Na początku roku dyrektor rejonu solecznickiego Bolesław Daszkiewicz zapłacił ponad 40 tys. litów (ok. 11,5 tys. euro) kary za polskie nazwy ulic na prywatnych domach mieszkańców rejonu solecznickiego. Teraz litewskie władze szykują się wyższe kary dla jego następcy.
Jak twierdzi polski dziennik na Litwie – “Kurier Wileński”, obecnemy dyrektorowi Jóżefowi Rybakowi, z tego samego powodu grozi “kilkukrotnie większa” kara. Czeka na niego również zapłata trzeciej z kolei kary nałożonej na Daszkiewicza, który w miedzyczasie przeszedł na emeryturę.
Od tamtego czasu komornicy naliczali po 1 tys. litów za każdy dzień zwłoki co dało dumy odpowiednio — około 400 oraz 200 tys. litów. Na wtorkowym posiedzeniu sądu solecznicka komorniczka Teresa Gierasimowicz, egzekwująca wykonanie jednego z orzeczeń, zgodziła się jednak, żeby ta kara dla Rybaka była naliczana od 2 czerwca, czyli od objęcia przez niego stanowiska dyrektora. Swoją zgodę musi jeszcze wyrazić egzekutor drugiego orzeczenia. Nawet w takiej sytuacji kwota kary administracyjnej wyniesie 80 tys. litów czyli dwukrotność tego do zapłaty czego zmuszono poprzednika Rybaka.
O ile zresztą lokalna komorniczka zgodziła się na zmniejszenie kary nałożonej na dyrektora solecznickiej administracji rejonowej, o tyle sprzeciwia się temu przedstawiciel rządu na powiat wileński Audrius Skaistys. Znany jest on z antypolskiego nastawienia – nie tylko zwalcza tabliczki w języku polskim ale protestował nawet przeciw nadaniu jednej z ulic Juliana Tuwima jako patrona, nawet gdyby miał być pisany na tabliczkach w języku litewskim.
Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że przedstawiciel rządu domaga się, a sądy karają urzędników za te polskojęzyczne tabliczki, które własnym sumptem wystawiają sami mieszkańcy i których, jako prywatnej właśności, rejonowi urzędnicy nie mają prawa niszczyć czy zabierać.
kurierwilenski.lt/kresy.pl




























