polsce białoruskie ziemie od Białegostoku po Łomżę”. Następny problem to stosunek do polskich powstań narodowych. Otóż, Powstanie Styczniowe to powstanie przede wszystkim Kastusia Kalinowskaha, czyli Konstantego Kalinowskiego, który walczył o oderwanie Białorusi od Polski. Natomiast rewolucja czy Insurekcja Kościuszkowska w wielu przypadkach po prostu jest insurekcją na Białorusi, a Tadeusz Kościuszko był Białorusinem i pierwsze jego imię to Andrzej, a nie Tadeusz. Wreszcie, jeśli chodzi o stosunek do agresji sowieckiej na Polskę, brakuje tutaj różnicy w poglądach komunistycznych, łukaszenkowskich czy opozycyjnych. Mianowicie uważa się, że wprawdzie było to bolesne dla Polaków, ale sprawiedliwe, ponieważ dzięki aktowi 17 września Białoruś zjednoczyła się w jedno państwo. Mniejsza już o to, w jakie – ważne, że się zjednoczyła. Kolejny problem to Armia Krajowa na Białorusi. Trzeba wiedzieć, że Białoruś jest jedynym państwem, gdzie żołnierze AK, których żyje tam niewiele ponad osiemdziesięciu, w tej chwili nie mają praw kombatanckich. To są jedyni kombatanci II wojny światowej, których państwo macierzyste nie uznaje za kombatantów. Komentarz do tego niech będzie taki, że opis działalności AK na tym terenie białoruskie piśmiennictwo określa jako bezprawną terrorystyczno-bandycką działalność militarną Polaków w czasowo okupowanych obwodach zachodniej Białorusi.